In Flames - Lunar Strain/Subterranean
autor: kaReL
www.inflames.of.pl

Skandynawia słynie z nieprzeciętnego grania. Jednym z ciekawych zespołów tamtych rejonów, dokładnie ze Szwecji jest z pewnością In Flames. Grupa powstala w 1990 roku i była wielkim objawieniem tamtejszej sceny undergroundowej. W 1994 roku zadebiutowała albumem Lunar Strain, a rok póżniej wydała mini-album Subterranean. Właśnie te dwie płyty ukazały się, na licensji Wrong Again Records, w 1999 roku, na jednym albumie.

Kierunek jaki sobie obrali oscyluje w okolicach melodyjnego metalu z pewnymi naleciałościami w postaci heavy i klasyki. To właśnie tworzone, przystępne melodie, stały się przyjemnym atutem ich muzyki.

Spoglądając na debiut z przykrością stwierdzam, że zbyt wyeksponowane wokale "zabiły" doskonałe dzwięki. Prezentowany przez Mikaela Stannea wokal jest zbyt wysoki i psuje efekt końcowy. Myślę, że niższy growling, bardziej spokojny, dobrze współgrałby z muzyką. Ciekawostką jest jednak występ nieznanej mi niewiasty, która udzieliła swojego pięknego głosu, w równie pięknym utworze "Everlost (Part II)". Wspomniałem również o muzyce klasycznej. Trafimy na nią w instrumentalnym utworze "Hargalaten" (wyraźne skrzypce). Utwór ten ma swoje korzenie w szwedzkiej muzce ludowej. Skrzypce słychać również na początku "Starforsaken". Kolejnym instrumentalnym utworem jest "Dreamscape" tym razem, jest to już metal zagrany z dużym polotem. "Upon An Oaken Throne" przynosi serię cudownych solówek, które jak na debiut i pomimo charczenia wokalisty są świetne.

Rozpoczynający drugą płytę "Stand Ablaze" (zdecydowanie najlepszy utwór z tej płyty) prezentuje to co najlepsze w muzyce In Flames. Rzadko (niestety) pojawiające się klawisze budujące nastrój niepewności, melodyjny metal i nieco lepszy, agresywny wokal świetnie się razem uzupełniają. Ale jazdaaaa ! Już na pierwszy "rzut oka" widać jaki znaczący krok do przodu zrobili. Generalnie "Subterranean" do końca utrzymany jest w znakomitym, bardziej heavy klimacie. Pędzący, w płomieniach, pociąg, zatrzymuje się dopiero przy instrumentalnej balladzie "Timeless", ale tylko na 1 minutę 47 sekund, po czym znów odjeżdża w "Biosferę". Byłbym zapomniał, że wcześniej zwalnia w końcówce "Everdying".

Album choć wydany na jednej płycie zawiera dwa różne wydawnictwa, stąd też, dwie oceny - kolejno dla "Lunar.." i "Sub.."


Ocena: 7 i 8/10