.................|B i u l e t y n|........
..........................|F i l m o w y|.


spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Existenz|

Są wakacje, a ja siedzę przed komputerem. Jak na złość nie mam dostępu do netu, jak tak dalej pójdzie to nawet tego tekstu nie będę miał okazji wysłać. Patrzę na błyskający monitor, jest kilka minut po północy, nie chce mi się spać, zastanawiam się, czym mógłbym się zająć, aby stracić trochę czasu. Zdarza się, że patrzę w ekran nic nie robiąc, system pokazuje tapetę koloru zielonego, siedzę i tylko patrzę w zamyśleniu, nic się nie dzieje. Czasem w coś gram najczęściej jest to któraś z gier serii NHL, albo jakaś strzelanka, czasem przygodówka. A co się dzieje, gdy wszystkie gry, które mam znudziły mi się, wszystkie filmy już obejrzałem, wszystko, co mogłem przeczytałem, wtedy zaczyna się myślenie.

Rozmyślanie o sprawach ważnych, jak i błahych, szukanie dziury w całym, robienie z igły wideł. Wszystko to dzieje się w przeciągu kilku minut, miliony impulsów elektrycznych, które zwane są myślami, żaden z nich nie ma szans zagościć na fałdach kory mózgowej dłużej niż kilka sekund, tylko kilka z nich pozostaje w pamięci tymczasowej, żaden nie przechodzi do pamięci trwałej. W takim właśnie czasie powstają zupełnie absurdalne pomysły, historyjki, które nigdy nie mogły mieć miejsca, niezapisane, zostają szybko zapomniane. A gdy już ktoś zapiszę swoje myśli na kartce papieru, czy na dysku komputera, po kilku dniach wyglądają one głupio i blado, tylko wyjątki można nazwać geniuszem lub szaleństwem.

Właśnie taką historią jest scenariusz EXISTENZ niedoopisania, nie da się go ująć w słowa, a jeśli się o to starasz zepsujesz zabawę ludziom, którym go opowiesz. Jest niesamowity, dziwny, dość nudny a jednocześnie wciągający, blady a zarazem strasznie kolorowy, głupi a jakże genialny. Po obejrzeniu filmu ma się uczucie utraty rzeczywistości, siedzimy i wszystko wydaje się nierealne. Nawet najtwardszy widz po zakończeniu seansu straci chociażby sekundę, jeden impuls, który zapyta "Czy to, co teraz widzę jest w 100% prawdziwe?" A najgorsze jest to, że nie mamy pewności. Wiem, brzmi to podobnie do uczuć, które targają ludźmi, którzy pierwszy raz obejrzeli Matrix. EXISTENZ jest inny on nie mówi nam niczego, nie ma wspaniałych Bullet Time’ów, nie ma cudownych scen walk, nie mówi nic konkretnego, musimy się czegoś domyśleć, zrozumieć, a potem zapomnieć tak jak większość filmów. Ale czy na pewno zapomnieć? Ja chyba nie zapomnę, wiem piszę to dzień po obejrzeniu, ale wydaje mi się, że nie zapomnę uczucia, jakie miałem po wyświetleniu EXISTENZ. Niepowtarzalne, bardziej poruszające niż Matrix. Przez pierwszą godzinę filmu siedziałem i pytałem siebie, co to za badziew, fabuła dziwna połączone wątki, nudne ślimaczenie się i futurystyczny świat. Gry, które podłączamy pod nasz kręgosłup, to sprawia, że stajemy się integralną częścią świata gry, tracimy poczucie rzeczywistości, a co ty na to, żeby w grze zagrać w inną grę, która wyda się równie realna, co poprzednia? Przy okazji zobaczymy zmutowane gady, i zastrzelimy kogoś z pistoletu wykonanego z ich kości. Absurd za absurdem, nieprawdaż? Też tak myślałem, lecz nagle nastąpił koniec filmu i to już nie było takie całkiem absurdalne. Czy mówi Ci coś termin "Odmienne stany świadomości", wiesz, dlaczego narkoman nie potrafi żyć w szarej rzeczywistości bez narkotyku, a alkoholik nie widzi siebie bez butelki taniego wina? Bo świat, który widzą po zarzyciu tych środków jest inny, łatwiejszy, przyjemniejszy, jest nierealny, są w nim lepsi, czują się o wiele lepiej. Czy gry komputerowe nie działają na podobnej zasadzie? Siadamy i gramy, mijają godziny a my nie patrząc na zegarek robimy się głodni, idziemy do kuchni żeby coś zjeść i nagle zauważamy, że jest już po północy. Przerażające, gry komputerowe są uzależniające, to prawda. Tak samo jest z książkami, filmami i opowiadaniami ustnymi. Dlatego je tak bardzo lubimy, bo pozostawiają nasz świat gdzieś tam daleko, zapraszają nas do innego, w którym mamy większą władzę i możemy osiągnąć dużo więcej. Od lat ludzie poszukują czegoś, co przeniesie ich do innej rzeczywistości. Dziwne jest jednak to, że jedni uważają grę za ogłupiającą a książkę za pouczającą, w zasadzie obie te rzeczy działają na podobnych podstawach.

Chciałbym zakończyć mój wywód, który w gruncie rzeczy nie mówił prawie nic o filmie, lecz o moich uczuciach, czymś, co przywoła mnie na ziemię, ale niestety nie mogę chciałem powiedzieć coś o grze aktorskiej, muzyce, ale niestety nie wiem, co, jedyne, co przychodzi mi na myśl to twarz głównego bohatera, ten aktor gra również w drodze do zatracenia jako zły charakter (zapomniałem nazwiska).

Jeśli zrozumiałeś, choć zdanie z mojego bazgrolenia to gratulacje, nawołuję obejrzyj EXZISTENZ warto, nie zniechęcaj się głupim rozwojem wydarzeń. Wydaje mi się, że produkcja ta jest lekko propagandowa, mówi, choć nie jasno, co powodują gry z poczuciem rzeczywistości i jak może rozwinąć się nadmierna fascynacja tego typu rozrywką, oczywiście scenopisarz nieco przesadził, najprawdopodobniej był to jakiś sfrustrowany rodzic, stara kobieta, albo, kto wie może nawet sam (pan naszego świata) Rydzyk.

Ocena: 9/10
(nie postawiłem, 10 bo uważam, że ta ocena zarezerwowana jest dla filmów, które odmieniają życie, niestety jeszcze takiego nigdy nie obejrzałem, ale jeśli kiedykolwiek trafię na takowy, obiecuję, że ujrzycie jego recenzję)

Odi

metalowy_Odi@poczta.fm


|strona 7|