BrightWitch pisze w swoim artykule o reakcji jakie wywołuje słowo "feminizm" u większości mężczyzn (i kobiet też). Dzięki temu budzi się w nas zupełnie naturalne zainteresowanie: "... no ale jak to, feministka co staników nie pali?". Z pasją czytamy bardzo długi tekst, mamy nadzieję że będzie w nim coś odkrywczego, nowego... poczym dochodzimy do wniosku że jest to zwykły wykład z poglądów przeciętnej feministki która ciągle twierdzi że stanik wymyślili faceci żeby zniewolić kobietę...
Nie będę nawet odpowiadał na większość argumentów które BW przytacza... nie chcę zostać zwymyślany od prawicowych dziennikarzy... naprawdę daleko mi do tego... To co chciałbym unaocznić to hipokryzja... dobra może to i za mocne słowo (ciągle liczę że to przez brak zastanowienia się) ... chciałbym unaocznić paradoks jaki wynika z całego "współczesnego (i chyba w ogóle) feminizmu". Mianowicie... Kobiety walczące z szowinizmem, dumnie nazywające się feministkami nie zauważają (mam nadzieję że nie jest to celowe działanie) że feminizm jest szowinizmem. Mam nadzieję że uświadamiacie sobie, a szczególnie BrightWitch, że przeciwieństwem feminizmu jest maskulinizm, nie zaś szowinizm który mógł by być raczej workiem do którego można wrzucić obie postawy (i mężczyzn i kobiet).
To co wydało mi się najśmieszniejsze w arcie "feminizm" (jeden i dwa) to fakt iż oba te teksty mają uświadomić czytelnikom że posługują się (czytelnicy) stereotypami. Że kobiety zostały zaszufladkowane, widzi się je tylko w rolach kur domowych, a każda która wyłamuje się z takich ram może nazwać się feministką. Co w tym śmiesznego? Może to przez nie uwagę, może przez podejście bardzo typowe dla feministek... ( tutaj szufladkowanie jest usprawiedliwione tym iż BW daje powody do tego aby przypisać jej to miano) ale autorka dla uwydatnienia okropnego położenia kobiet, posługuje się stereotypem mężczyzny. Otóż wg niej facet po za oglądaniem telewizji i przebywaniem na kanapie nie robi nic... no może poza narzekaniem, domaganiem się piwa i obiadu... jak można walczyć ze stereotypami posługując się nimi? Z kolei jeżeli opuścić ten stereotyp czy można dalej twierdzić że kobiety są uciskane? "przywiązane do kuchni" ? itd... ?
Jak najbardziej popieram dążenia kobiet do równouprawnienia, ale pod warunkiem że będzie ono miało sensowne podstawy... równouprawnienie ma oznaczać równe szanse dla wszystkich a nie przywileje dla kobiet czy mężczyzn... Osobiście z niecierpliwością wyczekuję dnia w którym pani Jaruga Nowacka (przepraszam jeżeli popełniłem błąd w pisowni) wprowadzi w życie ustawę mówiącą iż za nie przyjęcie do pracy ze względu na płeć grozi kara grzywny... niech wtedy spróbują nie przyjąć mnie na niańkę... będę utrzymywał się z samych grzywn;))))
Równouprawnienie - jak najbardziej... feminizm - nigdy, tak jak maskulinizm...
Inna sprawa którą chciałbym poruszyć przyszła mi na myśl zupełnie przez przypadek. BrightWitch użyła nazwy "Anarcho Feministki"... nie wgłębiam się w tą ideologię, ale bardzo zastanawia mnie czym się ma skończyć cały ten "feminizm"? Przecież jeżeli facet to jest taka świnia, która nic tylko leży na kanapie, pije piwo i wymyśla staniki, to czy kompromis jest w ogóle możliwy? Czy też może ma się skończyć na zupełnej eliminacji mężczyzn... albo tak jak w seksmisji czeka nas wszystkich naturalizacja?
Przecież cały ten spór to obłęd... a "Anarcho feministki" brzmi w tym kontekście jak "Anarcho faszystki"...
Jak można głosić równość wszystkich ludzi jako jednego gatunku dążącego do wspólnego celu, skoro zaraz obok pojawia się słowo które jednoznacznie nasuwa na myśl nierówność, albo raczej uprzywilejowanie jednej z płci...?
