Czcicielka fallusa

BrightWitch


Kobieta jest przede wszystkim czcicielką fallusa.
Otton Weininger


Wsuwam rękę pod jego spodnie. Prowokuje pytając jak daleko ją jeszcze posunę. Pokazuję mu więc jak daleko. Tak wielu tu ludzi, nawet nie mogę się nim nacieszyć, muszę bawić się jak przedszkolak, który dopiero poznaje różnicę między dziewczynką a chłopczykiem. Uruchamiam wyobraźnię. Uruchamiam zmysły. Najpiękniejszy. Cudowny. Twardy. Czerwony. Gorący. Nieznośne pragnienie. No i czemu tu tylu ludzi?

Z piersi wyrywają się ochy i achy. Och, och, och...!

Myślałam kiedyś, że moje zachowanie charakteryzujące tzw. chłopczyce jest wynikiem przeciwstawiania się sztywnym ograniczeniom, liniom wyznaczającym podział: dziewczynki bawią się w dom, a chłopcy w wojnę. Ale kiedy przeczytałam "Wstęp do psychoanalizy" mój misternie wypracowany światopogląd zachwiał się, bo wyszło na jaw, że ja po prostu zazdroszczę mężczyznom penisa. Logika podpowiada zaprzeczyć, bo jak mówi puenta mojego ukochanego dowcipu: "Ja dzięki cipuszce mogę mieć tyle siurków ile zechcę!", ale przecież tak fajnie się go dotyka...

A to jeszcze nic! Clitoris to podobno nic innego jak nierozwinięty penis! Wszystkie jesteśmy wybrakowanymi mężczyznami, zaraz sobię brodę przyprawię!

Ironizuję, oczywiście, równie dobrze mogłabym zarzucić mężczyznom zazdrość o clitoris, którą też przecież nierzadko obdarzają zainteresowaniem. Na tym chyba polega udany seks, że nie zwraca się uwagi tylko na siebie, ale i na tą drugą stronę? Bo jeśli się zmechanizuje stosunek to jak tu mówić o jakimkolwiek seksie? To bardziej wtedy przypomina masturbację z wykorzystaniem człowieka zamiast rączki...

No, dobrze, ale miałam pisać o tym, że zazdrosna (nie) jestem o penisa... A fajna rzecz, nie ukrywam, tylko z mojego kobiecego punktu widzenia niepraktyczna. Właściwie sam sobie taki penis rządzi. No i nudny jest, szalenie monotonny... A po co mi to? Bogini po to mnie uczyniła kobietą bym się zachwycała moimi przymiotami, bym im nadała odpowiednią rangę... Akceptacja własnej seksualności (uprzedzając komentarze - nie mam z tym żadnych problemów, wręcz przeciwnie...) to piękna sprawa. I wtedy można zapytać: po co zazdrościć? Nie lepiej jednoczyć? Nie lepiej stać się wzajemnie swoimi czcicielami?

Komentarze pod adres: brightwitch@wp.pl