|
Military ::: American Commando (AM#O7) ... .. . . .
"Wyrzuciłem snajperkę. Chwyciłem przewieszony przez plecy M-16, spodziewając się jeszcze kilku ataków jego ludzi. Przeczucie mnie nie myliło - zza szczątków drzwi wyskoczyło dwunastu ninja. Czterech padło, rażonych celną serią niczym biczem bożym. Kolejny postrzelił mnie w nogę, lecz kopnąłem go na tyle silnie, żeby się już nie podniósł. Cholerny gnój. Zabiłem trzech następnych, ale nadbiegło jeszcze dziesięciu. Kończyła mi się amunicja, a nie mogłem teraz użyć przewieszonego przez plecy panzerfausta. Zostałem, cholera, obezwładniony."
Komentuje: Ijon Tichy
W opowiadaniu American Commando Militarego (chyba dobrze napisałem) można
zaleźć wszystkie wyznaczniki amerykańskiego kina akcji. Samotny "agent
Agencji" z jajami i powerem kontra cała doskonale wyszkolona armia
narkotykowa której to żołnierze padają po jednym dotknięciu. Mnóstwo
"choler", superpojemne magazynki, ciężarówki wybuchające niczym mała
bomba
atomowa. I jeszcze te radiowozy. 99% filmów akcji (from Amerika ofkorzzz!)
ma podobną fabułę (Military na pewno dostanie angaż jako scenażysta).
Czytając to opowiadanie miałem wrażenie, że autor wątpi w inteligencję
czytelnika. Zupełnie jak w filmie...
[Cóż, drogi Ijonie, ta historyjka w założeniu miała wyśmiewać tego typu filmy i książki... - FidoB]
[Ta - akcent satyryczny jest wyraźny w tym opowiadaniu, young padawan - M. Saint]
Ijon Tichy
tichy-ijon@wp.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||
|