O przeroście formy nad treścią
Krzyczący "Wolność"! Kręca pęta
(...)
Uczciwość sławi sprzeniewierca
(...)
Kto woła prawda zwykle kłamie
(...)
"Pogodność"! Woła upodlony
O skruchę pycha strojna w ornat
Jacek Kaczmarski "Zegar" (wybaczcie że tekst jest taki pocięty ale w ten sposób pasuje do tekstu)
Każdy ma jakieś autorytety. Dla niektórych są to sportowcy (ciśnie mi się na usta nazwisko mojego sławnego imiennika) dla innych muzycy (Jacek Kaczmarski i Przemysław Gintrowski na przykład) innym imponują pisarze (Sapkowski i Tolkien chociażby). Ale zapytajcie kogokolwiek, kto jest dla niego autorytetem moralnym to najczęściej usłyszycie: papież. Według mnie cieszy się on tytułem „największego autorytetu moralnego” zupełnie niezasłużenie. Może i sprzeciwił się inwazji na Irak (chwała mu, chociaż za to) ale przeciwko było też wielu innych ludzi chociażby „wielki zły”- Jerzy Urban. Jednakże ludzie nie mówią, że jest on autorytetem moralnym tylko mówią o nim nadal (że użyję tu określenia mojej sorki) „ten stary gremlin”.
Tymczasem naszemu papie mam wiele do zarzucenia.
Papież lubi mówić o pokoju. Tymczasem podczas „pielgrzymki” do Hiszpanii wygłosił kazanie, w którym potępił m.in. rozwody. Czy wy też widzicie tu sprzeczność? Biały papa mówi o pokoju a zabrania się rozwodów. Czyżby oczekiwał, że ludzie, którzy nie mogą znieść się nawzajem zamiast sobie skakać do oczu będą sobie nadskakiwać? Przecież dzięki rozwodowi bita kobieta może odejść od brutala, którego wybrała nieopatrznie na męża. Rozwód jest z pewnością lepszy niż niepewność jutra i życie w permanentnym stresie nieprawdaż? Czyżby dobro bitych kobiet było solą w oku papieża?
Papież lubi mówić o biedzie. Świetnie, niech mówi. Dlaczego jednak wozi się po świecie za pieniądze krajów, które odwiedza? W Polsce za jego „pielgrzymkę” zapłacili wszyscy podatnicy. Wszyscy, czyli nie tylko katolicy, ale również żydzi, prawosławni, protestanci. Nie tylko ci bogaci jak pan Kulczyk, ale również ci biedni jak samotna matka ledwo wiążąca koniec z końcem. Sądzę, że pieniądze, które wyrzuciliśmy wtedy w błoto można było o wiele lepiej spożytkować. Przypomnę, że w zeszłym roku pan Miller ciągle mówił o zaciskaniu pasa, bo trzeba zasypać dziurę budżetową, często kosztem najbiedniejszych, czego już nie mówił. Na wizytę papieża jednak nie poskąpił hojnie sypiąc złotówkami.
Papież lubi mówić o ochronie życia. Dlaczego jednak interesuje się tylko tym poczętym? Poprzez zabranianie stosowania antykoncepcji coraz więcej murzynów w Afryce choruje na AIDS. Co do aborcji to przytoczę słowa Kaczmarskiego z piosenki "Reportaż Bośnia II":
„W Watykanie papież drąży
Boski aspekt całokształtu
Nie pozwala przerwać ciąży
Która jest efektem gwałtu”
Papież lubi mówić o pokorze. Tymczasem za jakiś czas w każdej wiosce będzie stał przynajmniej jeden pomnik białego papy. Nazwy ulic będą cholernie monotematyczne: ul. Jana Pawła II, ul. Ojca świętego itp. Przecież w praktycznie każdym mieście znajduje się taka ulica. Najbardziej zdenerwował mnie prezydent Łodzi Kropiwnicki. Otóż ten nawiedzony ZCHN- owiec postanowił nadać papieżowi tytuł honorowego obywatela Łodzi. Na wycieczkę zabrał ze sobą ponad 30 osób, za co zapłaciło miasto. Łódź boryka się z wysokim bezrobociem, nędzą, brakiem pieniędzy, ale jak już wiemy na białego papę opłaca się wydać. Dlaczego papież nic nie zrobi by, chociaż ograniczyć ten kult, który go otacza?
Papież lubi mówić o prawdzie. Tymczasem niezły z niego kłamca. Przez wszystkie lata pontyfikatu nie odważył się ujawnić sprawy pedofilii wśród księży. Postąpił jak zwyczajny tchórz i podły kłamca. Podobno bardzo kocha dzieci, dlaczego nic nie zrobił by je obronić by przed zboczonymi duszpasterzami? Nie sądzę żeby spędzało mu to sen z powiek. Powiecie, że poczciwy staruszek nic nie wiedział? Przypadki pedofilii wśród księży były przed jego pontyfikatem, podczas i zapewne po również nie zanikną. Musiał o tym wiedzieć. Gdyby to był jeden jedyny przypadek mógłby nie wiedzieć. Jednakże akty pedofilii szły w setki, jeśli nie tysiące takich przypadków. Czyli w świetle powyższego można stwierdzić, że bardziej niż dobro dzieci leży mu na sercu dobro księży.
Papież lubi mówić o wolności. Jednakże biały papa lubi też błogosławić dyktatorom. Tego wątpliwego zaszczytu dostąpili Pinochet i Stroessner.
Papież nie jest żadnym aniołem, który zstąpił z Niebios by z nami obcować. I zapamiętajcie to dobrze.
Dziadek Mróz
wisniewski_stukpuk@wp.pl