O
Kłamstwie
Kłamstwo. Jakie brzydkie słowo, czyż nie?
Wielu ludzi uważa, że prawda i szczerość to wybitnie ważne i cenne wartości. Ba,
niektórzy mówią, że nawet najważniejsze na świecie. A jak jest właściwie z tym
kłamstwem? Na początku może czym ono właściwie jest.
Kłamstwo, kłamanie, nieprawdziwa, fałszywa wypowiedź, której celem
jest świadome wprowadzenie w błąd innych osób - nie jest kłamstwem wypowiedź
mylna wygłaszana w przekonaniu o jej prawdziwości. Kłamstwo jest mechanizmem
obrony osobowości pojawiającym się w sytuacjach obrony przed karą za czyn
niepożądany, przed różnymi formami poniżenia oraz z chęci wyróżnienia się pod
jakimś względem.
Tym właśnie jest kłamstwo. Teraz pytanie:
„czy ono jest złe?” Tu nie da się odpowiedzieć jednoznacznie „tak” albo „nie” –
po prostu, czasami jest, a czasami nie. Przy ocenie moralnej kłamstwa musimy
wziąć po uwagę następujące czynniki:
- cel kłamstwa;
- efekty kłamstwa;
- osoba okłamywana;
- wielkość
kłamstwa;
Cel kłamstwa – czy chodzi
nam o osiągnięcie jakichś egoistycznych zamierzeń, czy może nasze kłamstwo ma
uchronić kogoś od cierpienia tudzież zmotywować do rozwoju? Inaczej bowiem
ocenimy polityka, który by zdobyć poparcie u wyborców kłamie obiecując góry
złota, nie myśląc nawet o spełnieniu zapewnień; a inaczej lekarza, który
okłamuje ciężko rannego podczas strzelaniny człowieka o tym, że córka owego
człowieka nadal żyje, aby miał chociaż spokojną śmierć i nie cierpiał podczas
swoich ostatnich chwil na ziemskim padole, prawda? A zatem cel kłamstwa ma
znaczenie w jego ocenie moralnej - kłamstwo motywowane agape do drugiego
człowieka jest dobre, zaś powodowane egoizmem bądź chęcią uczynienia krzywdy
złe.
Efekty kłamstwa – czyli do czego doprowadzi
nasze kłamstwo. Nawet jeżeli mamy dobry moralnie cel, to efekty owego kłamstwa
niekoniecznie muszą już być dobre. Ponadto oprócz efektów, które już sobie
zamierzyliśmy istnieją efekty niezamierzone, które wyniknęły nieprzewidziane
przez nas.
Toteż jeżeli kłamiemy, musimy starać się przewidzieć WSZYSTKIE
możliwe efekty – albowiem zachodzi możliwość, że zamierzony przez nas dobry
efekt zostanie zatracony w natłoku zła spowodowanego przez owo kłamstwo. Ponadto
musimy mieć jakiś znaczny stopień pewności, że dobry zamierzony efekt kłamstwa
nie przemieni się istniejący zły efekt.
Osoba
okłamywana – Czego by nie powiedzieć, jednak przed okłamywaniem pewnych
osób powinniśmy mieć opory. Najczęściej kłamać winniśmy, by ochronić innych
przed cierpieniem. Jednakże są osoby, którym bardziej zależy na prawdzie od nas,
niż na szczęściu. Mam na myśli głównie życiowych partnerów, osoby już umierające
oraz, w pewnych sytuacjach, dzieci. Z partnerem należy być szczerym i wymagać
szczerości – rozumieć i wymagać zrozumienia. Kłamstwo na pewno w niczym
związkowi(ale takiemu prawdziwemu, dojrzałemu!) nie pomoże.
Zaś niektórzy
przed śmiercią chcą poznać to, co powszechnie nazywane jest prawdą, niezależnie,
jaka by ona nie była – wtedy uzyskają one spokój. Ale należy pamiętać, że prawdę
możemy rzec tylko jednostkom silnym, które w istocie osiągną w ten sposób spokój
– a to wymaga dużej odporności psychicznej i dojrzałości u naszego rozmówcy.
Gdy natomiast mówimy o dzieciach – tutaj sprawa jest troszkę bardziej
skomplikowana. Wszystko zależy od wieku i cech indywidualnych dziecka – o
niektórych rzeczach możemy porozmawiać z nastolatkiem, ale jeszcze nie z
przedszkolakiem. No i jest jeszcze kwestia tego, że prawdę należy podać w
odpowiedniej formie, aby dziecko zrozumiało, ale żeby zarazem nie uczynić mu
krzywdy ową prawdą. Dla przykładu: jeżeli dziadek umarł, to nie możemy
powiedzieć 5-latkowi „Twój dziadek nie żyje i już nigdy go nie zobaczysz” – to
zbyt brutalny sposób. Należy raczej powiedzieć „Wiesz, twój dziadek żył już
bardzo długo i serduszko mu się zmęczyło, więc musiał pójść do Pana Boga do
raju, żeby sobie tam odpocząć. Ale pamiętaj, że kiedy tylko chcesz, możesz z nim
porozmawiać, bo on zawsze będzie czuwał nad tobą” – widzicie słodziutką różnicę?
Wielkość kłamstwa – Chodzi o to, czy nasze kłamstwo
nie pociągnie za sobą innych kłamstw i czy nie dotknie zbyt dużej ilości
kwestii. Im większe kłamstwo, tym większa szansa, że się nie powiedzie – a wtedy
nici z jego dobrego działania, osiągamy efekt wręcz całkowicie odwrotny od
zamierzonego. Zatem musimy odpowiednio operować wielkością kłamstwa, by nie
wyszło ono na jaw.
Najlepiej też by nie wprowadzało w błąd w zbyt dużej
liczbie dziedzin – niech osoba okłamywana ma fałszywe informacje TYLKO w
kwestii, która może jej sprawić ból – nie wymyślajmy niestworzonych historii bez
powodu. Kłamstwo niechaj służy jeno ochronie przed krzywdą.
A teraz
podsumowanie: kłamstwo nie zawsze jest złe i osoba, która chce czynić dobro
powinna używać kłamstwa w jego dobrej formie. Kłamstwo jest dobre gdy jest
powodowane agape do drugiego człowieka, gdy jesteśmy pewni jego dobrego
działania, gdy osoba okłamywana naprawdę będzie cierpiała bez kłamstwa oraz gdy
kłamstwo jest trudne do wykrycia(by nie obróciło się w zło, miast służyć dobru).
Chwała wielkiemu Ozzy’emu!
Del
dhellan@op.pl