Bloodhound Gang - "Hooray for Boobies"

Bloodhound Gang to zespół znany w naszym kraju głównie jako wykonawca piosenki ze "Strasznego filmu" ("Scary movie"). Dziś przedstawię ich płytę, na której znajduje się również wyżej wymieniony utwór - "The Inevitable Return of the Great White Dope". A więc do dzieła.

Płytę otwiera piosenka "I Hope You Die". To szybki, gitarowy kawałek. Fajnie w to wszystko został wkomponowany głos wokalisty - Jimmy'ego Pop'a. Jak dla mnie porządna produkcja, nie mam żadnych zastrzeżeń (specjalnie tak krótko, bo następna piosnka jest super ;)). Po krótkiej przerwie słyszymy damski głos. "A is for Apple, B is for Balloons, C is for Crayons, D is for Drum" i już po chwili możemy się rozkoszować słynnym "The Inevitable...". Nie przesadziłem dużo, mówiąc "słynnym", bo ta piosenka była/jest naprawdę popularna, mogliście zresztą kilka miesięcy oglądać teledysk do niej, zresztą równie popularny. Kawałek jest utrzymany w rapowej konwencji, ale martwi mnie trochę, że czasem trzeba się BARDZO mocno wsłuchać, aby usłyszeć, co ma do powiedzenia Jimmy. Całość jest jednak naprwadę udana i byłby to mój faworyt na płycie, gdyby nie późniejsze "Mope". Kolejno mamy "Three Point One Four". Dla mnie to nie jest coś rewelacyjnego. Wiem, że zespoły lubią sobie czasami robić jajca, i ten utwór był do tego stworzony, ale im to po prostu nie wyszło. Zabawny, dziecinny, monotonny podkład (żeby nie powiedzieć suchy, ascetyczny, wybrakowany) psuje zupełnie wartswa tekstowa. Dzięki Bogu, ta udręka nie trwa długo. W głośnikach zaczyna rozbrzmiewać "Mope". Nie jestem zwolennikiem rapu, czy hip-hopu, ale w tym ~czymś~ chłopcy odwalili kawałej niezłej roboty i sprawili, że będę ich szanował. Sprawił to w dużej mierze nie pozbawiony głupich odniesień, ale jakże inteligentny tekst. W pewnym momencie możecie usłyszeć również Pac-Mana, który też ma swoją kwestię;). Kolejne wyróżnienie ode mnie otrzymuje teledysk do utworu. "Yummy Down On This" - prym wiodą szybkie dźwięki gitarowe, lecz zganić trzeba za refren. Brzmi on dokładnie tak samo, jak tytuł. Szkoda, że nie postarano się o coś więcej. Swoją drogą, to kilka refrenów jest tak samo nie dopracowanych. "The Ballad of Chasey Lain" to song (już naprawdę nie wiem, jakie synonimy "piosenki" wymyślać ;)) napisany w formie listu. Chasey Lain to gwiazda takich filmów, hmmmm jak by to Wam wytłumaczyć ... Aha, już wiecie, no to fajnie ;). Cóż za domyślny naród mamy. Next: "Magna Cum Nada". Znowu klimat rapowy, ale znów nie jest to dla mnie pozycja stracona. Możnaby powiedzieć, że to jest nu-metal, bo jest "ostre" granie na wiosłach i trochę rapowania, ale to nie to samo. Uwierzcie mi na słowo, albo kupcie płytę (tudzież kasetę, Peterze de Vriesis :)). Kolejna piosenka i kolejny przebój - "The Bad Touch". Wywołał on mały skandalik, za sprawą tekstu i obscenicznych gestów podczas teledysku. Ponieważ jest to coś specyficznego, i każdy ma inny gust, to nie będę tego oceniał. Następnie "Hell Yeah" - wolniutki utwór, ale dosyć rockowy. A ja znowu zganię za niedopracowany refren. Potem coś w stylu "Three Point One Four", czyli "A Lap Dance Is So Much Better When The Stripper Is Crying". Tytuł niezły, piosenka też. I do tego ten super podkład z dziecięcych organków-zabawki. I jeszcze ten piskliwy głos. Ah... I tu naprawdę są godne uwagi kawały. Na sam koniec zostaje pierwszy hit Bloodhound Gang - "Along Comes Mary". Wg mnie to porządny kawałek, nagrany z dużą dozą gitarowych brzmień. Całą płytę oceniam na ósemkę z plusem, bo jest naprawdę godna uwagi. Zarówno dla ortodoksów muzycznych, jak i dla ludzi mniej zdecydowanych. No i zapomniałbym dodać - napis pod zdjęciem zespołu: "No reason to live, but we like it that way". Niezłe.

Ocena: 8+/10.

backsider