Niemożliwe?

Po raz kolejny oglądałem program telewizyjny na przyszły tydzień. I po raz kolejny stwierdziłem, że stacje TV nie mają do zaoferowania widzom nic wartościowego. Wiecie co, może to jest naprawdę niemożliwe, ale mi się marzy stacja, która będzie nadawać ciekawe filmy dokumentalne, filmy - głębokie i przejmujące (ale nie telenowele!) i to wszystko przeplatać informacjami. Czy to jest możliwe?

Mówi się, że są gusta i guściki, i że o tych drugich się nie dyskutuje. Ja jednak będę zmuszony trochę o nich opowiedzieć, a będą nimi telenowele i filmy (seriale) młodzieżowe.

Telenowele, jak każdy wie, ciągną się przez kilkaset (czasem są liczone w tysiącach) odcinków. I podczas tych kilkuset odcinków poruszone są niemal wszystkie problemy, na które narażony jest człowiek w tym świecie. Nie mam najmniejszego pojęcia, jak kogoś może to interesować. Zwłaszcza, że te kłopoty są często przedstawione w sposób prozaiczny, bądź nader wyolbrzymione. A już zupełnie nie rozumiem, jak ktoś może oglądać kilka telenowel. Przecież to jest zupełnie to samo, tylko inni bohaterowie i wydarzenia rozgrywają się w innym czasie.

Co mam do filmów młodzieżowych? Podobnie, jak w telenowelach na okrągło są w nich pokazywane te same problemy. A poza tym dzieciak może aż od nich zgłupieć, bo seriale te (w większości amerykańskiej produkcji) aż emanują głupotą i "fachowym" słownictwem, typu cool itp.

Co bym jeszcze zlikwidował? Wszelkie transmisje obrad Sejmu i Senatu, przemówienia prezydenta, premiera i innych rządzących - dlatego że w Sejmie i Senacie czasami przez kilkadziesiąt dni potrafi toczyć się jałowa dyskusja, z której w końcu nic nie wyniknie. Posłowie i senatorowie wzajemnie się oskarżają, nic sobie nie robiąc z przedwyborczych obietnic. Aż żal na to patrzeć i myśleć, że to wszystko dzieje się za pieniądze podatników. Przemówienia poszłyby na ścięcie, bo w większości z nich nie ma naprawdę nic wartościowego. Polityk, zamiast starać się przekonać człowieka do jakiegoś prawa, uchwały, czy czegoś podobnego, próbuje za wszelką cenę przekonać człowieka do siebie samego.

Z programu telewizyjnego zniknęłyby też programy reality show. Wszystkie bez wyjątku. W nich ogłupianie nie ma już granic. Jak można podpatrywać czyjeś życie, gdy ten ktoś prowadzi je w całkowitym odosobnieniu i z nieznanymi ludźmi? A poza tym, co to za życie w ogóle jest?

Czy jest możliwe stworzenie takiej telewizji? Nie. Zapewne powstałaby, ale po prostu nie przynosiłaby żadnego dochodu. A to się liczy najbardziej. Niestety.

backsider
backsider@o2.pl