Nie martw się, jutro będzie gorzej.




Szkoła. Nudzę się. Tak sobie myślę: Nie mam żadnej pewności czy ten świat jest realny. To znaczy, nie jest jakąś iluzją jakiejś sadystycznej wyższej świadomości. Taaaa. Nauczycielka wystawia mi o 2 stopnie wyższą ocenę - tak ot. Przekupstwo, co? [Oczy w górę] Nie dam się tak łatwo.

Autobus. Opowiadam o moich przemyśleniach kumplowi.
- Czy mamy jakąś pewność, że ten świat nie jest jakimś matrixem?
- No, nie. Nie mamy. Ale jakby to był matrix to byśmy przynajmniej służyli jakiemuś wyższemu celowi. A tak tylko sobie żyjemy i umieramy.
Mam nadzieję, że jestem chociaż baterią alkaliczną, jakimś Duracellem. Ciekawe.

Dom. Ciagnę moje przemyślenia dalej. Co definiujemy jako realne??? Jeśli tylko to co istnieje to w takim razie, co się z tym dzieje jak to przestaje istnieć? Umiera? Czy to co istnieje tylko przez moment w czasie ma prawo nazywać się realnym?

Popijam sobie herbatkę.

Moim zdaniem nie ma prawa. Bo jeśli tak, to jak nazwać to co żyje, istnieje wiecznie, choćby nie od począku??? Nadrealnym?

Niezbyt to optymistyczna wizja, ale w takim przypadku wszyscy my, ludzie, zwierzęta, rosliny i reszta tałatajstwa (kosmici??), --==nie istnieje==--.

W wielu religiach zaznaczone jest, że dusza ludzka (czasem pojęcie duszy jest rozciągnięte na wszystkie organizmy) jest nieśmiertelna. W chwili śmierci naszego ciała, nasz duch, czy też nasza świadomość zaczyna funkcjonować bez ograniczenia stawianego przez organiczny mechanizm.

Ponoć.

Nikt tego nie sprawdził i powrócił żeby o tym opowiedzieć. Z braku dowodów odrzucam tą tezę. Myślę, że z chwilą śmierci nasza świadomość też umiera, ponieważ jest nierozerwalnie związana z funkcjonowaniem naszych tkanek.

Popijam więcej herbatki.

Bardzo negatywistyczne? I dobrze.

Ciekawe tylko czemu, mimo, że nie istnieję, że kiedyś umrę, tak chce mi się żyć??? Być może, że ta sama sadystyczna i dla mnie osobiście bardzo wredna świadomość (o ile istnieje) stworzyła ograniczenie w naszych umysłach, działające bardzo skutecznie (acz nie niezawodnie) powstrzymujące nas przed popełnieniem sepuku.

Chyba wystarczy. Zaczynam czuć się źle od tego wszystkiego i nie mogę nic na to poradzić. Blokada działa. Nie pozwoli mi.

Świadomość boli.

Idę spać, jutro kolejny dzień mojego nieistnienia.


Abu Dhabi