Rząd wie, co robi...


      Na początek pytanie: jaki ustrój panuje w Polsce? Zanim ktoś pochopnie odpowie, że demokracja, to go uprzedzam, że się grubo myli. Proponuję nazwę: "milleryzm", czyli coś podobnego do stalinizmu tylko o wiele gorsze. Jak wiadomo wujaszek Joe nie miał zbytniego poszanowania dla ludzkiego życia. Ponieważ jednak działał bezpośrednio, ludzie dość łatwo zauważyli, że bezgrzeszny to on nie był i oskarżyli go o wymordowanie 50 milionów istnień. Z Millerem jest inaczej - likwiduje, ale nikt tego nie widzi.

      Długo się zastanawiałem, dlaczego premier tego pięknego kraju, chce pozbyć się co najmniej połowy jego obywateli. Gdybym był propagatorem, od razu powiedziałbym wam to, co najoczywistsze, czyli, że jest on Żydem w służbie szatana i ma za zadanie zniszczyć ostatni bastion katolicyzmu, którym jest Polska. Nie chcę jednak opierać się na demagogii (co nie znaczy, że ten argument jest fałszywy), gdyż nie to jest moim zadaniem. Ja, jako rzetelny obserwator, chcę przekazać wam tylko i wyłącznie najprawdziwszą, niepodważalną wiedzę opartą na bezbłędnie wydedukowanych wnioskach.

      A więc: dlaczego Miller chce zniszczyć polski naród? Odpowiedź jest prostsza niż mogłoby się wydawać. Premier jako prawdziwy komunista chce spełnić swoją przedwyborczą obietnicę: zlikwidować bezrobocie. Ponieważ będzie mniej ludzi, mniejszy będzie także wskaźnik ludzi bez pracy. Na dodatek pojawił się ostatnich miesiącach jeszcze jeden czynnik. Wiadomo, że ci, którym się powodzi nic do władzy nie mają a narzekają tylko ci, którzy są w trudnej sytuacji. Wniosek jest prosty: trzeba ich się pozbyć (tych, co narzekają), aby utrzymać władzę (i zadowolić Księcia Ciemności, bo to oczywiste, że Miller działa w jego służbie).

      Zapewne ciekawi was jak jesteśmy eksterminowani. Na tym polega właśnie całe zło tego systemu. Rząd dokonuje zbrodni pod przykrywką własnej nieudolności. O ile Stalin po prostu wysyłał na Sybir, nasz kochany Leszek, unicestwia nas na tyle chytrze, że nie można mu tego udowodnić. A oto (niepodważalne)argumenty:

      1) Nasza służba zdrowia.

      Jak powszechnie wiadomo, aby z niej skorzystać trzeba się cechować niezwykle silnym zdrowiem. Po pierwsze, trzeba wstać o 4 rano i czekać trzy godziny, aby dostać numerek do lekarza pierwszego kontaktu. Oczywiście internista nic nie pomoże, bo musi oszczędzać (serio: mojej koleżance, która ma podejrzenia o anemię, nie chcieli zrobić nawet badania krwi, bo stwierdzili, że szkoda pieniędzy) i co najwyżej skieruje do lekarza specjalisty. Aby się dostać do specjalisty trzeba z kolei stanąć po numerek już jakiś dzień wcześniej i przenocować pod kliniką. Siłą rzeczy człowiek się wykończy, rozchoruję na zapalenie płuc a lekarze skwitują to prostym zdaniem: "gdyby przyszedł wcześniej...". No cóż, to był przykład optymistyczny, tzn. kiedy człowiek jest zdrowy. Ale jeśli ktoś ma np. przeżartą wątrobę (później powiem dlaczego)? Wtedy po prostu usłyszy: "Wszystko w porządku. Jak lekarz za cztery miesiące wyjdzie z więzienia od razu się panem zajmie." I co tu dużo mówić...Raz niefart, bo wątroba przypomina kisiel i ma się co najwyżej parę dni na wymianę, dwa, bo jak nawet się człowiek doczeka, to i tak przesadzą przed operacją z Pavulonem (chyba tak się pisze).

