O dwóch takich, co reklamują Ideę POP

Już od dłuższego czasu w naszej kochanej telewizji można zobaczyć serię reklam Idei POP, w której głównymi bohaterami są dwaj koledzy: chudy i dredziarz – sam ich tak nazwałem. To ich niesamowite przygody są pretekstem do prezentowania różnorakich promocji i zniżek telefonów komórkowych. Nie będę tu opowiadał o nich wszystkich, choć nie zajęłoby to wiele miejsca. Jednak jeżeli mam przedstawić swoje odczucia co do ww. zdarzeń dziejących się na ekranie mojego biednego telewizora (Telestar rocznik 90) to mówię tym reklamom stanowczo: NIE! Dlaczego?

Dobrze rozumiem, że pierwsze spoty z udziałem pary kolegów były jeszcze OK, lecz kiedy teraz ich oglądam to, lekko mówiąc, rzygać mi się chce. Tak! Jak mam zareagować na reklamę, w której jeden gościu pisze sesemesa do drugiego, a ten w odpowiedzi wydaje dziwne dźwięki w stylu "HO HO, HE HE". Co to – Boże Narodzenie?” . Na dodatek na koniec okazuje się, że tak naprawdę siedzą obok siebie na jednej ławce. Numer stary jak telefony komórkowe. I to ma mnie zachęcać do kupywania telefonu w Idei? Dziękuję bardzo, nie chcę tak skończyć. Wolę Erę! Jeszcze lepsza jest ta reklama, w której jeden rowerzysta (dlaczego właśnie rowerzysta, a nie cieśla?) prosi drugiego, by ten zadzwonił do jakiejś dziewczyny, BO ONA MA POPA. I doszukuj się tu sensu poczciwy telewidzu, bo mnie jak dotychczas się nie udało.

Bardzo rozczarowały mnie te reklamy po według mnie udanej wcześniejszej, gdzie propagandowano "wolność wyboru" w sposób, nie powiem, zaskakujący. Sam chciałem spróbować tak w Empiku, ale koleżanka mnie powstrzymała (niebrzydka, 50-80-60 - info dla chłopaków).

Ja już nie wiem co myśleć o tych reklamach. Może mam za małe IQ... Może wszyscy się z nich śmieją, tylko nie ja... Nie mogę sobie z tym poradzić, chyba popełnię samobójstwo! (widzicie, do czego mogą doprowadzić reklamy!)

Tomek
szeltom@polbox.com