W pewnym momencie olśnienie... ja wiem... wiem dlaczego te wszystkie błędy... wiem też że teraz to już wyjdę na ostatnią świnię, albo raczej na ostatniego faceta, (żeby świń nie obrażać) ale nie mogę się powstrzymać przed napisaniem tego.
"Nie lubi się feministek, bo przyznają otwarcie, że własna rączka daje większą rozkosz niż mężczyzna" (cytat z artu BrightWitch)
Za dużo masturbacji powoduje silne uzależnienie, depresję, utrudnia koncentrację a jej brak z kolei prowadzi do błędów logicznych.
Po za tym czy tak naprawdę jest? Nie wiem nigdy nie byłem masturbującą się kobietą. Na to pytanie odpowiedź znają feministki... dlatego pewnie nigdy się nie dowiem.. szczerze mówiąc nie żałuję... ale dość żartów... czy naprawdę twierdzisz że w seksie chodzi tylko o przyjemność? Gdzie bezgraniczne oddanie się drugiej osobie? (Żeby nie było wątpliwości obustronne oddanie się.) komuna dusz i cała metafizyka? Strasznie denerwuje mnie sprowadzanie wszystkiego do polityki i fizjologii... ale skoro tak to traktujesz, to nie masz prawa obrażać się o to co napisałem.
Adopcja.
No bardzo ładny fragment przytoczyłaś... naprawdę, tylko gdzie argumenty? Bardzo ładnie napisane że adopcja nie może się udać... a jak się udaje to co? Opisałaś sytuację za pomocą stereotypu społeczeństwa polskiego, nie podając argumentów, nawet nie zajęłaś stanowiska, ograniczyłaś się do napisania "I tak to właśnie wygląda..."
ale co z tego wynika? Ja osobiście twierdzę że adopcja może się udać, co więcej znam osoby którym się udała, żyją zupełnie normalnie, jeżeli chcesz podam ci nawet dane personalne... chętnie napisał bym coś więcej jednak trudno polemizować z kimś kto przyjmuje za prawdę coś tylko dlatego że ktoś inny tak powiedział...
Macierzyństwo
Czyli co? Oczywiście szanuję decyzję kobiety która mówi że nie chce być matką i stosuje środki antykoncepcyjne (nie chce mi się wracać do masturbacji która jak by się zastanowić stanowi rozwiązanie wszelkich problemów kobiet i mężczyzn), ogranicza współżycie itd... ale chyba nie chcesz zaprzeczyć temu że kobieta jako jedno z dwojga (kobieta mężczyzna) jest zdolna do "urodzenia" dziecka? Prawdopodobnie gdy by mężczyźni byli do tego zdolni robili by to równie często... ale nie są. Mężczyźni... w tym przypadku mam na myśli siebie, bo za wszystkich mówić nie mogę... a wydaje mi się że chyba nie jestem jedynym facetem który jest za równouprawnieniem?
Następnym problemem poruszonym, a który uważam domaga się reposty jest aborcja. Nie rozumiem dlaczego ten temat miał by być dla mnie nudny... dlaczego miał by być nudny w ogóle dla facetów... przecież morderstwo to jeden z najbardziej chwytliwych tematów.
Wiem że większość uzna to za gadanie rodem z ligi polskich rodzin, ale inaczej nie potrafię.
Na początek chciałbym spytać paniom BW czy widziała kiedyś jak wygląda aborcja? Kobiety które poddały się jej a które miały już doświadczenia z porodem twierdzą iż są to bóle porównywalne.
Swojego czasu krążył po necie "dowcipny" obrazek przedstawiający aborcję... kobieta leży z rozłożonymi nogami, lekarz nad nią z odkurzaczem... jakiś głupi napisik... niech się ludzie cieszą... Wiesz dlaczego był dla niektórych osób śmieszny? Ponieważ scena wygląda wręcz absurdalnie... kiedy na to patrzysz w życiu nie przyjdzie ci do głowy że aborcja może wyglądać w ten sposób... niestety wygląda właśnie tak (może po za tym, że narzędzie nie jest odkurzaczem, ale działa na tej samej zasadzie), dziecko jest "wysysane" z matki...
