Audioslave "Audioslave"
Audioslave to formacja powstała dość niedawno. Tworzą ją: Chris Cornell (były wokalista Soundgarden) oraz byli członkowie zespołu Rage Against The Machine: Tom Morello, Tim Commerford i Brad Wilk. Ich pierwsza płyta jest zatytułowana identycznie, jak zespół, czyli ~Audioslave~.
Pierwszym utworem, który słyszymy, jest "Cochise". Zaczyna się fajnym gitarowym riffem (nie wiem, czy można to tak nazwać, ale dla mnie to jest właśnie riff!), który później znika i pojawia się perkusja. A po chwili znika perkusja i pojawia się gitara i głos Chrisa Cornella. Sama piosenka jest bardzo dobra, ale trochę przesadzono ze sciszeniem głosu wokalisty. Wydaje mi się, że brzmi on zbyt cicho w porównaniu z instrumentami. Zaraz potem następuje "Show Me How To Live". Podobna sytuacja, jak poprzednio: gitarka z perkusją, chwilę później mamy Cornella. Fajnie śpiewa, można się trochę pokołysać ;), ale kto to zrobi, jeśli refren jest piekielnie mocny. Tom nie oszczędza swej gitary, a Chris swego głosu. I tak powinno być. W tej piosence mamy po raz pierwszy (na płycie) dłuższą wstawkę gitarową. Zapewniam, że warto na nie wszystkie zwrócić uwagę! Gasoline jest świetna. Zaczyna się szybko, by potem zwolnić, dochodzi Cornell, który się nizbyt wysila, ale daje z siebie wszystko podczas refrenu. Na liczniku pokazuje się magiczne 2:40 i kolejna świetna wstawka gitarowa. Dobrze, że zespół robi takie coś, bo wtedy muzycy mogą pokazać pełnię swoich umiejętności. No i dają odpocząć Cornellowi ;) Kolejne "What You Are" i "Like A Stone" są spokojniejsze, ale one również (szczególnie ta druga) zawierają trochę agresywniejszego grania. Fajny wstęp jest do "Set This Off", trwa prawie minutę, ale pokazuje, że kapela jest nie z tej ziemi. "Shadow On The Sun" wydawał się mi od początku stracony. Jakoś tak mi nie pasował, bo wolniutki, spokojniutki i tak dalej. Lecz kiedy usłyszałem kolejną porcję gitar, to oniemiałem! To jest jedna z lepszych piosenek, jakie w życiu słyszałem! Tom Morello grał w RATM trochę inaczej, trochę inną muzykę, ale myślałem, że jest zdolnym, dobrym gitarzystą. Po tym, co tu pokazał, śmiem uważać, że jest jednym z najlepszych na świecie! Kolejne trzy piosenki, czyli "I Am The Highway", "Exploder" i "Hypnotize" nie są wybitne, ale też nie dyskredytują Audioslave. W kolejce stoi też "Bring Em Back Alive". Świetne, nazwę to podchodami, na gitarze. Ten powtarzający się rytm, mam wrażenie, że brzmi tak, jak by ktoś kogoś usilnie szukał, ale nie mógł znaleźć. Doprawdy, co ta płyta ze mną robi... Z ostatnich trzech piosenek wyróżniłbym "Getaway Car". Mimo tego, że grają od początku tak sobie, to da się złapać to coś, co nie pozwala Ci się oderwać od głośników. Jest w tym coś niesamowitego. Na durgim miejscu uplasowałoby się "The Last Remaining Light". Idealne, do tego, aby się odstresować. Nie myślcie sobie jednak, że jakieś agresywne, czy co, bo to jest spokojne. A co skłania do myślenia? Czujecie to bębnienie na perkusji? Słyszycie to pulsowanie gitary? To wiecie, o co chodzi. Najsłabsza dla mnie z tej trójki jest "Light My Way", co nie znaczy, że jest słaba.
Ocena: 9+/10
backsider