Don't Stop Me Now
by Abud(h)abi
Mumin w trzecim numerze QC'a potraktował teledysk "Don't stop me now" wg. mnie troszkę nie fair. Dlatego stoję tu w obronie tego całkiem niezłego kawałka. Na początku malutka polemika co do tekstu Mumina, potem jeszcze kilka innych mych argumentów.
/Teledysk ten został nakręcony w wynajętej sali koncertowej (zresztą ta sala posłużyła do nakręcenia jeszcze jednego teledysku) bez żadnych efekciarskich dodatków, pozbawiono go nawet tych nieefekciarskich.
Ejże, bez żadnych dodatków? A te lampy na górze? Wiesz jakiego one dodają smaczku teledyskowi? Np. gdy zaczyna się solówka Briana, to zaczynają świecić czerwone światła (pewnie w hołdzie kominkowi;)). A lampy na schodkach? One aż rażą światłem, gdy Freddie z kompanią zaczyna śpiewać: wow, wow, wow! OH EXPLODE! To wszystko to nic?
/Kamery pracują wyjątkowo ślamazarnie, choć starają się sięgać w każde miejsce.
A tu się z Tobą zgadzam. Chociaż, gdyby był taki jeden malutki najazd na Freddiego czy Briana... Za to można podziwiać uzębienie naszego wokalisty;).
/Ogólnie można powiedzieć, że sam zamysł teledysku pochodził jak by spod ręki amatora, żadnego nowatorstwa, niestety.
A ja na to niet! A BoRhap? Tam przez pierwsze trzy minuty można było zobaczyć głównie Freddiego i Johna (i to w tle). I jakoś nikt nie marudził... Choć wykonanie budzi me zastrzeżenia: przez pewien moment można zauważyć montażystę w prawym rogu ekranu i nogę kamerzysty;/.
Co do ubrań, to polemiki nie będzie. Powiem tylko jedno - lepsza czarna skóra, niż biały szlafrok zaprojektowany przez Mercurego;].
Teledysk rozpoczyna się bardzo przyjemnie - najpierw słychać coraz głośniejszy śpiew, tuż po tym pojawia się sam Freddie. Jeszcze kilkanaście sekund i możemy zobaczyć jak 'wskakuje' reszta zespołu. Przeszkadza mi troszkę brak ruchu u Briana i Johna. Po prostu stoją i grają. Rogera zrozumiem, choć ten nawet pałeczkami dwa razy zakręcił (BTW: czy to zakręcenie pałeczkami ma jakąś specjalną nazwę? Proponuję: 'Brian'n'roll';)), co daje tego plusa przy ocenie. Freddie znowu nie wytrzymałby długo, gdyby chociaż nie wstał z miejsca. I to głównie on nadaję teledyskowi życia. Końcówka też jest interesująca: gdy intrumenty cichną, to zespół (bez wokalisty) opuszcza głowy. Jakby się wyłączał. Też to już gdzieś widziałem (Borhap po raz kolejny?)
Reasumując: zespół ogólnie się postarał, kamerzysta niestety nie. Oceny nie będzie, bo te noty to jedno wielkie kłamstwo, wierzcie mi;). Ale teledysk można obejrzeć, choćby dla posłuchania piosenki...
abudabi
PS. Tekst ten jest raczej takim dopełnieniem recenzji Mumina