Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Khaoi ::::

Tańcząc ponad...



Tańcząc ponad plugawymi obłokami szaleństwa,
Nie zauważamy jak uchodzi z nas życie.

Miłość, to uczucie, które każdego z nas dotyczy, choćby przez najkrótszą chwilę życia. Ja spotkałem Go, nie wiedziałem, kim jest, nawet nigdy nie wymieniliśmy imion, nazwisk... Pokochałem Go. Kochałem jak nikogo innego na tym nędznym świecie. Był moją nadzieją, moim światłem w aksamitnym tunelu zmierzającym ku nieskończoności. Jego pocałunki... On też mnie kochał... Jego piękne, jasne smukłe lica... Jego wargi, które płonęły pożądaniem... Kochał mnie jak ja Go... O życie! To było najszczersze uczucie we wszechświecie, w moim jakże przykrym życiu. To było dla mnie wyzwolenie, które nie przemijało.
Zdawało mi się czasami, że obaj Trwamy w nieskończonym amoku pożądania i bezgłośnych, niewypowiedzianych słów "Kocham Cię". Może tak było od zawsze? Może żyłem po to by Go spotkać? Nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć na to dość banalne pytanie. Wiem jednak, że jego spojrzenie, te nieziemsko głębokie oczy, jakby wołające ku czemuś nieznanemu zawsze chętnie spotykało się z moim. Wtedy, w nocy dnia trzynastego naszej znajomości przeżyłem najwspanialsze uczucie mojego życia. Pamiętam jak jęczałem, jak moje krzyki rozrywały nieboskłon i zdawały się biec ku otchłani wypaczenia, by tam żyć aż do wieczności. Ach, co to była za noc! I ta pogoda, ta sucha potańcówka piorunów na bezchmurnym księżycowym niebie. Niestety, to szczęście nie mogło trwać wiecznie.
Obawiałem się, że coś może nas rozłączyć. Jednakże nawet w najśmielszych przypuszczeniach, które czaiły się gdzieś na krańcach mojej śpiącej świadomości, nie wyobrażałem sobie czegoś takiego. Oto dnia piętnastego, stało się coś tak plugawego, coś tak potwornie nierealnego, że w żadnych słowach, gestach ani czynach nie jestem w stanie ująć tego szaleństwa, tej galopującej w mym umyśle grozy. To, to coś było, czymś nie z tego świata. Setki wypaczonych oczu zdawały się patrzeć złowrogo ze środka obcości tej istoty. Do tego mgła, krwisto czerwona mroczna mgła pachnąca niby opary z najgorszego bagna na Ziemi. Zapach był tak odrażający, tak wstrętnie plugawy, że nie wyobrażam sobie powstrzymywania wymiotu. To było by gorsze niż sam widok. Moje ciało zareagowało samo, subtelnym mechanizmem obronnym skłaniając mnie do wymiotu, co też zrobiłem. Wtedy nagle rozbłysła ciemność i straciłem świadomość.
Gdy się obudziłem, byłem na polanie. Wiał bardzo silny wiatr a niebo było zachmurzone i jakby złowrogo nastawione do mej osoby. Wtedy też ujrzałem Go po raz ostatni. Ostatni pocałunek. Po czym Zdradził mi Swoje imię. Wtedy zrozumiałem, zrozumiałem, że nie możemy być razem. Zrezygnowałem ze wszystkiego.

Archanioł Gabriel.


Khaoi

khaoi@tlen.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||