Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Gordon Freeman ::::

Smutna historia pewnego hackera
część druga



Marcin, zdolny hacker komputerowy kradnie tajne dane z serwera firmy MRD SA, dla kogoś kto każe się nazywać Andrzej. Gdy opuszcza już serverownie i zamierza opuścić budynek poznaje miłą dziewczynę o imieniu Ola i umawia się z nią na kolację. Po opuszczeniu siedziby firmy MRD SA udaję się do swojego mieszkania. Dyskietkę ze skradzionymi plikami chowa za szafą, we swojej skrytce w boazerii. Informuje Andrzeja że wszystko się udało. Idzie pod prysznic. Po wyjściu z łazienki, gdy już się ubiera, słyszy jakieś hałasy z sąsiedniego pokoju. Sprawdza to i dostaję drukarką w głowę. Traci przytomność. Po obudzeniu się, odkrywa fakt zniknięcia dyskietki. Postanawia zadzwonić do Andrzeja, lecz odkrywa że w telefonie ma podsłuch. Spogląda na zegar wiszący na ścianie. Biegiem leci do parku, jest już spóźniony na randkę z Olą. Nie może zawalić takiej szansy, nawet jeżeli wokoło rozpętałaby się wojna. Jednak ktoś go śledzi...

  Part II

  W biegu szuka po kieszeniach biletu, jest w kurtce, wyciąga go i kurczowo trzyma w dłoni. Dobiegając do przystanku widzi odjeżdzający autobus. Kierowca widząc rozpacliwą pogoń Marcina z autobusem, zatrzymuję się i otwiera drzwi. Marcin dziękując Bogu i kierowcy gramoli się do środka i siada na pierwszym lepszym wolnym miejscu. Teraz może chwilę odpocząć po maratońskim biegu. Obmyśla co powie Oli, na pewno ją przeprosi, ale jak wytłumaczy fakt swojego spóżnienia ? Patrzy na skasowany bilet i odcyfrofuje godzinę. Jest 15 po siódmej. Zanim autobus dojedzie będzie już 25. Cholera ! - myśli sobie. Zajęty swoimi myślami nie zauważa jadącej za autobusem czarnej BMWicy, ale kierowca autobusu zauważa. BMW jedzie dokładnie za nim już od jakiś 7 przystanków, nie wyprzedzając go mimo jego prędkości - 40 Km/H. Informuje o tym dyspozytornię. Dyspozytornia naradza się, ktoś żartuje że to FBI, ktoś inny mówi że jak BMW to mafia bo FBI jeździ fordami...
W końcu decydują się i wzywają policję. Następny patrol zatrzymuje BMW do rutynowej kontroli. Kierowca autobusu oddycha z ulgą, Marcin nadal nic nie zauważa, bawi się monetą, obracając ją w palcach, lecz mu nie wychodzi, więc chowa ją zły do kieszeni.

  Policjant energicznie macha "lizakiem" i zatrzymuję BMW. Podchodzi do samochodu od strony kierowcy i lekko puka w szybę, która po chwili odsuwa się w dół.
- Dzień dobry Władzo, czym mogę służyć ? Czyżbym przekroczył prędkość ? - ze środka kulturalnie odzywa się młody szatyn w czarnych okularach i blizną na policzku.
- Nie, proszę się nie martwić do rutynowa kontrola policji. Proszę dowód osobisty, prawo jazdy, ubezpieczenie samochodu i wszystkie inne dokumenty.
- Już moment, poszukam w schowku. - Szatyn wyjmuję ze schowka broń schowaną pod papierami. Podaje papiery policjantowi. Nagle słychać strzał. Policjant dostaje kulkę w brzuch, a po chwili drugą w głowę. Osuwa się na ziemię. Do martwego policjanta podbiega drugi dotąd siedzący w radiowozie i pijący kawę w kubku.
- Władzio nic ci nie jest ?! - krzyczy w biegu, próbując wyjąc pistolet z kabury. Następne dwa strzały ścinają go z nóg. Pada twarzą w śnieg farbując go na czerwono. BMW odjeżdża.

