Naprawdę, na ciekawe rzeczy można czasem natrafić w AM-ie. Ciekawe. I dziwne.
Na przykład taki art PaFFendoXa "A ja chcę wojny!". Po samym tytule już widzę,
że autor zrobi coś niekonwencjonalnego. I zrobił. Nawet nie chodzi mi o to, że
popiera wojnę, bo obiektywnie patrząc, są także pewne argumenty za. Nie chodzi
o to, że się z nim nie zgadzam. Chodzi o to, jakich argumentów on użył. Według
niego prawo do wojny daje tak zwane "prawo natury", którego to temat kontynuował
także w innym arcie. Naprawdę, mam nadzieję, że napisałeś to, nie przemyślając
dokładnie tematu. A jeśli nie, to...
"Wojen nie wymyślił człowiek. Wymyśliła je natura."
Ująłbym to inaczej. Natura wymyśliła walkę. Kiedyś w AM-ie ktoś zacytował coś
takiego (darujcie mi moją niepamięć!):"Walkę stworzyła natura. To człowiek
wymyślił nienawiść". Nic dodać, nic ująć. Zwierzęta - jak sam to zaznaczyłeś -
walczą o pokarm, o przetrwanie. Gdyby nie to, musiałyby zginąć. Trudno się
zresztą dziwić, że taki pluszak przyparty do muru zrobi wszystko, aby się
ydostać i uratować swoje życie. Ale ludzie - czy ich życie jest zagrożone?
Natura wymyśliła odwieczny porządek w którym jasno stoi, że aby przeżyć, nie
wolno mieć sentymentów. Jednak my przeżyliśmy, utworzyliśmy cywlizację.
Weszliśmy przez to na wyższy poziom egzystencjalny.
Zwierzęta zabijają, bo muszą. Człowiek walczy z chciwości, używając nienawiści,
gniewu i zazdrości. Słusznie zauważyłeś, że walczy o co innego. Jednak czy teraz
można powiedzieć, że robi to zgodnie z prawami natury?
Jesteśmy rasą inteligentną. Niektórzy mówią, że jednak człowiek to zwierzę,
ponieważ posiada zwierzęce odruchy, działa pod wpływem chwili i emocji. Racja.
Jednak jest coś, co odróżnia człowieka od reszty świata zwierzęcego. Wolna wola.
I możliwość panowania nad swoimi odruchami. To nie one stanowią istotę człowieka.
Prawdziwi ludzie to tacy, którzy są panami własnego umysłu. Każde uczucie, każdy
impuls, podlegają im i dają możliwość świadomego wyboru. W chwilach cierpienia
potrafią się opanować i poświęcić własnym celom. Pamiętacie "Diunę" i próbę gom
dżabbaru? Jeśli tak, to wiecie, o czym mówię. A jeśli nie, to zapraszam
do lektury.
"Silniejszy pokonuje słabszego - jedyne prawo natury, które nigdy, powtarzam
NIGDY się nie zmieni!"
Nie, nie zmieni się. Jednak czy człowiek o tym wie? Stworzył cywilizację. W ten
sposób zerwał jedną z nitek, łączących go z naturą. To więź umysłowa.
Natura sama sobą rządzi, nie potrzebuje ingerencji swoich podopiecznych. Dzięki
swoim zasadom może wytworzyć idealną harmonię i porządek. Człowiek jednak, jako
istota wyższego rzędu, musi kierować się własnymi regułami. Jednak ciągle
pozostaje w związku z naturą. Poprzez swoją fizyczność. Tej więzi chyba nigdy
nie zerwie, dlatego wciąż podlega prawom natury, choć nie tym, które ty
próbujesz nam przedstawić.
"Przecież prawo ustalone przez naturę, prawo, którego przestrzegają wszystkie
zwierzęta i rośliny nie może być nazwane prawem pięści!"
Masz rację. Jednak są to dwa różne sprawy. Zresztą, popatrz sam: załóżmy, że na
określonym terenie żyje stado wilków. Na tym samym terenie żyją zające, czyli
wiadomo, że wilki będą się tymi zającami żywić. Jednak czy wilk będzie ścigał
zwierzę, gdy nie będzie głodny? Nie! Po pożarciu poprzedniego przedstawiciela
tego gatunku będzie zachowywał się neutralnie, ponieważ nie widzi sensu w
zabijaniu dla przyjemności. Bo przecież po co ma się marnować dobre mięso?
A może kiedyś w przyszłości będzie potrzebował tego królika, aby nie umrzeć
z głodu? Tak funkcjonuje przyroda, jednak człowiek działa inaczej. Stosuje prawo
pięści, bo wykorzystuje swoją mocniejszą pozycję przeciwko słabszym. No i teraz
najważniejsze. Żadne zwierzę (no dobra, nie licząc tych, które w taki sposób
nakierowała ewolucja i tak zostały zakodowane w przyrodzie) nie zjada
przedstawiciela własnego gatunku! Tylko ludzie próbują zniszczyć siebie
nawzajem. Owszem, zwierzęta mogą toczyć walkę ze sobą, np. o samice,
tereny, itp. Ale nie chodzi tu o zniszczenie przeciwnika, ale jedynie o
pokazanie własnej siły i wyższości. Przegrany po prostu odchodzi i oddaje łup
zwycięzcy. I nie próbuje mu potem podprowadzić samicę. Możliwe, że po walce
umrze z braku terenów łowieckich, jednak nie było to zamiarem przeciwnika,
to jedynie efekt uboczny. A człowiek walczy po swojemu, nawet jeśli bez wojny
potrafi przetrwać.
I jeszcze jako bonus, co do polskich żołnierzy: masz rację, żołnierz, gdy idzie
do wojska ma liczyć się z tym, że będzie mógł zginąć. To był jego świadomy i
dobrowolny wybór. Sęk tkwi w tym, czy my chcemy, zby nasi żołnierze umierali.
Wystarczy tylko powtórzyć pytanie, które już wiele razy słyszeliście i to od
różnych osób. Może macie już go dość jednak pytam: czy to jest (choć na dzień
dzisiejszy wypada powiedzieć "była") nasza wojna?
To tyle. Ze swojej strony mam nadzieję, że zmieniłeś swoje zdanie. Jeśli nie,
podyskutujemy dalej.
Burok
burok@go2.pl
14 czerwca 2003