Marzenia się spełniają?

Czy masz marzenia? Na pewno. Jest coś czego pragniesz, co chciałbyś zrealizować.
Wiesz co to jest, prawda? Pomyśl o tym przez chwilę. Czy nie wydaje ci się to
piękne? Może dziś jesteś w dołku, może coś cię zasmuciło lub zdenerwowało.
Ale zauważ, od razu jest przyjemniej. Tak jakoś lekko, kiedy myślisz, co
wspaniałego mogłoby cię spotkać. Są pewnie ludzie, którzy uważają, że nie mają
marzeń. Kiedyś też mi się tak wydawało. Czego najbardziej pragnę, co sprawiłoby
mi największą radość? Pustka. Nie znajduję nic. Ale myliłem się. Zawsze o czymś
marzymy, choćby to były rzeczy malutkie, może nawet nie wydaje nam się to ważne.
Taki jest człowiek. Ma to we krwi, że nie potrafi zadowolić się tym co otrzymał.
Akurat dzisiaj w kalendarzu mam wypisaną taką złotą myśl: "Wielu traci swoje
małe szczęście, ponieważ na próżno szuka tego wielkiego". Interesujące.
Naprawdę, bardzo ciekawe...

Często marzymy o czymś, co jest dla nas nieosiągalne. Ale, ale, chyba zaczynam
popadać w banał...

Jest coś, czego pragniesz. Czy nie wydaje ci się to piękne?

Są rzeczy, których pragniemy bardzo mocno. To właśnie to, co ma dla nas
największą wartość. Wydaje nam się, że dużo zmieniłoby to w naszym życiu.
Tak, pewnie tak by było. To marzenie jest dla nas odskocznią. Może jego
realizacja stała się sensem naszego życia. Często znajduje się to bardzo daleko.
Niektórym pewnie udało się spełnić swoje marzenie. Mimo wszelkich przeciwności
i porażek. Dzięki temu marzeniu zachowujemy nadzieję, że i dla nas zaświeci
kiedyś słońce. A dziś... ratujemy się samą myślą. Czasem karmimy się iluzją,
wyobrażając sobie sukces i osiągnięcie celu, mając przy tym nadzieję, że kiedyś
stanie się to prawdą. Dzięki temu udaje nam się trwać dalej. W takim lirycznym
stanie melancholii... Taak... To jest dobre.

Czy nie wydaje ci się to piękne?

Jednak pragnę tego bardzo. Zdarza się, że nie mogę myśleć o niczym innym, cały
umysł zostaje pochłonięty. W marzeniu czekamy. Z nadzieją. Jednak mogę zajść za
daleko. Moja wyobraźnia podsuwa mi wspaniałe obrazy. Wtedy, gdy moje oczekiwanie
i wysiłek będą skończone, a szczęście zdobyte. Tak, wydaje mi się to piękne.
Chyba aż za bardzo. Ponieważ tak pożądam tego - chłonę wizje bez opamiętania.
Mogę przenieść się w złudę mojego marzenia. Zawsze jednak iluzja przegrywa w
starciu z rzeczywistością.

Są rzeczy, których pragnę bardzo. Tak bardzo, że czasem mogą wydać się wręcz
namacalne, dzięki moim zachciankom przenikają do realności. Wydaje mi się, że
skoro w naszym umyśle stało się to, to również powinno tak być w rzeczywistości.
Nie, inaczej. Bardzo chcielibyśmy, aby tak się stało. Bo brakuje nam tych rzeczy.
Odczuwam duży ból. Moje marzenia stają się dla mnie cierpieniem. Dlatego, że nie
mogę ich zrealizować. A bardzo bym chciał. Naprawdę. Sam dziwię się, że to
jednak nieprawda. A przecież już prawie widzałem jak... Niezrozumiałe?
Pewnie tak.
Chyba, że także lękasz się marzyć, aby nie poczuć bólu straty czegoś, czego
nigdy nie miałeś.

Piękne?

Czy wobec tego lepiej byłoby nie marzyć? Skupić się na naszej rzeczywistości?
I przez to także znowu popaść w codzienność? Dziś nie wyobrażam sobie, co będzie,
gdy zgaśnie ta nadzieja, gdy będę wiedział, że wszystko jest przesądzone. Że ta
chwila nie będzie mogła nadejść. Jaki to będzie miało sens? Ktoś tu kiedyś mówił,
że sensem życia jest życie samo w sobie. Ale po co one, skoro nie daje żadnej
satysfakcji? Nie, nie myślę o samobójstwie, daleki jestem od tego.

Warto marzyć. To dziwne. Czuję się uzależniony od bólu. Bez niego czuję się
niepełny. On jest w pewien sposób także moją radością. Choć bez niej wszystko
byłoby łatwiejsze... nie! Wcale tak nie myślę! Dziś wiem, jak to jest egzystować
bez większego celu. I lepiej go mieć. Przynajmniej marzyć o nim. Nawet jeśli
miałby nas zmiażdżyć.

Burok
burok@go2.pl
24 maja 2003