*** Moje spojrzenie na życie ***
Moje spojrzenie na życie Dobro? Zło? Bóg? Co jest prawdziwe, a co tylko złudzeniem? Dotąd czytałem różne teksty, teraz postanowiłem sam coś napisać. Nie wiem, czy Bóg istnieje, może istnieją bogowie? Religia chrześcijańska jakoś mnie nie przekonuje, a już samą instytucją kościoła się brzydzę. Nienawidzę jej za to, że "zabrała" mi te kilkanaście lat życia. Nie chodzi tylko o tą godzinę co tydzień, ale również o zmiany w psychice. Ale nie o tym chcę pisać. Ktoś mógłby powiedzieć, że jestem teraz ateistą, bo nie wyznaję żadnej religii, ale ja tak nie uważam. Bo ja wierzę, wierzę, że coś tam jest. Szukam prawdy, chociaż wiem, że znajdę ją pewnie dopiero po śmierci. Na razie żyję i mam zamiar żyć tak długo, jak to będzie możliwe. Bo chociaż w życiu piękne są tylko chwile, to jednak dla nich właśnie warto żyć. Poznałem już taką piękną chwilę i chociaż dopiero jedną, to wystarczyło, poznałem jej moc. Teraz wiem, po co żyć, mam cel. Wśród kłamstwa, przemocy, obłudy, żyję tu i mam się dobrze. Dla mnie słowa: "dół", "dolina" nie mają odniesienia. Jeżeli mam jakiś problem, to zastanawiam się, jak go rozwiązać tak długo, aż na coś nie wpadnę. Może życie mi jeszcze porządnie nie dało w pysk, ale jak na razie nic nie wskazuje na rychłą dolinę. Bo dlaczego miałbym wpadać w depresję? Dziewczyna mnie rzuciła? Owszem i co z tego? Przez tydzień byłem nieswój, musiałem się z tym pogodzić. Nie myślcie, że mi na Niej nie zależało, ja po prostu zrozumiałem to i zaakceptowałem. I mogłem to zrobić, nie jest to coś niemożliwego. Trzeba tylko dużo myśleć - myślcie ludzie! Ciągle przypominam sobie ten wspaniały okres w moim życiu, który choć krótki, dał mi cel, motywację. Teraz szukam, i nie czuje już tego bólu co kiedyś. Już wiem czego szukam i jestem pewien, że znajdę to prędzej, czy później. Wokół mnie ludzie, jedni inteligentni, drudzy mniej. Kiedyś gdy widziałem tą gorszą grupę, nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać. Wybrałem śmiech, jest mi przykro ale się śmieję, bo płakać nie mam ochoty. Miałem w gimnazjum klasę debili, tylko tak można nazwać ludzi, którzy w wieku 16-tu lat rzucali się samolocikami z papieru, na przerwie grali w piłkę, którą był zgnieciony w kulkę papierek, a jak chcieli zrobić "żarta" to oczywiście w grupie, cholera oni wszystko robili w piątkę. Samodzielnie chyba nie potrafili funkcjonować, dziewczynę pewnie tez będą mieć razem. Ludzie, którzy zachowywali się jak upośledzeni, chociaż teoretycznie byli normalni, to było żałosne. Musiałem wytrzymać z nimi 3 lata, to było straszne. Chociaż gdy się rozglądam widzę więcej takich osób. Oni są wszędzie, może to ja jestem nienormalny? Dlaczego nie śmieszy mnie rzucenie ogryzkiem jabłka w koleżankę? Przecież to świetna zabawa! Nie wierzycie? :P ...... Musiałem to napisać, podzielić się z kimś moimi odczuciami na ten temat, bo on cały czas mnie boli. Ostatnio chce się nauczyć milczeć, słuchać. Bo to wcale nie jest takie łatwe i gdy próbuje to okazuje się, że nie potrafię. Słuchać przyrody, nieba, deszczu, słuchać nocy. Nocy już mi się czasem udaje, bo jej słuchać najłatwiej. Najbardziej na tym świecie nienawidzę zniszczeń dokonanych przez ludzi w przyrodzie. Mam wielkie szczęście, bo chociaż mieszkam w dużym mieście, to mam okno z widokiem na las, na piękne wielkie drzewa. Jakoś nie mogę myśleć o drzewach, jako o pojedynczych organizmach. Gdy patrzę na ścianę lasu to widzę drzewa, nie osobno, one są dla mnie jednością. Tylko drzewa wiedzą co wydarzyło się tak naprawdę. Prawdziwa dla mnie jest tylko przyroda i śmierć. Świat stworzony przez ludzi jakoś mi nie odpowiada. Ale żyję w nim, trochę marząc, bardziej myśląc o tym co będzie potem. Czekam na kolejne szczęśliwe chwile. Jednocześnie patrzę na innych ludzi. Im dłużej się im przyglądam, tym większą mam ochotę pomóc im jakoś. Chciałbym pomóc ludziom załamanym, pomóc znaleźć im drogę. Kim jestem, zapytacie, że chcę pomagać innym? Jestem człowiekiem, aż człowiekiem, i jestem z tego dumny. Ilekroć o tym myślę, rozpiera mnie duma. Chociaż widzę ile złego narobili inni ludzie, to jednak ja uważam się za innego od nich. Zaślepiony dumą i poczuciem własnej wartości idę naprzód. Ktoś chce iść ze mną? ;P Ja naprawdę chcę komuś pomóc.