  Autobus zwalnia i zatrymuję się na przystanku przy parku. Jest już ciemno, jak zawsze w zimę, mroźno lecz niebo za to jest czyste i widać przebłyskujące gwiazdy. Widzi samotną postać siedząca na ławce. Podbiega do niej, lecz z obrzydzeniem stwierdza że to jakiś bezdomny. Bezdomny prosi go o parę groszy, lecz ten nic nie mówiąc odchodzi. Snuję sie smutny po parku, myśli sobie że Ola pewnie znudzona czekaniem poszła do domu, lecz nagle ktoś zakrywa mu oczy rękoma i słyszy znajomy głos:
- Zgadnij kto to ?
- Ola ?
- Brawo !!! Sorry za spóźnienie, szef przytrzymał mnie w pracy, wiesz - tłumaczy się Ola zdumionemu Marcinowi.
- Nic się nie stało - odpowiada Marcin.
- No wiesz, 25 minut na mrozie to nic przyjemnego...
- Tak szczerze mówiąc to też właśnie co przyszłem - przyznaje się Marcin
- Widać że coś nas łączy - śmieje się Ola - jesteśmy chyba sobie przeznaczeni
- Może istotnie tak ? - odpowiada Marcin
- No to gdzie idziemy przystojniaku ?
- Tu w pobliżu jest włoska restauracja "Kuryys". Polecam, robią świetne spaghetii.
- A jest tam pizza ? - śmieje się Olka - Nie przepadam za spaghetii.
- No to idziemy do pizzerni, jest trochę dalej, ale robią tam świetną "Europejską"...

  No i poszli nieśpiesznie, trzymając się za ręce w stronę neonów i świecących wystaw sklepów opuszczając ciemny i piękny skąpany we śniegu park.

..
- A grałaś w Fallota ? RPG rozgrywające się w postnuklearnym świecie, gra mimo swoich lat nadal jest extra !!!
- Nie, nie przepadam za RPG. A ty grałeś w Half-Life'a ? To jest dopiero gra... Ten klimat... Ten dźwięk i grafika... - rozmarzyła się dziewczyna
- Nie sądziłem że dziewczyny grają w FPP - śmieje się Marcin - myślałem że gracie tylko w SIMsy i sapera spod Windy !
- Cóż za dyskriminacja ! Gramy też w przygodówki, samochodówki, osobiście jestem mistrzynią w GTA III !!! - śmieje się Olka
- Serio ? Mam szczęście że cię poznałem, przejdziesz mi taką jedną misję...
- A samemu nie możemy ? W poprzednim CDA była kompletna sulucja...
- Ja wiem co zrobić i jak, ale mnie zabijają...
- No to trzeba grać i grać do upadłego, zostają jeszcze cheaty, ale to tylko w ostateczności, bowiem psują radochę płynącą z gry..
- Masz 100 % racji !!! Zawsze staram się nie używać kodów, chociaż często to bardzo korci, a jak się już wpisze GOD'a to gra po chwili staje się nudna i za prosta...
- Racja, nie wiem czemu tyle ludzi używa cheatów, psują sobie tylko zabawę, a potem narzekają że gry teraz coraz gorsze robią... - wzdycha dziewczyna
- Zamówić jeszcze coś ? - pyta się Marcin
- Nie dzięki, zaraz pęknę ! - śmieje się Olka
- No to może chociaż jeszcze coli ? - proponuje Marcin
- Nie dzięki, muszę już lecieć do domu, jak chcesz możesz mnie odprowadzić...
- Yes madame, odstawię panią do domu szybko i bezpiecznie - śmieje się Marcin

  Wychodzą powoli z pizzeri śmiejąć się i gadając na swojskie tematy o grach. Marcin opowiada jej kawały, a Olka co chwila tak wybucha śmiechem że budzi tym zdziwienie przechodniów. Powoli dochodzą do mieszkania dziewczyny.

- Wpuściłabym cię, ale mam straszny bałagan i dzisiaj jest Dorota.
- Dorota ? -pyta zdziwiony chłopak
- Moja sublokatorka i przyjaciółka, we dwie wynajmujemy mieszkanie, jest taniej.
- Rozumiem, no to do zobaczenia.
- Do zobaczenia...
  Marcin nagle przytula do siebie Olkę i całuje ją czule i namiętnie w usta na pożegnanie. Ta przez chwilę się broni, ale ulega. Po minucie ich wargi wreszcie odzielają się od siebie.
- WoW !!! To było coś ! - mówi z rozmarzeniem Olka
- Prezent na pożegnanie !!! - odpowiada chłopak
- Prezent i to niespodzianka - śmieje się dziewczyna
- Muszę już lecieć, do zobaczenia !!! - żegna się Marcin i odchodzi
- Do zobaczenia !!!
- Pa pa !!!
- Zobaczymy się jeszcze prawda ? - krzyczy za nim dziewczyna
- Na pewno !!! - odkrzykuje Marcin i znika w ciemności nocy.

