Ten nauczyciel się na mnie uwziął!
Hello!
Dziś opowiem Wam autentyczną historię dwóch uczniów. Nazwijmy ich Maciek i Łukasz. Oboje chodzili do tej samej szkoły. Oboje się przyjaźnili. Oboje nie lubili fizyki.
W pierwszym roku szkolnym jakoś im poszło. Maciek dostał czwórkę, a Łukasz trójkę. Jednak na sam koniec pani powiedziała swoim uczniom że jest w ciąży, i za rok zmieni się nauczyciel. A w szkole było tylko dwóch nauczycieli fizyki. Co więcej; ten drugi, miał złą opinię wśród uczniów Wiele wymagał, bardzo źle oceniał...
Na sam początek uczniowie go coś za bardzo nie polubili... Tym bardziej Łukasz.
Zaczął się nowy rok szkolny. Łukasz jakoś się do nauki nie przykładał, bo z góry wiedział, że nie ma takiego sensu. Dlaczego? Ponieważ po co się uczyć jeśli i tak będziesz miał słabe oceny? Z biegiem czasu Łukaszowi gromadziło się coraz więcej jedynek (kartkówki, zadania domowe, odpowiedzi, sprawdzian). Maciek miał najwięcej trójek i czwórek. Mówił, że lubi nowego nauczyciela, bo teraz, choć ma oceny jakie ma, to dużo rozumie. Łukasz kwitował to szyderczym uśmiechem. Do czasu...
Nastąpił koniec roku szkolnego. Łukasz przypomniał sobie, że u niego z ocenami nie najlepiej. Niestety, za późno. Nic już nie rozumiał. Okazało się, że tak naprawdę z pierwszej klasy też nic nie pamięta (a może i wtedy się nie uczył?). Prosił nauczyciela o jakiś referat. Niestety, nauczyciel powiedział, iż chce widzieć jego wiedzę, a nie referaty! Łukasz dostał ocenę: niedostateczny! Miał ostatnią szansę. Napisać egzaminy powtórkowe. Ale mu się nie powiodło... Nic dziwnego, skoro nic nie umiał.
Natomiast Maciek miał na świadectwie czwórkę. Dlaczego? Bo się nie poddał jakimś stereotypom! Pamiętajcie, że Wy możecie olać nauczyciela. Ale tak naprawdę lejecie na siebie!
PS: Te opowiadanie jest autentyczne, ale ja (ani moi najbliżsi koledzy) nie są bohaterami tego opowiadania.
PS2: Pozdrawiam wszystkich tych, którzy już idą do szkoły (a ja mam wakacje, yeah:) ).
Trzymajcie się!