|
Z kwiatka na kwiatek
Wstał i usiadł na łóżku. Podniósł spodnie z podłogi i je założył. Obok leżała dziewczyna. Oddychała spokojnie. Nie to co wczoraj. Nawet nie wiedział jak ona ma na imię. Włożył koszulę i usiadł na fotelu. Wpatrywał się w jej nagie ciało przez kilka minut. Przeciągnęła się. Podszedł do plecaka leżącego nieopodal. Wyjął z niego tubę. W środku była róża. Wyciągnął jeszcze plik kopert i położył jedną z nich wraz z różą na poduszce. Przed drzwiami stały jego buty. Założył je dopiero na korytarzu. Kiedy wyszedł z klatki schodowej powiedział sam do siebie:
-Nie ma to jak pasja...- uśmiechnął się sam do siebie i wyjął z kieszeni notes. Kilka kartek było różowych. Na jednej z nich narysował jakiś znaczek i wrzucił notes do plecaka. Wsiadł do samochodu.
- Cześć.
- Cześć. Znów Ci się udało?
- Tak. Głodny jestem - ukroił dwie kromki chleba. Włożył między nie plaster wędliny.
- Jak ty to robisz?
- To proste. Musisz wiedzieć co one lubią, co je podnieca...
- Nie chodzi mi o to. Jak możesz je tak wykorzystywać? To bezduszne z twojej strony.
- Nie jesteś moim sumieniem. Daję im tylko lekcję życia...
- Kiedyś się to obróci przeciw tobie - nie wiedział, że słowa jego przyjaciela się sprawdzą.
- Nie wkurwiaj mnie...
- Jesteś dzisiaj umówiony?
- Tak...
Przechadzał się po mieście. Do spotkania miał jeszcze pół godziny. Wszedł do kwiaciarni. Z plecaka wyjął tubę.
- Poproszę różę! Taką aby się do tej tuby zmieściła.
- Proszę.
Zapłacił i wyszedł. Nie brał ze sobą samochodu bo miał w planie spacer do domu "ofiary". Ruszył w kierunku klubu w którym się umówił z Eweliną. Była ona średnio wysoką blondynką o bardzo kobiecych kształtach. Kiedy wszedł do środka nie było prawie nikogo. Ona siedziała przy stoliku w kącie. Podszedł do niej.
- Przepraszam. Czy mogę się dosiąść?
- Nie wygłupiaj się, siadaj.
Zamówili sobie skromną kolację. Bardzo długo rozmawiali. Jego szósty zmysł mówił mu, że ona już jest jego. Wyszli z knajpy i tak jak się wcześniej umawiali ruszyli spacerkiem do jej domu. Patrzyli w gwiazdy i rozmawiali. Zaprosiła go do domu. Wszystko według planu. Plecak i buty zostawił w przedpokoju. Usiadł na kanapie w salonie.
- Chcesz się kochać? -zapytała wprost. On oszołomiony nie odpowiadał.
- Przecież po to się ze mną spotkałeś - usiadła mu na kolanach. Pocałowała go. Smak jej śliny i uczucie gorącego, wilgotnego języka w jego ustach ożywiło go. Dotknął jej piersi. Dłońmi wyczuł twardniejące sutki. Zdjęła bluzkę a on rozpiął jej stanik...
Usłyszał telefon. W ciemnościach podniósł słuchawkę.
- Czego?
- Jest Rafał?
- Na randce.
- To już jego ostatnia. Jestem jedną z dziewczyn które wykorzystał... - Odłożyła słuchawkę. Nie przejął się tym zbytnio i wrócił do przerwanego snu.
Obudził się i wyswobodził z jej objęcia. Tak delikatnie jak tylko mógł. Podrapane plecy zabolały kiedy włożył koszulę. Ona oddychała równomiernie, nie wiedział że nie śpi. Poszedł po plecak. Wyjął z niego różę i kopertę.
- To nie będzie potrzebne.
- Nie śpisz?
- Mam ci coś do powiedzenia. Pamiętasz tą niską brunetkę?
- Anetę?
- To moja siostra - spuścił głowę. - Jest jedną z tych które wykorzystałeś. Rozumiem ją doskonale, bo mnie też ktoś kiedyś wykorzystał.
- Po co mi o tym mówisz?
- Bo on był nosicielem HIV... - róża wypadła mu z rąk...
Ijon Tichy
tichy-ijon@wp.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||
|