  Idzie w stronę przystanku przez park. Jest strasznie zimno i wiatr bez przerwy wieje i sypie śniegiem po twarzy, ale Marcin tego nie czuje. Jest mu ciepło i wspaniale. Cały czas myśli o Olce. Jest zakochany i czuję się tak wspaniale i szczęśliwie, jakby włamał się dzisiaj na 1000 wojskowych serverów !!! Widzi tege samego bezdomnego leżącego na ławce. Podchodzi i wrzuca do kubka bezdomnego banknot 50 zł. Bezdomny zrywa się z ławki i obściskuje Marcina krzycząc "Dziękuje Ci Panie !!!" Po chwlili puszcza zdziwionego chłopaka i krzycząć co chwila "Dziękuje !!!" biegnie w stronę baru. Marcin uśmiecha się na tą scenę, przechodnie zdziweni patrzą na wrzeszczącego bezdomnego biegnącego ulicą. Marcin dochodzi do przystanku. Autobus ma za 4 minuty. Siada na ławce i myśli o dzisiejszym dniu, O Olcę i spotkaniu z bezdomnym. Autobus podjeżdza. Marcin wsiada do autobusu i uświadamia sobie że bezdomny ukradł mu komórkę i portfel. Jest wkurwiony i to ostro, Ale już nic nie może zrobić, autobus rusza a bezdomnego już od dawna nie widać.


..
- Szefie namierzyliśmy go. Dzwonił ze swojego telefonu w parę miejsc, wysłać jednostkę ?
- Tak, natychmiast !!!
- Pełna swoboda operacyjna ?
- Tak, pełna.
- Hasło ?
- IVIK - zero - zero - pięć - KCXW - jeden.
- Dobrze przyjąłem. Wysyłam jednostkę. No chłopcy jest robótka !!!
..

