|
.::.
Airfix Dogfighter
Cirrus
Chyba każdy chłopiec marzył w
dzieciństwie o tym, aby zostać pilotem. Oczywiście jest to jedno z tych marzeń,
które zazwyczaj nie jest spełnione. Co bardziej zafascynowani lotnictwem
zaczynają kleić plastikowe modele, które później z dumą ozdabiają pokój
modelarza.
Dobrze, ale, po co ja to wszystko piszę? Otóż niedawno wpadła w
moje ręce płytka z grą zatytułowaną Airfix Dogfighter. Jest to taka arkadowa (bo
symulacji w niej nie uświadczymy za grosz) strzelanka w której siadamy za
sterami... MODELU DO SKLEJANIA!!! Żeby było jeszcze ciekawiej zamiast latania
pod niebiosami, team robiący grę zaserwował nam latanie po domie jednorodzinnym!
Co jak co, ale pomysłowości programistom nie można odmówić. No ale takie latanie
po domu mogłoby zanudzić wiele osób po 5 min. grania, więc autorzy postanowili
(a jakże!!!) stworzyć fabułę, więc lepiej dowiedzmy się...
CO W TRAWIE PISZCZY???
Fabuła jest prosta jak budowa cepa. Po wyjeździe rodzinki mieszkającej w
tym domku do gdzieśtam, siły III Rzeszy (oczywiście plastikowej) postanawiają
usunąć aliantów ze swojego "terenu". Brytyjczycy naród waleczny, (chociaż to
bardziej pasowałoby do Szkotów, ale niech stracę...) nie pozwalają sobie w kasze
dmuchać i nie ustępują. I tak oto drogi graczu wpadasz w środek konfliktu i
wybierasz jedną ze stron. Co prawda w grze nie uświadczymy typowego tuotriala,
ale pierwsza misja zarówno po stronie aliantów i Rzeszy to typowa misja w której
uczysz się obsługiwać swoją maszynę. A tych jest całkiem sporo, bo dostępnych
masz (oczywiście nie od razu) 7 samolotów po stronie państw Osi (Niemcy, Włochy)
i 6 po stronie dwóch narodów, które bez siebie by chyba nie mogły żyć (Anglia i
Stany Zjednoczone). Na pochwałę zasługują notki historyczne zawarte przy opisie
każdego z samolotów. Za to należy się duży plus ludziom, którzy stworzyli tę
grę, bo fajnie jest znać to, czym latamy od strony historycznej. Oczywiście,
czym byłby samolot bez uzbrojenia. Latając po naszej "chałupce" możemy, a raczej
musimy, znaleźć jakieś inne uzbrojenie niż początkowe działko (które zresztą
szybko się kończy i trzeba je systematycznie uzupełniać) te zaś możemy znaleźć
rozbijając różne wazy, talerze, kufle itp. rzeczy które są na wyposażeniu
każdego pomieszczenia bądź zbierając porozrzucane po pokoju.
CHURCHILL VS HITLER (lub coś w tym stylu)
Teraz słówko o kampanii. Moi zdaniem po obu stronach misje są trochę
takie bezpłciowe. Misji łącznie jest 20 (po 10 dla każdej ze stron) i szczerze
mówiąc nie różnią się zbytnio od siebie, ba! są bliźniaczo podobne. Zdobądź
broń, której oni nie mogą, obroń nasze lotnisko, zniszcz ich bazę itp. itd. Moim
zdaniem programiści powinni wykazać się większą inwencją twórczą i zrobić inne
misje dla każdej ze stron. Za samo to, że im się nie chciało poleciał jeden
punkcik dla tej gry. A szkoda.
WIDZIAŁEM HURRICANE'a CIEEEEEEŃ...
Gra od strony graficznej prezentuje się naprawdę dobrze. Wnętrza, mimo że
wykonane są trochę schematycznie, to wyglądają ładnie i nie rażą pikselami.
Rozbijanie porcelany wygląda normalnie, bez żadnych super-hiper rewelacyjnych
efektów. Gra świateł, np. podczas misji nocnych (lub po wyłączeniu światła w
pokoju :-)) też jest w porządku. Żaden ewidentny i soczysty burak nie został
przeze mnie zaobserwowany, więc grafikę mogę posumować stwierdzeniem: jest OK.
TRRATATATATA!!!!!
Przysłuchując się odgłosom walki mogę stwierdzić, że są FE-NO-ME-NAL-NE!!!
Nie ma to jak znaleźć się w środku walki i oddać serię z karabinków, oberwać od
artylerii a w oddali usłyszeć odgłos wybuchającej bomby. To wszystko, kiedy się
na siebie nałoży daje niesamowity efekt i dodatkowego kopa, który nieraz uratuje
nam tyłek. Drugi duży plus dla programistów. Jednak są jeszcze dwie rzeczy, do
których chciałbym się przyczepić. Primo: nie ma jakiejkolwiek muzyki. Jesteśmy
zdani tylko na odgłosy walki, co w sumie nie jest takie złe, ale pewien niedosyt
jest. Secundo: nie ma żadnych lektorów. Z celami misji musimy się zapoznawać
sami, poprzez czytanie (dziwne żebyśmy się zapoznawali z nimi poprzez węch :-P).
Przydałby się jakiś dowódca z doniosłym i zagrzewającym do walki głosem (vide
FT:BoS).
SŁÓWKO O GRYWALNOŚCI
Moim zdaniem jest taka sobie. Niby fajny i oryginalny pomysł, ale jakoś bardzo
nie wciąga. Co prawda, po zawaleniu jakiejś misji nie odrzucało mnie, wręcz
przeciwnie - chciałem udowodnić sobie i wrogowi że to ja jestem asem
przestworzy, a inni mają się mnie bać (czy jakoś tak) lecz gra jest dość krótka
i zanim to udowodnimy to się kampania kończy :-P. Ogólnie rzecz biorąc: jest
dobrze, choć mogło być lepiej.
PODSUMOWANKO
Airfix Dogfihter mogę podsumować tak: jest to fajna gra, lecz tylko na
kilka dni. Gdyby programistom chciało się nad nią popracować, zdecydowanie
mielibyśmy grę bardzo fajną, jeśli nie przełomową. Jako że się nie postarali
otrzymaliśmy kolejną arkadówkę która została opracowana w nowej scenerii. Jednak
jest w niej coś takiego, co jednak przykuwa do monitora na długie godziny i nie
pozwala się od niego oderwać, aż nie osiągniemy zadowalającego wyniku.
OCENA:      
7/10
Plusy:
+ Grafika
+ Dźwięki
+ W niezrozumiały sposób przyciąga
+ Mini encyklopedia o modelach samolotu |
Minusy:
- Nie ma muzyki
- KAMPANIA AARGH!!!
- Brak single misji
- Kilka innych drobnych buraczków
|
|