menu« UFO » about

Obserwacja NOLi nad Chełmnem

[NOL=Niedydentyfikowany Obiekt Latający]

Gdy piszę te słowa jest 3 kwietnia 2003 (kilka dni przed wklepaniem ich do kompa). Godzina 20:15. Mieszkam w Górnych Wymiarach (nietuzinkowa nazwa jak na wioskę, co?), podchełmińskiej miejscowości w dawnym woj. toruńskim. Właśnie wracałem od swojej babci (mieszkającej kilkaset metrów od mego miejsca zamieszkania), gdy nieoczekiwanie spostrzegłem w południowo - wschodniej części nieba dziwny, migajacy obiekt. Mój młodszy brat, który był ze mną, wiedząc o moich zainteresowaniach zażartował że to UFO. Ja, uczciwie powiedziawszy, pomyślałem że to możliwe. On jednak zaraz odrzekł że to może być coś innego, np. samolot, helikopter, balon. Gdy ja cały czas śledziłem obiekt, brat wszedł do domu (gdy znaleźliśmy się w pobliżu tegoż). A oto co zaobserwowałem:

Na południowy wschód od mojego domu leży Chełmno, oddalone odeń o jakieś 5-7 km. Właśnie nad tym miastem znajdował się domniemany NOL. Jak się zachowywał? Wspomniałem, że migotał (z częstotliwością ok. 1 raz na sekundę). Był jasny jak gwiazda sredniej wielkości. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby... no właśnie. Obiekt ten przemieszczał się na różne strony. Na początku leciał w lewo, następnie pofrunął w prawo, bez zatrzymywania się, jakby kpił z zasady bezwładności. Predkość (na moje oko) nie była jednak zdumiewająca, jakaś 2-3 razy większa od prędkości przeciętnego samolotu obserwowanego na niebie. nagle zmienił barwę migotania z białej na czerwoną. Zaczął piąś się w górę, potem przybrał owalną trasę i podleciał krążyć nad Chełmnem. Niespodziewanie zaobserwowałem drugi obiekt, z lewej strony od poprzedniego. Znajdował się nad terenami leśnymi obok miasta (2-3 km odległości). Był o połowę mniejszy, nie migotał. Miał bladoczerwoną barwę. Poruszał się z podobną prędkością co tamten. Obydwa teraz leciały w kierunku siebie. Myślałem, że gdy się spotkają, zatrzymają się, lecz nie zrobiły tego. Ten drugi, mniejszy, poleciał nad miasto, aby nad nim krążyć, tak jak pierwszy. Większy natomiast udał się w kierunku miejsca, gdzie znajdował się mniejszy. Przez chwilę nie migotał. Zatrzymał się... Znów zaczął migotać. Wisiał tak dopóki mniejszy nie przestał "patrolować" miasta i nie udał się w jego stronę. Zamienili się rolami. To powtarzało się kilkakrotnie, cały ten cykl "ja na miasto, ty w las, później zamiana" :) trwa ok. 10 minut.
W chwili gdy to piszę (a zacząłem pisać - do zeszytu - ok. 20 min. po zaczęciu obserwacji) jeszcze to robią. (spoglądam przez okno). Po jakimś czasie znow spoglądam. I co widzę? Duzy, jakiś 3x wiekszy od pierwszego, bladozielony obiekt. W chwili, gdy patrzę, stoi w miejscu. Nagle rusza w lewo, zmieniajac barwę na czerwoną i tym samym wielkość (staje się 3x mniejszy!). Znika za lasem...
Teraz już nic nie widać. Jest 21:00. Nabieram przekonania, że to, co zaobserwowałem, można nazwać jednym określeniem: To nie może być jogurt... hm, to nie ta bajka... A więc: Widziałem UFO! Jaki inny obiekt (balon, samolot, sterowiec -?) tak by się zachowywał? Przypominam: migotanie, zmiana barw, skokowość w poruszaniu się, "patrolowanie". Czyż to nie jest dziwne?

To jest chyba druga w moim siedemnastoletnim życiu obserwacja NOLi. kiedyś (w drugi dzień listopada 2002 - pamiętam dokładnie) też widziałem (za dnia) 2 jasne, intrygujace obiekty (też nad Chełmnem), jednak nie opisałem tego przypadku. Warto wspomnieć, że moja mama również wspomina o swoich spotkaniach z UFO, na co ma wiarygodnych świadków.

Dodam jeszcze, że nie byłem pod wpływem żadnych srodków odurzajaco/ otępiajacych, nie mam żadnych wad wzroku ani objawów epilepsji. ;) Moją relację moze potwierdzić moja mama i reszta rodziny.

A na koniec apel: jeśli mieszkasz, potencjalny czytelniku, w moich okolicach, może również zaobserwował(a)eś to co ja? Jeśli tak, to napisz do mnie.


Nazcain






Lunar design:
(c) Nazcain