Soki Tarczyn, czyli Iza na rowerze

Któż nie zna tej reklamy - jedzie sobie białogłowa rowerkiem, zatrzymuje się na przejeździe kolejowym. Naprzeciwko stoi dwóch innych rowerzystów będących pod wyraźnym wpływem urodziwej panny. Dziewczę otwiera butelkę z sokiem, chłodna bryza zrazu owiewa jej twarz, a do wyprawy do San Francisco zachęca bodaj Roy Orbison.

Któż więc z nas nie zna tej reklamy? Dziewczęta - nie zgłaszajcie się, pytanie akurat do facetów. Dziwne, że jednym z mych ulubionych zajęć jest również rozrywka znana pod wsrętną germańską nazwą "rad fahren" (pisownia podobna do autentycznej), szerszemu światu znana jako zabawa z 2 pedałami!!! Tak, dokładnie, o rower chodzi! Bardzo ubolewam nad tym, że podczas tych moich licznych rowerowych wypraw nigdy nie miałem przyjemności spotkać dziewczęcia oferującego wycieczkę do San Francisco. Kandydatek do takiej podróży też było niewiele, nie licząc pań oferujących za kilkadziesiąt złotych podróży "do raju".

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, o czym mówię, już wyjaśniam. Urokliwym blondaskiem z reklamy soków Tarczyn jest nie kto inny, jak pani Izabela Łukomska. Nic Wam to nie mówi? Oj, a słowo pisane pewnie Wam jest obce? Nie szkodzi - pani ta jest reprezentantką nurtu tzw. pisma obrazkowego szczególnie upodobanego sobie przez płeć brzydszą. Jeśli ktoś nadal nie wie, o czym mówię, niech poszuka w bibliotece (albo u kolegi za łóżkiem) czasopisma o ksywie "Królik" i takowym znaczku. Nasza główna bohaterka prezentuje nam się tam w pełnej krasie (zapewne podczas obiecanej wyprawy do San Francisco:)) w numerach 12/00, 3/01, 8/01. Z tego co się orientuję, można ją ostatnio odnaleźć w pewnym magazynie dla CKM-ów. A czemuż tak narzekałem, że panny Izki nie miałem nigdy przyjemności spotkać? Ano dlatego, że jest Ona rodzimą Wielkopolanką, mieszkanką Poznania.

Napisałem o głównej bohaterce, a co mogę powiedzieć o samej reklamie? Chyba tylko tyle, co o jej bohaterce - jest świetna!

Grzesiek "Zlotto"
zlotto@interia.pl