"Od wyroku śmierci do cudownego ozdrowienia"
12.06.2003
Witam po raz kolejny
Wprawdzie nie doszedł nawet jeszcze pierwszy list, a już będzie drugi. Co Ci mogę napisać - że leżę - wiesz. Że jest byle jaka kartka i strasznie krzywe pismo - sama dobrze widzisz.
Jak dobrze już wiesz będzie to moja 2 nocka w szpitalu. Czemu tu trafiłem też dobrze wiesz. Jakieś 2 tygodnie temu temu była u nas lokalna impreza pt. "Spotkania z Białą Damą". Z tej wspaniałej okazji do mej mieściny zagościł autobus wykonujący prześwietlenia płuc i klaty (wersja dla "pułci brzydali") lub piersi u dziewcząt. Jako że jestem (dziewczyną?) "brzydal" załapałem się na RTG płuc i klaty. Wszystko OKI tylko dziewczę pytające mnie o dane miało strój adekwatny do pogody (a było baaardzo gorąco) i chyba nawet wyczuła że bardziej niż prześwietleniem interesuję się jej (całkiem zresztą kształtną) klatą, bo gdy spytała się o dane osobowe odpowiedziałem "Niech pani wpisze to samo co u brata". "To Ty też jesteś Paweł Kórnicki ur. 11.04.1985r???". No, a że nie jestem to przecież wiadomo (jeśli w którymś momencie uznasz że przesadzam z podtekstami erotycznymi to przepraszam. Tak już mam, zresztą po pierwsze zamiast tworzyć erotyki winny mi się one teraz śnić, a ze snu nici - nie chce przyjść, secundo - chyba wszystko jest w najlepszym porządku dopóki obiektem westchnień są dziewczyny a nie faceci).
Zdjęcie wyszło, a wczoraj przyszo zdjęcie ale TYLKO moje (choć u prześwietlenia była cała rodzina), z dopiskiem "Niezbędna natychmiastowa konsultacja lekarska". Lekarka popatrzyła na to zdjęcie i powiedziała "Ty masz zaawansowaną gruźlicę płuc!!!". Skierowanie do szpitala, na zdjęcia etc. Zamknęli mnie na izolatce, pewnie się boją by ich nie pozarażać. Wczoraj robili mi zdjęcie, ale że nie było akurat specjalisty - qpa czyli nic. Dziś obejrzał tylko to zdjęcie i stwierdził że coś mu tam nie pasuje i kazał zrobić jeszcze jedno!!!
Oczywistym było że jak jest lekarz to nie będzie faceta od obsługi machiny do robienia RTG. Kolejny jutro...
Jak jest w szpitalu? Ostatnio byłem w nim w V klasie SP, gdy gdy spadłem z krzesła połamałem sobie rękę w 4 miejscach. Wtedy jedzenie było było wstrętne i tak zostało im do dzisiaj (gdzier ta cholerna reforma służby zdrowia???). Pielęgniarki. Moja babcia była pielęgniarką całym sercem a te sprawiają wrażenie jakby były tu za karę. I za nic w świecie nie przypominają bohaterek filmów X. Piszesz w ostatnim smsie coś o środkach nasennych (hydroxizinum) <= swoją drogą na tym pewnie się znasz? Dobra to było podłe i przykre ale życie też jest podłe! Pewnie bym i dostał ale problem w tym że nie chcę. Taki już jestem - podczas gdy mój brat gdy boli go głowa potrafi wziąść wszystko po koleji co jest w apteczce, ja tak nie mam. Jeden jedyny raz w życiu strułem się lekami. W zeszłym roku w kwietniu (to był chyba jednak marzec) bolały mnie jak choinka zęby. Wytrwałem tak ze 2 tygodnie aż poszłem do apteki i poprosiłem coś "na ząb". Dali mi Ibuprom. Tyle tylko że zjadłem tego troszkę za dużo i spuchłęm na twarzy jak chomik. To był jeden jedyny raz, a tak staram się unikać leków - jakichkolwiek. Zastanawiam się tylko czemu właściwie ja??? Nie będę tu snuł jakichś teorii typu "Bóg tak chciał" nie chodzi też o to że to akurat ja, ale... Weź sobie mojego brata - potrafi z kolegami-żulami pędzlować wino marki wino w 5 z gwinta ciągnąć, jak go tylko coś boli zaraz się szpikuje jak jakiś pieprzony śpun! A JA??? JA??? JA GÓWNO!!! Nie cierpię leków, alkoholu nie pijam wcale, kawy też nie. Jedyne co, to sobie zapalę raz, dwa w miesiącu jednego, dwa (no dobra - trzy, albo cztery) papierosy i to wszystko. Praktycznie cały rok nie licząc okresu grudzień-luty jężdżę po lasach rowerem. Nie jestem żulem, menelem, nie kaszlęi nikogo takiego nawet nie znam, powiedz skąd takiego syfa miałbym złapać. To jest jakiś pieprzony koszmar, a ja ciągle mam nadzieję że się z niego obudzę. Dzisiejszym ranekiem gdy wstałem i otwierając oczy przekonałem się że to jest koszmar, tylko wcale się z niego nie obudziłem. Obudziłem się we własnym koszmarze!!!
