Absolutnie nie ja

BrightWitch


W zaciśniętych do białości piąstkach trzymam mocno strzęp wiary. Chude palce oplotła wstążka niezrealizowania. Czekam. Błękitnawe żyły toczą nadzieję. Może kiedyś zrozumiesz...

Są trzy osoby. Trójca Przenajświętsza. Trójca Krzywdząca. Trójca Niesprawiedliwa. Trójca Najważniejsza. Są trzy słowa. Seks, przyjaźń, wszystko. Trzy imiona Trójcy...

***

Krzyczysz na mnie, bo zdradzam. Krzyczysz, bo pożądanie nie istnieje już dla ciebie bez miłości. Wierzysz w nią ślepo. Miłość rozgrzesza.

Patrzysz na mnie z wyrzutem. Pochylam głowę, bo tak wypada. Nie żałuję, nie chcę przepraszać. Było mi dobrze, było inaczej, było... BYŁO.

Patrzysz na mnie. Rozczulająco naiwne spojrzenie niebieskich oczu. Liczysz na słowa, które pozwolą wierzyć, że to kłamstwo, prowokacja, kolejna gra. Takich słów nie ma. Chciałabym ci to wytłumaczyć, ale nie umiem. Ja sama nie wiem dlaczego... Mówię o kryzysie, ale to żadne usprawiedliwienie.

- Nie odchodź... - brzmiące od początku świata. Błaganie o litość, rozpaczliwe żebranie, próba ratowania własnego egoizmu przed śmiertelnym ciosem. - Przecież nikt więcej nie znaczy dla mnie tyle... - jak bardzo można się upokorzyć, jak banalnych słów można używać, kiedy chce się przekonać, że się kocha...

***

- Zraniłaś dwie osoby! - wykrzyczane nad ranem. W ciemnościach wzruszyłam ramionami. Nie rozumiałam tych słów, nie były więc istotne. I kiedy rano dotarł do mnie ich sens nie wiedziałam co powiedzieć.
- Nie wiedziałam, że ty... No, przecież mi nie powiedziałaś... Więc nie wiń mnie za to... - tłumaczyłam się bezradnie, próbując zrzucić ze swoich ramion ciężar. Ja przecież nie wiedziałam... - argument koronny. Gdzieś w głowie zatrzepotały słowa wyczytane w autobusowym regulaminie "Nieznajomość przepisów nie zwalnia pasażera z odpowiedzialności."

- To wyglądało obrzydliwie. A miałaś się nie bawić... - gromy na moją głowę. Gdybyś chociaż krzyczała... ale ty mówisz cicho, tak cicho, że ledwie cię słyszę. Całuję cię delikatnie, spokojnie, jak całuje się płaczące dziecko. Powtarzam, że nie wiedziałam, że przecież gdybym wiedziała...
- Ja też do teraz nie wiedziałam...

I już jestem rozgrzeszona. Rozmawiałyśmy długo, przyrzekałam, że to się więcej nie powtórzy, że nie pozwolę nikomu zniszczyć tej przyjaźni...

***

Szukałam ulgi. W głowie korowód krzywd. Procesja wielokrotnie analizowanych wspomnień. Odgrywałam tamtą scenę. Pod mięsistymi powiekami i na jawie. Powtarzałam niewygodne słowa. Pragnęłam każdym ścięgnem, rozdzierałam niewiarę.

I znalazłam ukojenie. Lubieżność nieodpowiednich ludzi.

A ty krzyczysz na mnie, bo zdradzam...