  Marcin po powrocie do domu zaczyna porządki. Włamywacze zrobili mu niezły bałagan. Będzie musiał kupić nową drukarkę, pękł w poprzek podajnik do papieru. Jest wkurzony tym że dał się okraść bezdomnemu. Dobrze że w portfelu miał tylko najwyżej z 300 zł, ale gdy przypomina sobie jeszcze włamanie to krew go zalewa. Otwiera okno i w przypływie wściekłości wyrzuca za nię uskodzonego Epsona. Drukarka chwilę leci w powietrzu rozsypując kartki na około po czym z głośnym hukiem rozbija się o chodnik tuż pod nogami zdziwionego przechodnia. Marcin wystraszony wygląda za okno i widząc wkurzonego przechodnia zamyka je szybko i próbuje ochłonąć. Odgarnia nogą śmietnik składający się z papierzysk, płyt CD, dyskietek, potłuczonych figurek i cholera wie z czego jeszcze i dociera do komputera. Podnosi monitor z ziemi (Całe szczęście że nie uszkodzony, przechodzień mógłby nie przeżyć spotkania z latającym monitorem ;)) i stawia go na swoje miejsce na biurku.
  Szuka myszki, znajduję ją pod krzesłem, kładzie na biurku koło klawiatury i włącza komputer. Podaje hasło i loguje się. Sprawda wszystkie logi systemowe, na szczęście włamywacze nie dostali się do komputera, nawet nie próbowali. Sprawdza pocztę. Ma dwie nowe wiadomości. Jedna to te pliki co wysłał. Zapomniał o nich prawie. Wygrzebuję jakąś dyskietkę z bałaganu i wrzuca do stacji. Zgrywa na nią wszystkie pliki i kasuje maila. Dyskietkę chowa do kieszeni. Druga wiadomość to mail od Andrzeja. Ma się z nim spotkać dzisiaj o pierwszej w nocy w starych magazynach przy nabrzeżu z dyskietką. Patrzy na zegarek. Jest już prawie dwudziesta trzecia. Myśli co zrobić z dwiema godzinami czasu. Włącza radio. Słyszy wiadomości. Policja znalazła zwłoki bezdomnego w okolicy w której miał kolację z Olką. Przypomina sobie spotkanie z bezdomnym i ten dziwny układ scalony w telefonie. ''Cholera !!!'' - myśli sobie Marcin - ''Mam szczęście że nieużywałem telefonu, a te bezdomny ma za swoje !!!'' Sprzątać mu się nie chcę już. Zresztą nawet w dwa dni nie uporządkuje tego bałaganu. Postanawia napić się troszkę. Ta sprawa z bezdomnym nie podniosła go na duchu. Ktoś chce go zabić. Otwiera lodówkę, ale piwo już się skończyło. Zły, wyciąga ze starego buta w szufladzie swoje pieniądze na czarną godzinę i narzucając na siebie tylko kurtkę i buty wybiega na dół do sklepu. W tym momencie pod dom podjeżdża czarne BMW. Marcin wchodzi do sklepu i nic nie zauważa. Z samochody wychodzi 3 mężczyzn w garniturach i wchodża do klatki w której mieszka Marcin.
Gdy wychodzi ze sklepu jakaś postać go łapie i zaciąga za sklep. Marcin szamocze się i wyrywa ale usłyszawszy głos Andrzeja oddycha z ulgą.
- Ty wariacie przestań, to ja Andrzej.
- Dzięki bogu wiesz co się stało ?
- Tak, wiem wszystko, nie wracaj do domu, właśnie do twojego mieszkania weszło trzech gości.
- Trzech gości ? O co tu chodzi Andrzej ? Żądam wyjaśnień...
- Sam nie wiem o co tu dokładnie chodzi, w każdym razie ktoś chce bardzo dostać te dane i ciebie.
- Buchneli mi dyskietkę z tymi plikami, ale przezornie ją zaszyfrowałem, a pliki wysłałem sam sobie na szkrzynkę i mam je tutaj - Marcin wyciąga dyskietkę i pokazuję ją Andrzejowi.
- Dzięki Bogu !!! - Andrzej łapie dyskietkę i ją całuje. - Kasa jest twoja, świetna robota Marcin !!!
- Oprócz kasy żądam wyjaśnień, co jest na tej dyskietce ?
- Nie mogę Ci powiedzieć, a tak naprawdę to nie wiem. Pracuje na zlecenie ludzi o których istnieniu nie chciałbyś wiedzieć.
- To może oni chcą mnie zabić ?
- Zwariowałeś ? Oni chcą ci tylko podziękować i dają ci ochronę i nową metę za miastem. Zaraz tam pojedziemy.
- To może ta firma z której ukradłem te dane ?
- Nie wykluczone, ale sądze że do gry przystąpił jeszcze ktoś inny, groźniejszy.
- Kto ?
- Gdybym znał odpowiedzieć na pytanie to bym ci powiedział kto.
- Mieliśmy się spotkać o pierwszej.
- Ale jak widzisz zaszły nie przwidziane wypadki. Ładuj się do wozu i zajrzyj na tylnie siedzienie.
Marcin wsiada wraz z Andrzejem do jego mercedesa. Zagląda na tylne siedzeinie i oprócz bałaganu i starych puszek po piwie widzi walizkę.
- W walizce ? - pyta Marcin
- Aha. - odpowiada Andrzej i zapala silnik
Marcin otwiera walizkę i jego oczom ukazuje się mnóstwo kupa szmalu.
- 5400 doalrów ?
- Nie, 10.000 dolarów !!!
- Jak to ? Umawialiśmy się tylko na 5400 dolców ! Mam jeszcze coś zrobić ?!
- Nie, to premia stary, premia !!! Moje szefostwo najwyraźniej cię lubi Premia za pracę w niebezpiecznych warunkach.
- Dzięki stary !!!
- To ja ci dziękuję, za pliczki !!! - Mówi Andrzej wymachując dyskiętką trzymaną w dłoni.

Nagle otwierają się drzwi od klatki i wybiega trzech mężczyżn. Jeden zauważa Marcina Andrzejem w samochodzie i podnosi Alarm - "Tam jest !!! W tym srebrnym mercedesie !!!"
- Trzymaj się mocno i zapnij pasy - mówi Andrzej do Marcina ostro ruszając.
Trzech gości wskoczywszy do swojej BMWicy ruszają w pościg za srebrnym mercedesem.



CDN.


Gordon Freeman

gordon_freeman@poczta.onet.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||