|
Opowiadania Czytelników
Aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek, wspominam o tym
teraz: na samym dole tej strony nie znajdziecie opowiadań
z poprzedniego numeru, a teksty "the best" tylko z ostatnich
dwóch miesięcy. Dlaczego tak a nie inaczej? Kącik rozrósł
się nieco ponad oczekiwania i tymczasowo usunąłem starsze
opowiadania, aby zrobić miejsce na nowe. Ale jak ktoś
koniecznie musi starsze opowiadania przeczytać, to
zapraszam na naszą stronę internetową: storytellers.prv.pl
Homek Toft ::: Modlitwa do słabego Boga ... .. . . .
"Starszy chłopiec wiedział, że młodszy jest
bity i poniżany we własnym domu. Za to nigdy nie mówił dzień
dobry jego rodzicom. Codziennie w nocy, gdy siedział w
oknie widział cienie bijące inny cień. Czasem w
ciemnościach rozjarzały się zielonkawe oczy i błyskały kły.
Pewnego dnia nastał taki czas, że młodszy przyprowadził do
domu dziewczynę. Była ładna i tyle wiedział o niej starszy
ze swojego stanowiska, z którego wydawałoby się nigdy nie
schodził. Zawsze spotykali się, kiedy rodziców nie było w
domu. Starszy uśmiechał się zawsze widząc ich razem, bo
dostrzegał wtedy podobieństwo między sobą a młodszym."
Faramir ::: Bóg kłamstwa ... .. . . .
"- To wy chcecie kiedy wroga atakować?
W południe? Żeby to cholerne słońce was zjarało całkowicie?
Ha! To chyba rozumu nie macie! Szybciej! Rozkaz rozkazem!
- Tak jest! - odkrzyknęli chórem - już prawie ubrani
- żołnierze.
Przykryty szarym płaszczem świat, towarzyszył formowaniu
się równych szeregów Armii Zjednoczonych Prowincji.
Odziani w lekkie zbroje pikinierzy wymieszali się z zieloną,
goblinią hordą, która stała bez żadnego ładu i składu,
co chwila chrząkając, groźne pomrukując i wydając jeszcze
inne, trudne do zidentyfikowania dla ludzkiego ucha odgłosy.
Co niektórzy z wolna przytupywali z nogi na nogę, jakby już
nie mogli doczekać się nadchodzącej wielkimi krokami bitwy
albo po prostu rozgrzewali się, jako że przed wschodem słońca
na pustyniach panuje chłód... Razem pięćdziesiąt trzy
tysiące wojaków. "
Willow ::: Fałszywe światło ... .. . . .
"Gnał co sił. Był już bardzo zmęczony, ale nie zwracał na to uwagi. Już, już widział upragniony cel: dom. Paliło się w nim niemrawe światełko, a w środku czekało ciepło, ratunek i przede wszystkim, bezpieczeństwo. Przyspieszył, choć poczuł ból w boku i udach. Wiedział, że dościgną go, kiedy tylko się zatrzyma.
Wreszcie dopadł drzwi. Otworzył je z hukiem i wpadł do środka, niczym huragan."
Ijon Tichy ::: Z kwiatka na kwiatek ... .. . . .
"Zamówili sobie skromną kolację. Bardzo długo
rozmawiali. Jego szósty zmysł mówił mu, że ona już jest
jego. Wyszli z knajpy i tak jak się wcześniej umawiali
ruszyli spacerkiem do jej domu. Patrzyli w gwiazdy i
rozmawiali. Zaprosiła go do domu. Wszystko według planu.
Plecak i buty zostawił w przedpokoju. Usiadł na kanapie w
salonie.
- Chcesz się kochać? -zapytała wprost."
Moyra ::: Weronika ... .. . . .
"Zraniłeś mnie. Tak bez powodu. Bo tobie było
wygodnie. Nie obchodziły cię moje tłumaczenia, nie
przyjmowałeś mojego zdania. Nie słuchałeś mnie,
rozkoszując się moją winą, bólem i lękiem. Kochałam cię.
