Przestroga

Włączam telewizor marki PHILIPS. Kładę na kolana miskę z popcornem, stawiam na stół kufel z piciem bezalkoholowym. Spokojnie siadam na kanapie, opieram swoje zmęczone plecy o oparcie. Na dworze ciemno. Słychać ryk krowy i wycie psa. Zaczynam zwracać uwagę na pomieszczenie. Patrzę na lewo, a tam segment. Oprócz książek, których nie ruszyłem od kilku dobrych lat, stoi moje zdjęcie. Moje zdjęcie z moją byłą rodziną. Stoi tam moja córka i żona. Z żoną rozwiodłem się kilka lat temu, gdyż nic innego nie robiłem, tylko oglądałem telewizje. A co miałem robić, jak mnie z pracy zwolnili? Z prawej strony stoi okno. Za oknem podwórko. Moje podwórko. Kiedyś miałem ochotę coś w nim robić, ale teraz po co? Dla kogo? Przecież nie mam już rodziny! Włączam telewizor. Na ekranie widnieje "Plebania", na dwójce jakaś inna żałosna telenowela. Dotarłem do Polsatu. Niestety szybko przełączam na TVN (słownie: tefajen), gdyż na Polsacie znów zaczeli gadać o Polsacie Sport, na który mnie nie stać. 300 żłoty z zasiłku dla bezrobotnych to za mało na takie bajery. Strasznie się zdenerwowałem tym, iż jestem tak biedny, tak samotny. Rozpętała się burza, zaczeło strasznie grzmieć. Rękę przesunąłem na miskę z popcornem i zacząłem wcinać parę sztuk. Niestety po kilkunastu minutach nic już nie zostało. Na TVN-ie leciał ciekawy film o kobiecie, która chciała, ale nie mogła, bo musiała z tamtą zrobić to, czego nie mogła z tą pierwszą, bo druga zaspała, a jej brat był taki, że mógł, więc go zabiła. Obejrzałem film, potem następny i następny. W międzyczasie wypiłem bezalkoholowe. Wystukałem na pilocie pietnastkę. EuroSport. Obejrzałem kolejne zawody sumo (waga piórkowa - od 300kg). Kufel opróżniony. Nie mam już nic. Jest godzina 2:22. Zadzwoniłem do pizzeri i zamówiłem dużą hawajską. Podczas oglądania 583 memoriału im. Zenka Frajera przyszedł chłopak z pizzą. Zapłaciłem mu. Powoli zaczełem konsumować kawałki pizzy. o! Już nie ma. Czas leciał nieubłaganie. Zasnąłem.

O szóstej rano wstałem, aby obejrzeć program Eustachego Rozpierduchy "Bezalkoholowe czy też nie?". Po seansie na TVN-ie poszedłem zrobić sobie kanapkę. Była już 15:00. Kolejny stracony dzień. Jednak nie poszedłem do kuchni. Zawróciłem i padłem głową na kanapę. Zaczeło grzmieć. Błyskawica. Telewizor płonie. Nie! To nie mogło się wydarzyć! To nieprawda! Niestety taka jest szara rzeczywistość. Mój najlepszy telewizor spłonął. Nie mam kasy ani na naprawę ani na kupno nowego. Szlag by to trafił. <<>>.

Nie, nie, nie, nie i jeszcze raz nie. To nie ja. To po prostu taka symulacja maniaka telewizyjnego. Te nadmierne zainteresowanie telewizją przybyło do nas z Ameryki. Są tam ludzie nic nie robiący oprócz gapienia się w ekran i konsumowania żywności. Niestety nasi kochani rodacy zaczynają "zgapiać" ten zwyczaj od Amerykanów. Ten tekst to taka mała przestroga dla tych wszystkich, którzy myślą, iż telewizor jest najważniejszy. Pamiętajcie o znajomych, sporcie, książkach oraz o wielu innych rzeczach, które można robić zamiast gapienia się w ekran.

Zszywacz
zszywacz1989@o2.pl