Metallica - St. Anger

The LasT Child

Ocena: 3+/10

St Anger jest jedną z najbardziej oczekiwanych płyt tego roku. W końcu jest to pierwsza od pięciu lat studyjna płyta jednego z najbardziej znanych zespołów metalowo-rockowych na świecie. Proces tworzenia płyty był śledzony przez miliony fanów na całym świecie. Nagrywanie z Bobem Rockiem, co jakiś czas w sieci pokazywały się filmy prezentujące zespół w studiu, później przyjście do zespoły Roberta Trujillo, występ na MTV Icon, nakręcenie teledysku w więzieniu St Quentin, wypuszczenie do sieci fragmentów wszystkich jedenastu piosenek, przyspieszenie wydania płyty ze względu na krążące po sieci mp3. Tak mniej więcej wyglądało oczekiwanie na St Anger. Album ten miał być powrotem zespołu do dobrego starego grania z Kill'em all lub ..And Justice For All... . Jednak to co słyszymy już po pierwszych utworach to co prawda jest "cięższe" niż rockowe ballady z Load'a, ale nie można tego porównywać do thrashu!

Muzyka jaką prezentują nam Four Horsemen jest nowoczesna, na szczęście Lars nie zabawia się samplami, płytami winylowymi mikserami, ale są specyficznie nastrojone gitary, liczne zmiany tempa, przechodzenie ze wściekłości do melancholii (St Anger, All Within My Hands). Dosyć dziwne jest brzmienie perkusji, jakby Lars uderzał w garnki albo puszki po konserwach. Gitarki przygrywają niespodziewanie nudno. Ciągle ten sam riff, zmiana tempa (tu pojawia się inny riff), wtedy cały zespół robi nawalankę i powrót do części pierwszej utworu - to jest schemat według którego powstawały utwory na St Anger. Refreny są powtarzane do znudzenia (Shoot Me Again, Some Kind Of Monster, Invisible Kid). W tej monotonii znalazła się jedna perełka, której nie odkryłem od razu - tytułowy utwór St Anger! Piosenka ta może wyrażać nie tylko tytułowe uczucie złości, ale także wyciszenia - pogodzenia się z rzeczą, która nas zdenerwowała. Tak, że równie dobrze ten utwór mógłby się nazywać Święty Spokój! Po nim czasem można odnieść wrażenie, że nieco ambitniejszymi i lepszymi kompozycjami są ballada Unnamed Feeling, black sabbathowski Invisible Kid, czy All Within My Hands. Ciekawszą kompozycją jest też My World, który tak jak Some Kind Of Monster i Shoot Me Again stylistycznie pasują mi do ReLoad'a.

Nowa Metallica brzmi nowocześnie i surowo. Nie ma jednak w niej nic z tego co w latach osiemdziesiątych pociągnęło za sobą miliony fanów. Te kawałki są dziwnie bezduszne. Nastrój tworzony jest przez nagłe zmiany tempa, które nie pasują zupełnie do części wolnej. W każdym utworze na siłe włożone są wstawki nawalankowe. Tak, że St Anger jest dla mnie najsłabszym albumem w historii Metalliki. I jest to największy mój muzyczny zawód tego roku.

PS. Do Wersji limitowanej (która nabyłem) dołączone jest DVD z zapisem jak nasi "idole" (już z Robem Trujillo) wykonują nowe utwory. Do każdego CD dołączony jest także specjalny kod dzięki, któremu z www.metallicavault.com będziemy mogli ściągnąć trzy bootlegi z różnych okresów Metalliki. Znajdują się tam naprawdę ciekawe rzeczy np. akustyczne wykonania Four Horsemen, Motorbreath, czy Seek And Destroy z Jasonem na wokalu. A na CD z muzyką znajdziemy ponadto między innymi trailer do nowe gry w której będzie muzyka Metalliki (na moje oko coś jak Carmageddon).