Rozumiesz? Wystarczył jeden dzień byś mnie skreślił,
kazał się poniżać i wierzyć, że może kiedyś powiesz mi, co
się tak naprawdę stało. Twoje zdania typu 'sama najlepiej
wiesz' działały mi na nerwy. Tyle przelanych łez, tyle
cierpienia i to tylko przez jedną osobę! Przez ciebie!
Weronika milknie, a na niebie w kolorze indygo sunie
czarna chmura w kształcie skrzydeł upadłego anioła... "
Fallout ::: Bajka o kaczorku ... .. . . .
"Tego wszystkiego nie mogło zburzyć kilka
drobiazgów, które jednak trochę smuciły Kaczorka. Przede
wszystkim Kaczuszka wielokrotnie spóźniała się lub w ogóle
nie przychodziła na ich wspólne spotkania. Rozumiał to. W
końcu miała rodzinę, obowiązki. Zawsze czekał, nawet gdy
umówiona godzina spotkania dawno już upłynęła i gdy wiedział,
że tego dnia Kaczuszki nie ujrzy. Z wyczekiwaniem aż do
zmroku wypatrywał jej postaci na uspokojonej wodzie
jeziorka, a kiedy nie przypływała smutniał, w jego
oczkach pojawiały się łezki i ze zwieszonym łebkiem
powracał sam do domu."
19870903 (Ijon Tichy) ::: Numer ... .. . . .
"Wszedłem na chodnik i ruszyłem w kierunku
szkoły. Ludzie patrzyli na mnie dziwnie bo jako jedyny
szedłem o własnych siłach. Chodnik był strasznie brudny.
Co chwilę przyklejałem się do jakiegoś syfu. Ale postanowiłem
korzystać z własnych nóg. Przechodziłem przez park, tj.
między rzędami maszyn do rozbijania dwutlenku węgla na
węgiel i tlen. Coś pachniało siarką. Wszedłem do ogromnego
budynku. "W klasie nr 425 jest miejsce dla ciebie 35896214".
Udałem się pod wskazaną klasę. Na korytarzu nikogo nie
było. Wszedłem do środka i usiadłem przy wolnym stoliku.
Włożyłem słuchawki i zażyłem tabletki do nauki."
Rafał "placeq" Malicki ::: Przystanek ... .. . . .
"Piotr wiedział, że autobus musi nadjechać.
Musi, bo nikt czasu nie zatrzyma. Tak musi być. Ale czy aby
na pewno? Piotr nie wierzył w przeznaczenie. Myślał, że
wszystko można ominąć. Kiedyś. Teraz nawet nie chciało mu
się próbować. Ale autobus i tak przyjedzie, prędzej czy
później. To było jasne jak słońce. Ale gdzież w tej godzinie
jest słońce? Piotrowi zdawało się, że zapomniał jak ono
wygląda. Pamiętał jedynie denerwująco żółty, obły kształt,
rzucający swe blade światło na ziemię."
Union Jack ::: Klucznik ... .. . . .
"Gardner Senior spochmurniał niespodziewanie.
Jego brwi zmarszczyły się, twarz nabrała srogiego, surowego
wyglądu. Tak właśnie wyglądają twarze bohaterów spod Sommy
oraz spod Verdun. Tych, którzy wiedzą, że nadchodzi
chwila, kiedy trzeba spoważnieć i sprostać wyzwaniu.
Zwalczyć niebezpieczeństwo. A jeśli nie chce się z nim
walczyć, trzeba przeciągnąć je na swoją stronę."
Khaoi ::: Niezatytułowany ... .. . . .
"Piorun rozdziera smoliste chmury, widzę to:
Setki [...] istot w neurotycznym pląsie gra na bębnach.
Dum dum dum. [...]. Ogromne piramidy, Heksagonalne Piramidy
Ra. Nie wiem skąd, ale znam tą nazwę. I lustra. Jakby bramy
do wymiarów nieistniejących w naszym pojmowaniu tego słowa.
Widzę jakby wypaczone karykatury własnej parodii tej
gigantycznej makabry. To istoty, przechodzą przez lustra
niosąc za i ze sobą rozkład i paraliżującą grozę. Smoliste
chmury znowu rozdziera grom. Widzę TO! Ta rzecz. Nie
przypomina czegokolwiek, co zostało stworzone czy też
powstało samo z siebie."
