Głupie arty
Wakacje są, nie da się ukryć. Ludzie chcieliby odpocząć, rozerwać się.
Nie mają ochoty myśleć, ani się zamartwiać. Chcą przeczytać jakiś głupi
art. Żeby mogli się pośmiać. Po to są wakacje.
Doszedłem więc do wniosku (geniusz ze mnie), że powinienem napisać coś
beztroskiego i śmiesznego. Jestem pewien, że zostałby zamieszczony, bo jak
szanowny Qń narzekał we wstępniaku, dość mało tego przychodzi. Nie powiem,
ja się cieszę. Stanowczo wolę teksty prześmiewcze niż śmieszne. Taki gust.
W tym miejscu pozwolę sobie na małą prywatę. Zaznaczam jednak już teraz, że
nikogo nie chcę obrazić ani urazić. Nie chcę dopuścić się czegoś takiego
jak niedawny spór pewnych dwóch panów na łamach. Powiedzmy, że jeśli będzie
to krytyka, to konstruktywna. Chodzi mianowicie o moją opinię na temat dwóch
zdecydowanie różnych, humorystycznych autorów Action Maga. Pierwszym z nich
jest Pewien Gość. Jego teksty są zabawne i ironiczne w pewnych miejscach. To
lubię. Od razu widać, że ma chłopak talent. Skończę już żeby nie przesłodzić,
ale liczę na dużo jego tekstów w przyszłości. Odwrotnie jest natomiast z
szanownym panem Winixem, który choć czasem zrobi coś w miarę fajnego, to
jednak większość jego tekstów jest napisanych na siłę (jak np. "Action
Mag przyszłości" z nr. 36). Rozumiecie, im więcej tym lepiej. Poza tym
dość nieporadnie kopiuje Archa. Nie, może nie kopiuje, ale widać wpływ wyżej
wymienionego (wolę pisać to niż ksywkę) na psychikę Winixa.:)
Wracając jednak do tematu, od którego znacząco odbiegłem, głupie teksty są
zawsze w cenie, więc jeśli chciałbyś czytelniku zostać idolem i guru większości
czytelników musisz pisać śmiesznie lub bez sensu. Jak wolisz. Istnieje kilka
schematów:
1. Najbardziej utarty. Zacząć pisać jakieś głupoty o Juzefach i Stawonogach
z Loch Ness. Gwarantowane masz uznanie czytelników, jednak ciężko może być
z przejściem testów przez sita rednaczów. Odgrażają się, że wywalają
wszystko gdzie widzą słowo Juzef. Ale jeśli się uda...
2. Napisać coś totalnie bez sensu jak na przykład: największy wpływ na częstotliwość
występowania plam na kołnierzykach ma ilość mrówek na lądolodzie
skandynawskim. Wiecie o co chodzi. Z tego typu artami jest jednak jeden problem.
Szybko się nudzą.
3. Oprzeć tekst na dwuznacznych skojarzeniach (vide pamiętne " Zwis Męski"
z nr. 35 i "O trawie" z nr. 34, które niniejszym polecam. Zwłaszcza
ten drugi.)
4. Napisać tekst inteligentny, ale zarazem ironiczny, prześmiewczy i pełen
aluzji. To rozwiązanie spodoba się nielicznym, bo nie dość, że bardzo
trudno coś takiego popełnić, to jeszcze czasem jest niełatwe w odbiorze. Ale
dla tych nielicznych, naprawdę warto.
5. Na koniec jeszcze ostatnia opcja. Wbrew pozorom, wcale nie najbardziej
oczywista, choć taka być powinna. Napisać coś nowego, odkrywczego. Coś w
swoim własnym stylu. Stylu który przejdzie do historii Maga. Coś
niepodrabialnego. Coś naprawdę śmiesznego. Coś w pełni twojego. Coś z
czego będziesz naprawdę dumny... I tego Ci właśnie czytelniku życzę. Sobie
też, bo będę to czytał, co zapewne będzie dla mnie ogromną przyjemnością.
Mam nadzieję, że dotarło do Ciebie co chciałem przekazać. Może po prostu
się wymądrzam, ale nie wydaje mi się, bo ja jeszcze nigdy nikogo nie podrabiałem.
Mam nadzieję, że po przeczytaniu moich wypocin, będziecie w swoich
poczynaniach wybierać punkt piąty, bądź czwarty. Chociaż nadzieja matką głupich,
bo co mogę ja...
Taywan
tajwan2@wp.pl
Ps. To tak dla tradycji.
PS.2. Słuchajcie Radiohead (tak jak ja przy pisaniu arta).