|
Bajka o Kaczorku i Kaczuszce czyli krótka historia pewnej przyjaźni
Nad pewnym, niedużym stawem, w gąszczu trzcin i tataraku, żył sobie Kaczorek. Był on nieśmiałym, zamkniętym w sobie ptaszkiem, stroniącym od innych kaczek, które zresztą same nie okazywały chęci do zaprzyjaźnienia się z naszym małym bohaterem. Z wyglądu niczym szczególnym nie różnił się od innych przedstawicieli swojego gatunku, a to w połączeniu z jego nieśmiałością czyniło go bardzo samotnym Kaczorkiem. Jedynym plusem samotnego życia Kaczorka było to, że miał on bardzo dużo czasu na myślenie. A trzeba w tym miejscu zaznaczyć, drodzy czytelnicy, iż nasz ptaszek nie miał - jak ogólnie się mniema - "ptasiego móżdżka". Swoją mądrością przewyższał wiele innych zwierząt zamieszkujących staw i jego okolice. Mimo to w swojej skromności nigdy nie afiszował się posiadaną wiedzą i inteligencją, przez co inne kaczki uważały go za głupiutkiego i nierozgarniętego Kaczorka. Zaś on nigdy nie odważył się spróbować zmienić swojego wizerunku.
Tak to żył sobie nasz mały, samotny przyjaciel nad niedużym stawem, porośniętym trzciną i tatarakiem. Prowadził spokojne, monotonne życie, które nie do końca mu odpowiadało, ale nie potrafił nic w nim zmienić. Chociaż, oczywiście, był okres kiedy podejmował próby urozmaicenia swojego życia. Jednym z pomysłów, na jakie wpadł Kaczorek, aby walczyć z samotnością, było dokładne zbadanie stawu, nad którym mieszkał. To jednak nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. W krótkim czasie Kaczorek poznał wszystkie zakamarki jeziorka. Znał położenie każdego kamyczka, których dziesiątki leżały na przylegającym do wody brzegu; wiedział, gdzie rosną najładniejsze kaczeńce i które miejsca najgęściej porośnięte są tatarakiem. Odkrył również kryjówkę pajęczej rodziny oraz gniazdo ptaków, których nie umiał nazwać. I jak nikt inny potrafił wskazać, na których pływających po powierzchni liściach lilii najbardziej lubią wygrzewać się skrzeczące żaby. Na końcu, z wrodzoną sobie nieśmiałością, odwiedził wszystkie miejsca zamieszkane przez inne kaczki. Mimo to żadne z napotkanych zwierzątek w najmniejszym stopniu nie zainteresowało się Kaczorkiem, żadne z nich nie podjęło także próby nawiązania z nim rozmowy. Nasz ptaszek ciągle był sam.
Taki stan trwałby zapewne jeszcze bardzo długo, gdyby nie szczęśliwy zbieg okoliczności, który przytrafił się naszemu Kaczorkowi.
Któregoś pięknego, słonecznego popołudnia Kaczorek wybrał się nad zachodnią część jeziorka. Tam, w cichym, osłoniętym od wiatru zakątku, znajdowała się mała plaża. Odkąd Kaczorek ją odkrył w czasie swoich samotnych wędrówek, bardzo lubił na niej przesiadywać. Ogromną przyjemność sprawiało mu oglądanie zachodów słońca oraz z rzadka przelatujących kluczy ptaków. Marzył wtedy, że tak jak one, on również kiedyś odleci w inne, lepsze i ciekawsze miejsce, gdzie znajdzie przyjaciół i nigdy już nie będzie samotny. Zupełnie nie zdawał sobie sprawy, że to popołudnie będzie całkiem odmienne od wszystkich poprzednich, które spędził na tej plaży.
Jednak zanim cokolwiek się wydarzyło, siedział nasz mały Kaczorek na odkrytej przez siebie plaży, wygrzewając się w promieniach nisko wiszącego nad horyzontem słoneczka. Wbrew pozorom, tego popołudnia nie odczuwał aż tak wielkiej samotności. Cieszył się ciszą i spokojem, które go otaczały. A może czuł, sam o tym nie wiedząc, że dziś coś się wydarzy.