Gordon Freeman:::dziennik pokładowy S. T. Morbee 2 ... .. . . .
"25 KWI 2063 08:12
Lot przebiega bez żadnych problemów. Pierwsza transmisja z
Ziemi z zauważalnym 27 sekundowym opóźnieniem. Zamieszki w
Kanadzie, bezdomni i bezrobotni zaczęli masowo napadać na
sklepy, magazyny i domy towarowe. Policja nie radzi sobie
z narastającą falą przestępczości. Do stłumienia zamieszek
Kanada wysłała zbrojne siły wojskowe. Chiny grożą Rosji
wojną, a USE (United States of Europe) próbuje załagodzić
sytuację. Niepokoi mnie trochę sytuacja na Ziemi, lecz nie
chcę martwić chłopaków. I tak mają dostatecznie swoich
zmartwień."
Jamartin ::: Niech wygra lepszy ... .. . . .
"Byłem już trzykrotnym mistrzem Polski,
dwukrotnym mistrzem Europy i mistrzem świata. Nigdy nie
sięgnąłem po narkotyki. Wszystko wygrywałem dzięki ciężkiej
pracy na treningach. Często na konferencjach prasowych
wypowiadałem się na temat dopingu. Można by nawet powiedzieć,
że prowadziłem z nimi wojnę. Często dawałem pieniądze na
badania nad wykrywaniem coraz to nowych anabolików oraz na
to, by zwiększono ilość kontroli antydopingowych.
Podkreślałem też, że zasada fair play jest dla mnie zasadą:
"Niech wygra lepszy". "
Homek Toft ::: Milionowy kurz ... .. . . .
"Płakał fizycznie, gdy z nadgarstka
bluzgnęła czarna struga dostarczając pożywienia sztyletom
mrozu. Szczyty nachylały się nad nim i wirowały w tańcu,
którego nikt jeszcze nie zrozumiał. Tak boli, bardzo
boli... Roztrzaskuje na kawałki, sięgasz ręką po swoją nogę
i przyczepiasz do korpusu, powoli zbierasz się w całość.
Dosłownie bierzesz się w garść... czołgasz we własnej
ideologii, leżysz w kałuży brudnej odwagi. Charyzma została
połamana, jak suchy patyk. Oczy zaszły ci czerwienią?
Niedobrze. Setki takich pytań i kręcenia głową. Litości i
głaskania. Setki wybuchów i litości tych, których litości
nigdy nie pragnąłeś..."
Khaoi ::: Tańcząc ponad... ... .. . . .
"Obawiałem się, że coś może nas rozłączyć.
Jednakże nawet w najśmielszych przypuszczeniach, które
czaiły się gdzieś na krańcach mojej śpiącej świadomości,
nie wyobrażałem sobie czegoś takiego. Oto dnia piętnastego,
stało się coś tak plugawego, coś tak potwornie nierealnego,
że w żadnych słowach, gestach ani czynach nie jestem w
stanie ująć tego szaleństwa, tej galopującej w mym umyśle
grozy. To, to coś było, czymś nie z tego świata. Setki
wypaczonych oczu zdawały się patrzeć złowrogo ze środka
obcości tej istoty."
Royal Gryffin ::: Matowa czerń ... .. . . .
"Odwróciła się i podeszła do
krzesła na oparciu którego wisiała damska torebka. Już miała
wyjść, jak co dzień, z miejsca w którym spędzała osiem
godzin dziennie, gdy zobaczyła drzwi, których nigdy tutaj
nie było. Otwierały się na korytarz. Poczuła czyjąś dłoń
na ramieniu. Odwróciła się i jej oczom ukazał się postać
mężczyzny w eleganckim matowo - czarnym garniturze.
- Staszek? Jak to możliwe? - wyszeptała."
Opowiadania Miesiąca
Homek Toft:::Gitara z życiem w strunach (O#06)... .. . . .
Moyra ::: Dark angel (O#07)... .. . . .
Mariusz Saint
storytellers@poczta.fm
<<< powrót do Wstępniaka :::: ^^ do góry ^^||
|