|
Komentarzyk do projektu "Empatia"
Komentuje: Homek Toft
Odpowiada:Mariusz Saint
Już od samego początku tego projektu, kiedyście to spamowali
ludziom skrzynki mejlowe, nie wydawał mi się on przejrzysty.
To dlatego nawet nie raczyłeś nas powiadomić,
że nie jesteś zainteresowany, a czekaliśmy jeszcze na Twój
głos :P
Teraz już tym bardziej obstaję przy tym zdaniu. Moim skromnym
zdaniem jeszcze nie było nudniejszych opowiadań w kaciku jak
prolog i pierwsza część Empatii. Nie wiem czego to jest zasługa,
może autorzy za bardzo się starali, może takie zmuszanie się do
pisania kolejnych akapitów nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem.
Może wyznaczeni przez komisję pisarze nie wytrzymali presji
tworzenia na czas. Takie mam właśnie wrażenie. Bije w oczy brak
jakiegoś planu, ścieżki, w której stronę miałby pójść ten
projekt.
Do tej pory był prolog i pierwszy odcinek, który,
wspomnę, pisałem ja - co daje mi prawo odpowiedzi na ten komentarz.
Czy autorzy za bardzo się starali? Ja na pewno się starałem -
paręnaście godzin to pisałem, a poprzedzone to było tygodniem
obyślania, aby jakaś fajna intryga się zawiązała... Nie trzaskam
opowiadaniami jak z karabinu maszynowego :) Presja tworzenia na
czas: bujda na resorach. Czasu jak dla mnie było dosyć, a i nikt
się do tej pory nie skarżył. Plan, ścieżka? Weź sobie serial
"Z archiwum X". Tam autorzy nawet nie przypuszczali, że odniesie
ta opowiastka sukces; zaczęli potem dorabiać wątki konspiracyjne,
pewnie nawet tego na początku nie planując. Każdy autor dokłada własny
kawałek ścieżki, cegiełkę do ogólengo wizerunku całości - inaczej tego się chyba
nie da zrealizować.
Prolog ja jeszcze mogę zrozumieć. Tutaj można było zrobić niemal
wszystko, zacząć cokolwiek i nazwać to Empatią. I można było
mieć wrażenie, że potem będzie już tylko lepiej, że późniejsza
wolność nie będzie niczym ograniczona, ale chyba ktoś się
kropnął w obliczeniach.
Chyba to byłeś Ty :) Kiedy zawiązało się forum, na którym ustalaliśmy szczegóły
mówiłem: "prolog określi wizerunek i tory dalszych odcinków" i chyba nikt nie miał
złudzeń co do tego. Wyzwaniem dla autora, jego fantazji i sprawności pisania jest wysilić się
na coś oryginalnego i nagiąć nieco ustalone reguły do własnego widzimisię. Jeszcze raz
posłużę się "telewizyjnym" przykładem: tak się pisze
"Z archiwum X", tak się pisze "Star Trek", tak się rodzą szczególnie
śmieszne odcinki pozornie znanych już sitcomów... Wszystko zależy od autora piszącego dany odcinek.
Pod względem technicznym ja nie mogę nic Military'emu zarzucić.
Pisze zgrabnie, ale Epilog jest nudny jak cholera. Jej, po co
opisywać, jak bohater usprawiedliwia się przed profesorem z
nieobecności na wykładach? Po lekturze mam wrażenie sztuczności,
siłowego przedłużania, takiego maksymalnego, przesadzonego już
niestety, szukania dróg wyjścia dla kolejnych piszących, dla
tych, którzy mieliby tworzyć kolejne rozdziały Empatii. Ech,
zawiodłeś mnie, Military. Po mejlach wiedziałem, że raczej się
to nie uda, nie zamierzałem od początku przyłożyć do tego
projektu pióra, ale miałem nadzieję, bo takiego czegoś,
przyznam, jeszcze nie widziałem.
Cóż powiedzieć - mnie prolog się podobał. Sprytny
zawiązek z pomysłów,
często bardzo odległych od siebie :) I to wspaniałe uczucie,
gdy odnajdywałeś to, co rzuciłeś na forum... Owszem. Może to nas nieco omamiło
i straciliśmy dystansa do całości; dlatego na próbę wydrukowałem prolog
i pierwsze dwa odcinki i podrzuciłem osobom obeznanym w słowie
pisanym, acz nie mającym pojęcia nawet, co to są AM#Opowiadania :)
Myśleli, że to fragment książki - i, co utwierdziło mnie w
przekonaniu, że warto kontynuować projekt - chcieli czytać dalej.
Trochę tak głupio to wyciągać teraz, bo miałem zamiar utrzymać to
w tajemnicy, coby autorów nie rozpieszczać :) Ale sytuacja zmusza :)
Ale może też być tak, żę nie tylko Homkowi "Empatia" się nie
podoba; hej ty, czytający te słowa! Czytałeś "Empatię"? Tak?