Żebym chociaż wiedział po co im to 3 prześwietlenie? "Mamy wątpliwości i chcemy je wyjaśnić" - o co tu chodzi? Nikt nic Ci nie powie. Gorzej jak od tych promieniowań nawali mi organ którym podobno myślą faceci (i wcale nie chodzi o mózg). Podobno nadmiar promieniowania może być szkodliwy. XXXXXXXXXXXXXXXX XXXXXXXXXXXXXXx XXXXXXXXXXXXXXXX (to zakreślone to miał być żart, ale był tak prymitywny że tylko bym się ośmieszył, na upartego odszyfrujesz co tam było napisane, ale nie próbuj dobra?).
Tu można zwariować, jest tak cicho, słychać tylko odgłosy przez otwarte okno (a ten długopis pisze jakby chciał a nie mógł)...
Właśnie dlatego nie lubię BIC-ów, nigdy nie wiadomo kiedy się wypisze. Dziwię się że nie każą mi chodzić w takiej maseczce jak kiedyś chodził Jackson, albo Ci w Azji chorzy na SARS? Tak byłbym chociaż sławny, a tak? Obawiam się że przez "to zdjęcie" całe moje życie może ulec zmianie - bo kto przyjmie do pracy nauczyciela - gruźlika? Przyjęłabyś mnie? JAsne że nie, bo jeszcze bachory pozarażam. Ale papiery są już złożone, a ja czekam dnia aż mnie wypuszczą! Wiesz jak tęsknię za domowym jedzeniem? Nie, bo skąd. Może wiesz, ale ja najdłużej sam bez rodziny byłem na 4 dniowej wycieczce w 8 klasie SP. Już w liceum była wycieczka w 1 klasie, ale akurat załatwiałem sprawy z przeniesieniem się do innej klasy, potem gdy już się przeniosłem co roku "za karę" wychowawczyni mówiła nam "w tym roku pojeździcie sobie palcem po mapie".
Wiesz co? Zacząłem Ci pisać i uświadomiłem sobie że z każdym wersem i akapitem ten list jest coraz bardziej bez sensu, jeśli jednak go czytasz znaczy to że Ci go wysłałem, chociaż na razie ciągle sie zastanawiam czy naprawdę chcę byś go czytała. Nie mam aż tak dobrego pióra jak Ty. Przepraszam jeśli nie mogłaś się gdzieś doczytać, papier dostałem tylko gładki, no i bylejaki długopis bo się zaraz wypisał.
Jutro piątek 13! Nie wiem czy się bać, bo co gorszego może mnie spotkać??? Chyba tylko lampa może mi spaść na głowę w czasie snu (to też miał być żart ale zbyt śmieszniepewnie nie zabrzmiał).
Miałem już skończyć, a tu kolejny sms Twój sms. "Jeśli to dla Ciebie trudny temat to pisz". Piszę, Ty też pisałaś ja przeczytałem Twoje, ty masz moje. Może być - skoro aż tak Ci zależy że aż będzie Ci przykro wiedzieć o nim a go nie dostać. I to nie jest ironia, złośliwość, nie odbieraj tak tego. Może tak to brzmi, ale na pewno nie mam zamiaru Ciebie ani zresztą nikogo chyba prawie nigdy nie miałem zamiaru nikogo obraźić, potraktować "na odpieprz". Masz więc list, teraz już jego końcówkę i choćby ona jest powodem dla któego wolałbym byś go jednak nie widziała.
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
Postronnym osobom należą się wytłumaczenia. To co czytaliście, jest listem do mej koleżanki, który pisałem leżąc w szpitalu z podejrzeniem zaawansowanego stadium gruźlicy płuc. Ze szpitala wyszłem w piątek 13 po wykonaniu trzeciego zdjęcia!!! Okazało się że najprawdopodobniej w pracowni radiologicznej ktoś pomylił pierwsze zdjęcie. Jakiś pijany skurwiel jedną pomyłką wydał na mnie wyrok śmierci!!! By wykluczyć jeszcze prawdopodobieństwo pomyłki prześwietlono mojego ojca i brata którzy wchodzili przed i po mnie. Wszyscy jesteśmy zdrowi, a ja czuję się jak cudownie ozdrowiały ze śmiertelnej choroby i pisząc te słowa nucę sobie słowa piosenki Edyty Geppert "Kocham Cię życie". Kocham Cię życie!!!
"cudownie ozdrowiały gruźlik"