*** Impaled Nazarene - "Suomi Finland Perkele" ***


Chyba każdy fan cięższego grania zna ten zespół. Nawet mnie - młodziutkiemu naczelniakowi ta nazwa obiła się o uszy. Teraz, gdy mam przyjemność napisać coś o jednej z ich płyt, a mianowicie - "Suomi Finland Perkele" bardzo się cieszę, bo ostatnio jakoś nie było ciekawych płyt w zanadrzu.

Wybrałem się do sklepu muzycznego w poszukiwaniach jakiejś świetnej płytki [ew. kasety]. Nie wiedziałem, a zresztą nie mogłem się zdecydować co wybrać... Wtedy przypomniałem sobie "Impaled Nazarene to moi bracia! Są brutalni"... szybko podbiegłem do działu z muzyką metalową i popatrzyłem pod "I"...

Tytuł od razu mnie zachęcił [wiedziałem co znaczy "perkele"] a ciekawe logo i świetny obrazek na okładce pchnęły me myśli do przodu. Kupiłem tą strasznie drogą kasetę - 24'99!

Nie przejechałem się jednak. Dostałem to, czego chciałem - 24 piosenki ostrej jazdy [intra nie liczę]. Jedna piosenka w wolnym tempie i tylko jedna, która w jakiś sposób mogła by konkurować "miodnością" i pięknem z cukierkowym Children of Bodom.
Jednak zanim zacząłem słuchać spojrzałem na tytuły... w tym momencie dowiedziałem się co mnie czeka. Tytuły jak np.: "Let's Fucking Die!" albo "Genocide" mówią same za siebie...

Odpaliłem...

Chwila ciszy i wrzask: "SUOMI FINLAND PERKELE!", tak rozpętałem piekło! Szybko sięgnąłem po wkładkę z tekstami i zanurzyłem się w lekturze. Szczerze mówiąc są przeciętne, trafiły się jednak perełki.

Zrobiło się zimno. Czułem rozpacz człowieka, który stracił coś, coś co kochał. Czułem chłód wojny... Widziałem anioły chylące się do upadku, widziałem Pana, który płakał...

Słyszałem nawoływanie, głos prosił bym zaglądnął do środka, bym spojrzał w siebie - prosił "Poczuj swój wewnętrzny gniew"... udało się. Nigdy już nie będę mógł słuchać muzyki jaką grają Impaled Nazarene bez wyzwolenia siebie. Wczułem się w tą muzykę - byłem tam, gdzie prowadził mnie Luttinen swym świetnym growl'em, czułem sytuację w jakiej się znajduje... Muzyka jaką tworzą jest klimatyczna do bólu! Można czuć się jak zalany wariat, powiernik Szatana lub nawet smutny gość, który stracił swą miłość...

Cóż... pozostało tylko przydzielenie jakiejś szufladki. Według mnie jest to Black Metal. Teksty są umiejscowione między Black'iem a Death'em - czczą Szatana, opowiadają o wojnach, śmierci i seksie. Muzyka... też coś a'la Black\Death - typowe nawalanie, growl... czasami jednak słychać HEAVY METALOWE "inspiracje", jak np. w "Let Them Fucking Die". Mimo wszystko jest to Black i nikt mnie od tego nie odwiedzie - może nie słychać w tym jakichś motywów z Mayhem ew. z Immortal ale JEST TO BLACK [ale się uparłem...].

Co ciekawe nie zetknąłem się z "Parental'em" [czyli taką fajną naklejką, która zachęca nas do kupienia] - co mnie zdziwiło bo nawet Manowar na swoim słynnym "Kings of Metal" mają takie ostrzeżenia [co prawda mało widoczne, ale mają].

Było to moje pierwsze spotkanie z Impaled Nazarene, jednak nad wyraz udane! Wszystkim polecam ten zespół! Uważajcie jednak żeby wasza siła wyższa nie dorwała tekstów...

Ocena: 10/10

Plusy: Świetna muzyka, świetny głos, świetne teksty - ogólnie świetny album.
Minusy: ...jedyna wkurzająca rzecz to jakieś komentarze poprzedzające piosenkę, czasem - na "Latexie" jest zbyt chaotycznie i prowadzi to do zawalenia całego utworu - jeden punkt minus :(

PS. We wkładce znalazłem świetny tekst: "Sir Luttinen dedicates this LP to himself and thanks himself" :)


© Ragnar