Szczęsliwe zakończenie Romea i Julii (ksiązki), czyli takie, w którym Romeo i Julia nie giną. Akcja zmienia się od momentu przybycia Romea pod grób Julii.

Smoothguy (gohan_marcin@poczta.onet.pl)


Romeo i Julia – Happy End

Dowiedziawszy się o śmieci Julii, Romeo i Baltazar wyruszyli pod jej grób.
- Weź ten list i oddal się – powiedział pierwszy, jak tylko tam dotarli. – Nie chcę, abyś widział to, co tu się stanie.
- Dobrze panie – odpowiedział drugi i zniknął w oddali.
- Teraz, gdy Baltazar odszedł, mogę otworzyć grób.
Jak tylko to zrobił, zza jego pleców odezwał się Parys.
- Jak śmiesz włamywać się do grobu tej cudownej kobiety? Zginiesz za to!
Kiedy oni zaczęli się bić, paź, widząc co się dzieje, pobiegł po strażników. Zawzięta walka zakończyła się zwycięstwem Romea. Parys zginął od ciosu w głowę. Romeo jeszcze przez chwilę przyglądał się ciału mężczyzny, po czym przeniósł swoje spojrzenie na Julię. Mimo iż zmarła, nadal była piękna. Po kilku sekundach rozmyślań nad urodą kobiety, wyjął truciznę. Już miał się jej napić, kiedy nagle usłyszał głos.
- Romeo!
Spojrzał w stronę, z której dobiegał dźwięk. Zauważył, że w jego stronę zbliża się Ojciec Laurenty.
- Dobrze, że jesteś! – powiedział i zatrzymał się przy młodzieńcu. – Mam dla ciebie ważną wiadomość.
- Żadna wiadomość mi nie pomoże – odpowiedział – Julia nie żyje, a ja umrę u jej boku.
Chciał wypić truciznę, lecz nagle podbiegł Baltazar i wytrącił mu ją z ręki.
- Co robisz?! Przecież kazałem ci odejść! Zginiesz!
- Dość rozlewu krwi! – przerwał Ojciec. – Julia żyje!
- Jak to? Przecież leży tu w grobie.
- Tak, ale ona nie zmarła. Wypiła tylko napój, który ją uśpił, żeby nie wziąć ślubu z Parysem. Zaraz powinna wstać.
- Wybacz Baltazarze. Przez to wszystko straciłem głowę i nie wiedziałem co robić.
- To nie pana wina – odpowiedział sługa.
- Julia wstaje! – przerwał im Laurenty.
Z grobu powoli podnosiło się ciało kobiety. Romeo od razu rzucił się w ramiona dziewczyny.
- Romeo! – krzyknęła. – Jak dobrze cię widzieć!
Ich czułości nie trwały zbyt długo, ponieważ przybiegła straż zwołana przez pazia Parysa.
- To on! – wskazał na Romea. – On zabił mojego pana!
Straż jednak bardziej zwróciła uwagę na Julię.
- Ona żyje? – zdziwił się jeden ze strażników.
- Co tu się dzieje? – zapytał Capuletti, który właśnie wszedł na cmentarz. – Julia! Ty żyjesz! Jakim cudem?
- Właśnie próbujemy to wyjaśnić.
Po chwili to samo pytanie zadał Montecchi, który przybiegł tu, słysząc hałasy z cmentarza w swoim domu.
- Romeo, dlaczego zabiłeś Parysa? – zapytał strażnik.
- On zaczął walkę. Mam świadka – Romeo wskazał na Baltazara.
- Czy to prawda Baltazarze?
- Tak. Romeo robił wszystko dla dobra Julii. Ta oto para chciała po prostu spędzić ze sobą resztę życia. To, co zrobili, świadczy o tym, że bardzo mocno się kochali.
Gdy została wyjaśniona reszta faktów, dotyczących „śmierci” Julii i powrotu Romea, Capuletti i Montecchi zrozumieli, że nie ma po co kłócić się dalej.
- Capuletti – powiedział Montecchi – Pogódźmy w końcu swoje rody. Skoro nasze dzieci mogły tyle przezwyciężyć dla miłości, powinniśmy w końcu podać sobie dłoń.
- Masz rację bracie. Zróbmy to dla naszych potomków.
Uścisnęli sobie dłoń i tym samym usunęli dzielącą ich barierę. Romeo i Julia mogli wreszcie wieść spokojne i szczęśliwe życie.