Sinergy - "Suicide By My Side"
Pamiętam jak dziś, jakiż to ja byłem napalony
na tę kasetkę. Czekałem na paczkę jeden nerwowy tydzień. A o Sinergy za
wiele nie wiedziałem. Ponoć miało to być jakieś heavy, ale uwagę przykuwał
skład bandu, w którym widnieją takie nazwiska jak Laiho, Hietala, no i
charyzmatyczna Kimberly Goss - mózg, serce, prawa ręka, oko, dupa (no trochę
się zagalopowałem :)) tej kapeli. W końcu autorka lub współautorka
wszystkich tekstów na płycie "Suicide By My Side". A poza tym znana
z takich grup jak Therion czy Dimmu Borgir (bleee!!!). Jeśli chodzi o stronę
muzyczną to nieźle. Jak już pisałem, miało to być heavy, i takież było.
Poza tym powalający wokal Kimberly robi wrażenie. Szczególnie świetny jest
pierwszy kawałek "I Spit OnYour Grave" i dwa następne, ale reszta to
muszę powiedzieć że jakaś taka średnia. Nie wiem - no nie powala. I ogólnie
po przesłuchaniu tego albumu nie czuję się tak szczególnie dowartościowany.
Bo muzyka na "Suicide..." to taka niczego sobie przyjemna metalowa
muzyczka, ani to piękne, ani nie poraża w pejoratywnym tego słowa znaczeniu.
Nic więcej. Album raczej dla tych, którzy chcą posłuchać czegoś
przyjemnego, melodycznego (żeby mi tu nie spodziewać się jakichś deathów,
bo wokalistka z Dimmu Borgir i te sprawy). Nie jest to pozycja obowiązkowa dla
każdego fana metalu, ani też dla tych którzy dopiero zaczynją słuchać tej
jedynej słusznej muzyki. Toteż, drogi czytelniku, jak masz trochę grosza to
lepiej zainwestuj w coś solidniejszego, Halford czy Sentenced. Oczywiście
Sinergy jest niezłe, ale do Ironów im jeszcze trochę brakuje...
Ocena: 7/10
Faust
Np. HammerFall - Crimson Thunder