In Flames powrócili do zwyczaju jaki praktykowali dawno temu, a mianowicie wydali kolejną EPkę. Jakież było moje zdziwienie, gdy dużo wcześniej zobaczyłem listę utworów. Dopiski przu utworach takie jak remix czy karaoke version porządnie mną wstrząsnęły. Jak się później okazało całkiem niepotrzebnie.
Album rozpoczyna "Trigger" w wersji single edition, czyli... zupełnie niezmieniony kawałek, dobrze znany z "Reroute To Remain". Drugi utwór to "Watch Them Feed" - długo oczekiwany przez fanów, miałbyć zwiastunem drogi jaką obierze zespół na kolejnym albumie. No cóż, okazał się "odrzutkiem" z sesji do "RTR". Nie zmienia to jednak faktu, że kawałek bardzo mi się podoba. Myślę, że nie pomylę się jeżeli powiem, że to taki miks pomiędzy "System" a "Transparent" z poprzedniego albumu. W przeciągu trzech minut jesteśmy atakowani ścianą dźwięku z perkusją na czele. Nie brakuje również solówki, która jest świetna i przypomina o korzeniach zespołu. Z największym zniecierpliwieniem czekałem na cover Genesis. Czekałem i nie zawiodłem się. Pierwsze 35 sekund to najlepsza część utworu - cholernie żywiołowe i uzależniające riffy penetrują mój mózg - jednym słowem czad! Dalej jest już średnio. Choć kolejny raz muszę pochwalić Daniela, który odgrywa mordercze partie perkusji. Anders również jest w wysokiej formie, co udowadnia potęgą swoich wrzasków (już nie growli!). Najbardziej obawiałem się następującego zaraz po "Land of Confusion" remixu "Cloud Connected". Całe szczęście nie powstał jakiś disco-twór. Nowa odsłona to jeszcze więcej elektroniki, ale to chyba normalne. Całość wypada bardzo futurystycznie - idealny jako podkład do jakiejś gry lub filmu. I tak dotarliśmy do końca tej krótkiej płyty. Pozostał jeszcze zagadkowy "Moonshield" z rozszerzeniem "c64 karaoke version". To dopiero numer - chłopaki mają poczucie humoru i to nie byle jakie. Jeżeli pamiętacie jeszcze czasy, gdy w Waszych pokojach stała taka klawiatura z magnetofonem, będziecie wiedzieć o co chodzi. Niezwykle zabawny i oryginalny pomysł, tylko nie wiadomo jak się zabrać do śpiewania...
EPka została wydana jako pojedyncza płyta, a także z dodatkowym DVD, na którym znajdują się tylko dwa! teledyski - "Trigger" i "Cloud Connected". Doprawdy dziwna to decyzja, a w dodatku marnowanie cennej przestrzeni, na której spokojnie zmieściłby się jakiś koncert lub prezentacja multimedialna.
To czy zakupicie "Trigger" zależy od Was samych. Zespół stara się jak może umilić nam czas oczekiwania na nową płytę, jednak robi to dosyć nieudolnie i wg. mnie nie jest to zbyt opłacalna inwestycja, zwłaszcza jak na warunki panujące w Polsce...
Ocena: n/a
|