W niektórych szkołach co roku jest organizowana wycieczka. I nie mówię tu
o "Zielonej Szkole", tylko o wycieczce do jakiegoś miasta, po to by to miasto
zwiedzać. Takie przynajmniej są założenia, bo w praktyce okazuje się, że na
takiej wycieczce jest pełno zabawy i śmiesznych rzeczy. Tym teksem chciałbym
pokazać, jak wyglądała moja pięciodniowa (poniedziałek-piątek) wycieczka do
Krakowa a także zachęcić tych, którzy nie chcą jeździć na takie wycieczki.
Dzień 1
Wyjazd autobusem o 6.00 (rano) ze szkoły. Okazało się, że nasz
autobus jest ciasny, ale jaki był ubaw przy tym kwadratowym busie:). Pare
postojów po drodze i w końcu dojechaliśmy do Oświęcimia. Nie będę wam
streszczał, jak tam było. Ok. 19.00 dojechaliśmy do Krakowa, a ściślej, do
naszego wcześniej wynajętego apartamentu. Pokoje były różnoosobowe (2-6),
łazienki po jednej dla każdego pokoju, a cały „hotel” mieścił się w normalnym
domku, w którym mieszkali ludzie. Współczuje im za hałas, który
spowodowaliśmy:). W pokojach było brudno, ale dało się wytrzymać. Wieczorem
oczywiście przechodziliśmy z dwoma kumplami do dziewczyn i se tam gadaliśmy o
różnych sprawach. W zasadzie każdego dnia tak robiliśmy, więc już wam dalej nie
będę o tym pisał. Spać szliśmy zawsze między 1.00 a 3.00 w nocy. Wstawaliśmy o
7.00 lub 7.30 i wyjeżdżaliśmy zwiedzać Kraków o 8.00 albo o 8.30.
Dzień 2
Tego dnia zwiedziliśmy rynek krakowski, kościół Mariacki i jakieś
muzea. Ale najważniejsze było to, że poszliśmy do Multikina na Matrix:
Reaktywacje (przy okazji szczerze polecam!). Każdego dnia mieliśmy czas wolny na
kupienie sobie jakiegoś obiadu (czytaj: pójście do McDonalda i kupienie ośmiu
BigMaców:)). Do chaty wróciliśmy ok. 20.00 i jak zwykle szliśmy do dziewczyn.
Aha, na śniadania i kolacje kupowaliśmy se jakieś bułki, drzem, itp. w sklepie
obok apartamentu.
Dzień 3
Zwiedzamy Wawel, na co nam zeszło ponad pięć godzin (ała, moje
nogi!). Potem mieliśmy czas wolny, wróciliśmy do domku się przebrać i poszliśmy
do Starego Teatru na komedię Damy i Huzary (przedstawienie było fajne, ale teatr
do kitu, w tylnych rzędach nic nie było widać i nie było miejsca na nogi).
Wróciliśmy ok. 22.00.
Dzień 4
Tego dnia zwiedzaliśmy kopalnie soli w Wieliczce i dość szybko
wróciliśmy, o 18.30.
Dzień 5
Wyjazd z Krakowa o 8.30. Po drodze do domu zwiedziliśmy jurę
krakowsko-częstochowską. Wróciliśmy o 18.30
Pewnie się trochę zanudziliście, ale teraz wiecie mniej-więcej ile czasu wolnego nam zostaje i u was na wycieczce pewnie będzie podobnie. W zasadzie to wieczorem zostaje ok. 6 godzin wolnego (20.00-2.00). A ubaw na takiej wycieczce jest przedni. I to zarówno w czasie wolnym, jak i podczas zwiedzania. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak się ubawiliśmy, kiedy nasz kierowca i pilot zgubili się w środku miasta:). Poza tym na takiej wycieczce można się trochę napić wiadomych napojów:). Oczywiście bezalkoholowych (taaa, jasne:)). Aha, moja wycieczka kosztowała (bez jedzenia) od osoby 450 zł.
Po tym całym wykładzie przyszedł czas na podsumowanie.
Zalety:
- świetny ubaw
- można się wiele dowiedzieć o swoich kolegach i
koleżankach
- można się napić (jeśli ktoś pije)
- idziemy późno spać (albo
wogóle nie idziemy:))
- możemy się dużo dowiedzieć o odwiedzanym miejscu
Wady:
- to kosztuje
- czasem bolą nogi od zwiedzania
- można trafić
na duży syf w swoich pokojach
Podsumowanie: Naprawdę warto wybrać się na taką wycieczkę. Rodzice wam za nią zapłacą, a wy będziecie się dobrze bawić.
Smoothguy (gohan_marcin@poczta.onet.pl)
{Ja dodam od siebie, że u mnie na wycieczce (dwudniowej) było do kitu. W sumie nie jest to dziwne wycieczka kosztowała (chyba) coś koło 60 zł, a za takie pieniądze wiele zrobić nie można.}