Nie potrafię zrozumieć dwóch rzeczy:
jak można zabić coś co nie ma nawet możliwości się bronić, i dlaczego nie jest wykonywana kara śmierci na osobach które aborcji dokonały (żeby nie było nie mówię tu o matkach, które często działają pod presją itd... mówię o lekarzach; i oczywiście mowa o krajach w których kara śmierci jest wykonywana za morderstwo).
Argument "za" który przytacza BrightWitch to: Każda kobieta ma prawo decydować co chce ze sobą zrobić... "Nie obraźcie się panowie, ale nie macie żadnych praw do stanowienia o cudzym ciele. Czy byłoby wam miło gdyby ktoś kazał wam odciąć sobie rękę? Nie sądzę. Czemu więc upieracie się decydować za kobiety co jest dla nich lepsze?"
Ja jak najbardziej przyjmuje ten argument... tylko powiedz mi .. jeżeli bronisz swojego prawa do decydowania o swoim ciele, kto dał ci prawo do decydowania o ciele dziecka? ... o ciele?... nie, ten wypadek to dużo więcej... kto dał ci prawo do decydowania o życiu dziecka... ? Widać tu idealnie niekonsekwencję BrightWitch... domaga się ona prawa do aborcji na podstawie takiego argumentu, a teraz kiedy argument został obalony a wręcz przemawia teraz przeciwko niej, zostanie zbagatelizowany... powinna ona teraz uznać iż aborcji nie powinno się dokonywać, zgodnie z tym co ona sama napisała...
Kolejny argument
"Nikt nie będzie zmuszał kobiety do zrobienia zabiegu, bo ciąża to tylko jej sprawa."
Proponuję przestudiować historię liberalizacji w Holandii. Prawo do eutanazji ma każdy, jest to świadomie dokonywany wybór danej osoby. Proces ten ma niestety to do siebie że ciągle idzie dalej... obecnie jest opracowywana ustawa dzięki której rodzina starszej osoby będzie decydować kiedy i czy w ogóle, eutanazja ma być dokonywana... po co utrzymywać starych nieproduktywnych ludzi? I teraz powiedz mi jaką masz pewność że to samo nie stanie się z aborcją?
"Nie rozumiem niechęci do zalegalizowania usuwania płodu - przecież i tak i tak kobiety to robią. Czyż nie lepiej byłoby gdyby robiły to w bezpiecznych warunkach?"
no tak w sumie masz rację... dlaczego więc nie zalegalizować twardych narkotyków... przecież ludzie i tak je biorą... mogli by to robić w bardziej bezpieczny sposób... a no i jeszcze państwo było by monopolistą... problem dziury budżetowej rozwiązany... co dalej... ludzie się mordują... dlaczego nie zalegalizować morderstwa...? wiesz jaki stres przeżywają płatni mordercy?
Kolejny raz wyjdę na faceta ale powiedz mi czy ty czasami zastanawiasz się nad tym co piszesz? Może wyjęła byś na chwilę rękę z miejsca w którym nie powinna być i zaczęła się zastanawiać...?
Jak zwykle poniosły mnie nerwy, mam dość odpisywania na tego typu arty...
Jeżeli redakcja dojdzie do wniosku że art. jest zbyt chamski, daję jej pełne prawo do cenzury jednak zależy mi na publikacji tego tekstu... choćby w skróconej wersji.
Żadnych ambitnych point... w ogóle niczego... szkoda słów na tak nieprzemyślany tekst osoby która stara się przedstawiać prawdę w taki sposób jaki jej pasuje. Na koniec zaszufladkuję cię jeszcze raz, jesteś egoistką i egocentrykiem, ponieważ sprowadzasz wszystkie problemy i ich rozwiązania tylko i wyłącznie do siebie, co jest CHARAKTERYSTYCZNE dla feministek. Najbardziej szkoda mi tylko tego że w Polsce nie ma nikogo, żadnego ruchu ideologicznego, partii, grupy (nie wiem co jeszcze mogło by to być) któ®a występowała by przeciwko ludzkiej głupocie i niekonsekwencji.
rED_LIKE_DRAGON_FLY
(red-cappa@wp.pl)
Ps. Ominąłem kobietę w religii ponieważ temat powinien brzmieć raczej kobieta przeciwko klerowi (a kościół i religia to dwie różne sprawy); a z kolei kleru bronić nie zamierzam.