Gdy Kaczorek właśnie zastanawiał się, co będzie robił następnego dnia i gdy właśnie stwierdził, że będzie to kolejny monotonny, podobny do każdego poprzedniego dzień, w trzcinie po swojej lewej stronie usłyszał hałas. Chwilę później z miejsca, skąd dochodziły te zagadkowe dźwięki, wypłynęła Kaczuszka i z wrodzoną gracją skierowała się w kierunku plaży. Kaczuszka była trochę starsza od naszego Kaczorka; miała lśniące biało-brązowo-czarne upierzenie; mały, kształtny dziobek i coś, co wyróżniało ją wśród innych kaczek - unikalne ciemnoczerwone piórka, które zdobiły jej główkę. Kaczorek z widzenia znał Kaczuszkę. Wielokrotnie widywał ją pływającą po stawie. Wiedział również, że mieszka wraz z pewnym Kaczorem i od jakiegoś czasu mają razem małe Kaczątko. Mimo to Kaczuszka prawie zawsze pływała sama lub tylko w towarzystwie swojego dziecka. Już kilkakrotnie Kaczorek zastanawiał się, czy nie zagadnąć do Kaczuszki, ale za każdym razem stwierdzał, że to nie jest dogodna chwila, lub po prostu obawiał się reakcji ze strony Kaczuszki.
Tym razem, gdy spostrzegł, jak Kaczuszka płynie w stronę plaży pomyślał, iż kiedy ona zauważy, że plaża nie jest pusta i kiedy rozpozna Kaczorka, natychmiast zawróci i odpłynie. Jednak tak się nie stało, a Kaczorek został mile zaskoczony. Nie dość, że Kaczuszka nie odpłynęła, to jeszcze wyszła na brzeg, powoli otrzepała piórka z wody i podeszła do Kaczorka. Z bliska, ptaszek miał możliwość zaobserwować, jak piękne, niebieskie oczka ma Kaczuszka.
- Cześć, Kaczorku. Czy nie będzie ci przeszkadzać, jak usiądę obok? - zapytała słodkim, delikatnym głosem.
To pytanie tak bardzo zaskoczyło naszego przyjaciela, że jedyne na co się odważył, to lekkie zaprzeczające kiwnięcie łebkiem. Od dawna nie wierzył, by ktokolwiek chciał z nim rozmawiać, dlatego tym większe było jego zdumienie, gdy dotarło do niego, iż Kaczuszka ma ochotę wspólnie z nim posiedzieć na plaży.
Serduszko Kaczorka zabiło jeszcze dużo mocniej niż zazwyczaj, gdy zauważył, jak Kaczuszka usiadła w odległości zaledwie kilku centymetrów. Zapadła niezręczna cisza.
- Nie jesteś zbyt rozmowny - po chwili zagadnęła Kaczuszka.
- Ja... - zająknął się Kaczorek. - Ja tylko...
- Widzę, że jesteś bardzo nieśmiały. Nie bój się mnie, nie gryzę.
Takie zapewnienie odrobinę go ośmieliło, ale potrzeba było jeszcze trochę czasu oraz kilku podobnych słów zachęty ze strony Kaczuszki, aby Kaczorek odważniej zaczął rozmawiać ze swoją nową, a zarazem jedyną znajomą. Rozmawiali zaś o wielu, mniej lub bardziej ważnych, rzeczach. Kaczorek, gdy już zupełnie nabrał śmiałości, wyjawił Kaczuszce, jak bardzo czuje się samotny oraz zwierzył się ze swojego marzenia o chęci opuszczenia stawu wraz z przelatującymi ptakami. Natomiast ona opowiedziała mu o bezgranicznej miłości jaką darzy swoje małe Kaczątko, które było dla niej najważniejszą istotą na świecie. Z ogromna satysfakcją Kaczorek zauważył, że Kaczuszka jest bardzo mądra i całym sobą chłonął każde wypowiedziane przez nią słowo. Po raz pierwszy w życiu poczuł, iż znalazł bratnią duszę.
Jeszcze przez długi czas oboje rozmawiali, siedząc na plaży jeziorka, nad którym mieszkali. Razem także oglądnęli cudowny zachód słońca, zachwycając się wspaniałymi kolorami towarzyszącymi temu zjawisku. Lecz w końcu nadszedł czas, gdy Kaczuszka zmuszona była do powrotu do gniazda, do swojej rodziny. Niespiesznie odpłynęli z plaży, po czym Kaczorek odprowadził Kaczuszkę do domu. I mimo że umówili się na plaży następnego dnia, to jednak ciężko przyszło Kaczorkowi rozstać się z nową przyjaciółką. Ale jednocześnie był szczęśliwy, bo nie był już całkowicie sam.
Kolejne tygodnie upływały Kaczorkowi pod znakiem spotkań z Kaczuszką. Były to najpiękniejsze tygodnie jego życia. Prawie codziennie przesiadywali razem na plaży. Oglądali zachody słońca, dużo rozmawiali, opowiadali sobie nawzajem o swoich marzeniach, planach i pomysłach. Ktoś z zewnątrz pomyślałby zapewne, że widzi tylko parę kaczek wygrzewających się na plaży wśród tataraku, ale tak naprawdę siedziała tam para bardzo bliskich sobie przyjaciół.