No to prześlij nam swoją opinię :)
Pierwszy rozdział napisany przez Mariusza jest spoko. Tylko, że
to jest ciągnięcie wątków do przodu, po prostu targanie za sobą
fabuły. Z Empatią można zrobić wszystko, to jest opowiadaniowa
anarchia. Zbytnia wolność jednak, wolność pozbawiona ograniczeń,
obowiązków, praw, to już jest chaos.
Są ograniczenia. Jakbyś spróbował pisać, to byś je poznał.
Ograniczenia narzuca konwencja... Ale co z tego - Wybraniec pokona wszelkie ograniczenia
Ma... ehem, "Empatii".
Tajemne przejścia,
satanistyczne znaki pod ołtarzami kościołów na wsiach... Taaa...
Wiecie, gdzie ja coś takiego czytałem? Kojarzy się tylko Pan
Samochodzik.
To źle? Tak to sobie wyobrażałem i tak napisałem
- podpada to trochę pod urban fantasy. Trudno w Panu Samochodziku
szukać stworów usiłujących przedostać się do naszego świata...
Coć moim zdaniem autor trochę za bardzo Pratchettem pojechał :)
Poza tym akcja wygląda jak gra przygodowa: znaleźli
kartkę w ręku trupa, na niej znak, skojarzyli z kamieniem,
otworzyli przejście... Aaaamm, zieew. Ja lubię przygodówki, ale
nie czytać scenariusze, jakieś gołe solucje do nich. Takie coś
mnie nie kręci, ani tym bardziej nie trzyma w napięciu.
A ja jestem zadowolony z węzła okoliczności,
gdzieś tam czuwającej opatrzności nad tym wszystkim, tego
właśnie motywu... Kto
się koncentrował przy czytaniu na li tylko kamyczkach
i znaczkach, to rzeczywiście... :)
Głupie
zabiegi, po prostu głupie bezdennie, takie jak metalowa muzyka w
roli magicznego atrybutu, blokersi naśmiewający się z metala...
Ech, beznadzieja po prostu. Spodziewałem się naprawdę więcej.
Zawsze podejrzewałem Homka o bogate spektrum
ujmowania własnych myśli :) Owszem, głupia, bezdennie głupia
ta sytuacja z blokersami i metalami - często ją obserwuję. Jeszcze bym coś dodał o muzyce od siebie, ale
przecież nie mogę ruszyć Myslovitz :P (spox, prowokuję tylko ;)
Może nawet na tyle dużo, że zmienię zdanie i sam coś skrobnę.
Pewnie teraz w głowie autorów jest myśl: mądry niech sam coś
napisze. Ale nie, dzięki postoję. Jakoś tak mógłbym nawet, ale
to już nie moje klimaty chyba. Ja chyba robię coś innego od
sensacyjnych powieści.
Hehe - istotnie, to nie Twoja stylistyka; grzechem
byłoby zaprzeczyć :) Wprawdzie mógłbyś poeksperymentować, chociaż
raz napisać coś innego, nieznanego; po prostu sprawdziłbyś się
w innej konwencji, podjął wyzwanie... Ale jak nie to nie :)
Najważniejsze to nie robić nic na siłę, ludzie. Kurde,
spróbujcie coś napisać na jutro do 12:43. Nie dacie rady na
zawołanie niczego dobrego stworzyć. Tak sądzę. To tylko moje
skromne zdanie i wiem to tylko od siebie... Jeżeli nawet Empatia
trochę pożyje, to będzie to cholernie nudny żywot. Narka.
Heh. Wtedy musiałbyś wyrzucić do kosza wszystkie
scenariusze, felietony, recenzje, mojego wstępniaka do
obecnych AM#Opowiadań (nooo, tu może trochę...:) Nawet
Myslovitz musi się trzymać jakichś terminów w wytwórni, bo
trasa, terminy... Zresztą tutaj nic na siłę (tylko młotkiem :)
Military powiadamia autora wcześniej o terminie... jak ktoś
to robi, bo rzeczywiście *kiedyś tam* bąknął na forum, że
też by chciał... wtedy Twoja przepowiednia niestety się
sprawdzi :( Ponieważ nie wiem, czy Empatia przetrwa czy nie,
nie mogę odpowiedzieć jednoznacznie Homkowi :) Ale taki zimny
kubeł wody może być przydatny, dopingujący... No nie wiem.
Hej, czytelniku! Jeśli zgadzasz się z opinią Homka, że
projekt "Empatia" jest chybiny, napisz. Jeśli uważasz, że jest dobrze, to też napisz :)
Homek Toft
podobny-chmurom-zbieg@wp.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||
|