      2) Szkolnictwo.

      Jedno, przeładowane niepraktycznym materiałem gówno. I co taki dzieciak robi, gdy się denerwuje przed egzaminem? Zaczyna palić. A gdy mu nie idzie i chce się wyrwać z szarej, reżimowej rzeczywistości? Pije i ćpa. Słowem: nauczyciele wpędzają nas do grobu. Pamiętajcie: są to najpodlejsi, najokrutniejsi i najbardziej bezwzględni urzędnicy państwowi.

      3) Alkohol.

      Nie myślcie, że zmniejszenie akcyzy wynikało z jakichś głębszych analiz ekonomicznych. Jedyny rachunek jaki przeprowadził Miller to: tańszy alkohol = więcej pijących. I co to daje? Jak już pisałem, większej ilości ludzi pada wątroba a na dodatek jak pijesz to nie chce ci się pracować. Mniej ludzi chętnych i mogących pracować = mniejsze bezrobocie. Do tego jeszcze rośnie poparcie dla rządu, bo ludzie myślą, że ceny wódy zostały obniżone w ich interesie. Wniosek jest jeden: pij (bezalkoholowe) i śmiej się z naiwności władz dobry Polaku!!!

      4) Stan naszych dróg.

      Żadnych autostrad a za to pełno dziur skutecznie przyczynia się do zwiększenia liczby wypadków. Ci co mają kasę (czyli ci co nie narzekają na sytuację i rząd) jeżdżą samochodami z airbagami i innymi bajerami zmniejszającymi ryzyko zaśnięcia snem wiecznym, natomiast przeciętni, narzekający na wysokie ceny paliwa posiadacze zwykłych blaszaków tych szans nie mają i stają się w ten sposób łatwym do wyeliminowania celem. Rada jest tylko jedna: jeździjmy wolniej i przeklinajmy Lesia za kolejną zniszczoną felgę i zgubiony kołpak.

      5) Polityka pod hasłem: "A żeby im tak się żyć nie chciało!"

      Rzecz jasna na to się składa wszystko o czym do tej pory pisałem, ale nie tylko. Najlepszym przykładem będą chociażby wszystkie obietnice rządowe. Na początku roku Kołodko zapowiedział reformę podatkową i zniesienie podatku dla najuboższych. I co? Już się niektórzy ucieszyli, może zapożyczyli myśląc, że mając więcej pieniędzy łatwiej spłacą kredyt a tu nic. I jak tu się nie załamać? Nic tylko powiesić się na najbliższym drzewie (i spełnić oczekiwania premiera). Albo takie ostatnie obietnice o podatku liniowym. Jeśli zostaną spełnione to jest więcej niż pewne, że podatek ten będzie wynosił co najmniej 50%. Pytacie się dlaczego? A niby dlaczego premier dostał wotum zaufania? Musi mieć skąd brać kasę, bo to wszystko kosztuje. I oto bolesna prawda: za nasze (podatników) pieniądze rząd kupił sobie władzę. Niestety to nie wszystko. Oto spis instytucji i organów odpowiedzialnych za doprowadzenie nas do rozpaczy: elektrownie (wyłączają prąd zazwyczaj wtedy, kiedy w końcu przeszło się ważny etap jakiejś gry i zapomniało się zasejwować), telekomunikacja (przerywa połączenia), polska drużyna piłki nożnej (rząd potraja pensję temu, kto ani razu nie dotknie piłki), MPO (śmieciarki przyjeżdżają zawsze o 6 rano w dni wolne od szkoły), ekipy remontowe (rząd płaci im tylko, jeśli pracują dwie godziny dziennie - od szóstej do ósmej rano), i wiele, wiele innych.

      Mam nadzieję, że choć trochę otworzyłem wam oczy na to, co się dzieje w naszym kraju. Obywatele, nie dajmy się!!!


Dimitri
ragnarok22@wp.pl


Playlista:
Metallica - "St. Anger" (czy tylko mi się podoba ten album?)