Oczywiście, nie każde spotkanie zaczynało się i kończyło na plaży. Kaczorek pokazał Kaczuszce wszystkie swoje ulubione miejsca nad stawem. Pokazał jej kępy żółtych kaczeńców; odkrył przed nią tajemnicę pająków; wskazał liście lilii, na których tak bardzo lubiły wygrzewać się żabki oraz pokazał jej gniazdo nieznanych sobie ptaków. I tutaj nasz Kaczorek uległ kolejnej niespodziance, gdyż Kaczuszka rozpoznała ptaszki i powiedziała, że jest to rodzina pliszek. Nazwa ta nic nie mówiła Kaczorkowi, ale był pełen podziwu dla wiedzy jaką posiadała Kaczuszka.
Żeby jak najbardziej uprzyjemnić Kaczuszce czas spędzany w jego towarzystwie, Kaczorek przed każdym spotkaniem wyszukiwał najsmakowitsze nasionka i trawki, którymi później częstował swoją przyjaciółkę. Obiecał również pomoc w każdej sprawie, w której tej pomocy mógł udzielić. W taki sposób chciał się odwdzięczyć za okazaną mu przyjaźń i zrozumienie. Kaczuszka korzystała z tego od czasu do czasu, a nasz mały Kaczorek czuł rozpierającą go radość, gdy za spełnienie jej życzenia, otrzymywał podziękowanie wraz z miłym uśmiechem. I ogromnie dumny był, że zna kogoś takiego jak Kaczuszka.
Tego wszystkiego nie mogło zburzyć kilka drobiazgów, które jednak trochę smuciły Kaczorka. Przede wszystkim Kaczuszka wielokrotnie spóźniała się lub w ogóle nie przychodziła na ich wspólne spotkania. Rozumiał to. W końcu miała rodzinę, obowiązki. Zawsze czekał, nawet gdy umówiona godzina spotkania dawno już upłynęła i gdy wiedział, że tego dnia Kaczuszki nie ujrzy. Z wyczekiwaniem aż do zmroku wypatrywał jej postaci na uspokojonej wodzie jeziorka, a kiedy nie przypływała smutniał, w jego oczkach pojawiały się łezki i ze zwieszonym łebkiem powracał sam do domu. Innym, przykrym dla Kaczorka nawykiem Kaczuszki było niedotrzymywanie obietnic. Pewnego dnia Kaczuszka obiecała Kaczorkowi przynieść bardzo smacznego żołędzia, którego podobno specjalnie dla niego znalazła. Niestety, nie przyniosła go ani następnego dnia, ani też później. Nasz przyjaciel czuł smutek, ale mimo to nie wyjawił Kaczuszce, że sprawiła mu tym zachowaniem ból. Innym razem Kaczuszka obiecała podarować Kaczorkowi do jego pustego mieszkanka piękny kamyczek. Nasz Kaczorek był tak uszczęśliwiony, że nawet przygotował sobie miejsce, gdzie ów kamyczek mógłby sobie położyć. Bardzo zależało mu na posiadaniu przedmiotu otrzymanego od Kaczuszki, który w chwilach samotności przypominałby mu o jego przyjaciółce. Ale i tym razem, niestety, Kaczuszka nie wywiązała się z obietnicy. Mimo to Kaczorkowi tak bardzo zależało na tej przyjaźni i tak bardzo bał się ponownego samotnego życia, a zarazem z tak wielką fascynacją patrzył na Kaczuszkę, że wybaczył jej i zapomniał. Bo czyż przyjaciele nie powinni sobie wybaczać swoich potknięć? Zresztą, ona jemu również wybaczała wiele niezamierzonych błędów. I tylko podświadomie czasami czuł żal.
Każde spotkanie jednak zawsze i nieuchronnie dobiegało końca. To były najtrudniejsze chwile dla Kaczorka. Nigdy nie przychodziły mu łatwo rozstania z Kaczuszką. Za każdym razem z ciężkim sercem odprowadzał ją do domu, z każdym metrem płynąc coraz wolniej, aby jak najdłużej przeciągnąć te wspólnie spędzane chwile, aby móc powiedzieć jeszcze choć jedno ważne dla niego zdanie, aby moment dłużej posłuchać jej głosu i aby zobaczyć jeszcze jeden jej uśmiech. Jednocześnie bardzo dobrze zdawał sobie sprawę, że nie może zajmować jej zbyt dużo czasu, gdyż każda godzina Kaczuszki poświęcona jemu, zabierana była jej najukochańszemu Kaczątku, które w tym czasie nie widziało mamy. Kaczorek był bardzo inteligentnym ptaszkiem i wyśmienicie rozumiał taki stan rzeczy. Wówczas to zazdrościł Kaczorowi mieszkającemu z Kaczuszką, że ten ma praktycznie w każdej chwili możliwość widzenia się z nią i porozmawiania, a także obserwowania jak Kaczuszka cieszy się z codziennych, prostych radości życia. Zaś nasz mały Kaczorek za każdym razem z wielką tęsknotą musiał czekać do kolejnego spotkania. Wtedy to Kaczorek czuł się jeszcze bardziej samotny, niż nawet przed poznaniem Kaczuszki.
