Gwiezdne wojny 2,5???
"Szybciej, jeszcze szybciej, szybciej już nie można. Można? To jeszcze szybciej. Biegniesz. Uciekasz. Są tuż za Tobą. Jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów. Zaraz im uciekniesz. Już widać koniec lasu. Już widać łączkę. Jeszcze tylko łączka. Jeszcze kilka kroków i będziesz bezpieczny. Jest... Już widać samochód. Wsiadasz i gazu. Oni jednak nie rezygnują. Uciekacie.
Szybciej, jeszcze szybciej, szybciej już nie można. Ile wyciąga stary Polonez? Nawet nie wiesz. Nie widzisz licznika. "Patrzcie jak dajemy!!! Chyba ze 2 stówy już mamy na budziku" - krzyczysz się do kolegów. Patrzysz w lusterko przerażony. "Wiesz że masz dziurę w brzuchu. Postrzelili Cię, ale nie umrzesz ja Ci nie pozwolę". Już prawie im uciekliśmy, a te wstrętne zielone ludki stoją przy drodze. Znowu nas gonią. Celują do nas. Zajeżdżają nam drogę. To już chyba koniec. Goni nas całe stado wściekłych krów i 2 czarownice na miotłach z napędem odrzutowym. Wszystko jest takie zakręcone. Szalone, nie z tego świata. Słyszysz kolory i widzisz dźwięki. Próbujesz negocjować z krowami - przecież umiesz rozmawiać ze zwierzętami. One dadzą nam spokój. Ciagle goni nas statek kosmiczny. Dogonił nas. Wysiadają ufoludki-kosmokwaki. Pojazdem dowodzi komandor Alf. Teraz są niebieskie, przedtem były zielone. Pewnie zmieniają barwy dla niepoznaki. Chcą nas siłą wciągnąć do wnętrza statku. Nie. Nie damy się! Nie pozwolimy tak łatwo porwać kwiatu młodzieży polskiej. Z dumą zaczynasz śpiewać "Rotę" i "Mazurek Dąbrowskiego"! Oni rezygnują i zaczynają eksperymenty. Eksperymenty pseudomedyczne. Może to Mengele II? Może wytną Ci wszystko i tak zostawią? Może to kosmiczni łowcy organów? Nie pozwalasz. Krzyczysz że Twoim kumplem jest Luke Skywalker. Wtedy Oni wyciągają miecze świetlne. Rezygnujesz. Nie jesteś jeszcze Jedi. Dajesz się wciągnąć do latającej Gwiazdy Śmierci!!!"
Koniec historii?
Pytanie za 1000 punktów??? Co to jest???
Nie, to nie jest scenariusz nowej części "Star Wars". Aby to zrozumieć cofnijmy się kilka godzin wstecz.
"Moja babka bierze wieczorem ziółka, matka pije herbatkę ziołową, to i ja sobie lufkę spalę. Sama natura"
"Babcia bierze multiwitaminę, matka pije Plusssssza, to i ja sobie wezmę witaminki. O... ta z królikiem i z wisienką mi się podobają"
Mniej więcej taką wizję przedstawił mi kiedyś kolega. Była wtedy z nimi jedna osoba "czysta". To co widzicie powyżej jest wizją "na prochach".
Chcecie wiedzieć jak było serio? To posłuchajcie tej drugiej osoby...
Zgłupiał, wydawało mu się że ktoś go goni. Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy 20 a On darł się "ale zapierdalamy, chyba z 2 setki". Jechał zygzakiem po całej drodze i krzyczał że widzi jakieś czarownice a to tylko babcie jechały na rowerach. Potem zaczęła nas gonić Policja. W koncu zajechała nam drogę. On zaczął krzyczeć że nigdzie nie poleci i zaczął hymn śpiewać. Kazali mu dmuchnąć w alkomat więc zaczął krzyczeć że nie pozwoli na sobie robić eksperymentów. Darł się że jego kumplem jest Luke Skywalker. Wtedy wyjęli pałki i siłą chcieli wsadzić go do radiowozu. Powiedział "nie jestem jeszcze Jedi" i dał się wciągnąć.
Śmieszne? Jak dla kogo! Nie stwierdzili u gościa oznak alkoholu, a na myśl im nie przyszło że może być naćpany. Wysłali go tylko na badania psychiatryczne które oczywiście też nic nie wykazały...
Obaj siedzieli wtedy razem i każdy opowiadał mi to ze swojego punktu widzenia. Śmiechu było co nie miara. Na koniec fantasta zapytał "Może po dzidce?".
Tak się kończy ta smutna historia...
Zlotto