Również wtedy dokonał zaskakującego spostrzeżenia. Zauważył mianowicie, że z jego strony to co go łączy z Kaczuszką, to nie jest już tylko przyjaźń. Mimowolnie zakochał się, wiedząc jednocześnie, jak bardzo to uczucie mogło skomplikować sytuację. Bo przecież Kaczuszka nie była sama. Miała rodzinę, do której codziennie wracała i swoje życie, a jego chyba nie do końca traktowała poważnie. Pomimo tego, Kaczorek postanowił przy najbliższej okazji odważyć się i powiedzieć Kaczuszce, co do niej czuje.
Jednak taka okazja nie nastąpiła, gdyż przy kolejnym spotkaniu Kaczuszka rozpoczęła rozmowę i tym samym pokrzyżowała plany Kaczorkowi.
- Powiedz mi, Kaczorku, czy nadal jesteśmy tylko przyjaciółmi? - zapytała. - Bo widzisz, nie chciałabym, by było to coś innego. Mam rodzinę i jest mi z nimi dobrze. Dlatego nie pozwolę, aby coś zakłóciło ten spokój. Zwłaszcza teraz, gdy wychowuję moje Kaczątko. Poza tym nie chcę czuć się źle w twojej obecności oraz musieć wybierać między tobą, a moją rodziną.
- Nie musisz, Kaczuszko. Nic nie musisz. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
Kaczorek odwrócił łebek w przeciwnym kierunku, tak żeby Kaczuszka nie widziała jak łezki napływają mu do oczek. Zrozumiał, że swoje uczucia musi zachować w tajemnicy, bardzo dla niego bolesnej tajemnicy.
- Kaczorku, jest jeszcze jedna rzecz, o której chciałam ci powiedzieć. Nie wszystkim się podoba, iż tak często się widujemy. Ja wiem, że to szukanie dziury w całym, ale musisz zrozumieć... - nawet słodki głos Kaczuszki nie złagodził tych bolesnych słów.
To także spowodowało przykre ukłucie w serduszku Kaczorka. Do tej pory myślał, że tylko oni oboje mają wpływ na ich przyjaźń i tylko oni mogą ją zakończyć. Ale widocznie Kaczorek się mylił.
W taki to właśnie sposób dotarliśmy do końca tej historii. Ale czy to naprawdę koniec? Otóż nie, drodzy czytelnicy. Każdą bajkę powinien kończyć jakiś morał. Ta jednak go nie posiada. Dlaczego? Nie, nie dlatego, że autorowi nie chciało się go wymyślić. Istnieje inny powód. Tej bajki nie kończy morał, ponieważ ta bajka ciągle trwa.
Od tamtej, przytoczonej wyżej, rozmowy upłynęło już trochę czasu. Nasz Kaczorek ciągle widuje się z Kaczuszką, choć tak jak go prosiła, ich spotkania są znacznie rzadsze. Ciągle również nie wyjawił Kaczuszce swoich uczuć, które ukrywa głęboko w sobie. I tylko gdy widzi Kaczuszkę ze swoją rodziną czuje żal, że to nie on pływa razem z nią. A ze względu na to, że z jedyną przyjaciółką jaką ma, z wiadomych względów nie może o tym porozmawiać i poradzić się, to sam nie wie, jaką decyzję ma podjąć. Czy zerwać przyjaźń z Kaczuszką i ponownie być małym, zupełnie samotnym Kaczorkiem? Czy może trwać w tej przyjaźni, cierpiąc w samotności? No i trzecim rozwiązaniem jest powiedzieć Kaczuszce o swoich uczuciach, niszcząc prawdopodobnie wszystko.
A może wy, drodzy czytelnicy, potraficie pomóc naszemu małemu bohaterowi podjąć decyzję? Tylko trzeba się spieszyć, bo nikt nie wie, jak długo Kaczorek będzie umiał żyć z ciągłym bólem w swoim małym kaczym serduszku.
Fallout
fallout@wp.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||
|