In Flames - Clayman
autor: kaReL
www.inflames.of.pl

To już dziewiąte wydawnictwo szwedzkiego In Flames. To co zostało pokazane na tym albumie to istne dzieło sztuki dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Aż nie chce się wierzyć, że aby stworzyć coś, tak wspaniałego i niepowtarzalnego, potrzebowali tylko (aż?) trzech miesięcy w studio.

A jednak, przed nami nowy, dojrzalszy, a przede wszystkim najlepszy album-Clayman.

Najpierw cisza..., potem jakieś trzaski ...i wreszcie, niczym wystrzał działa armatniego - odgłos perkusji. Tak rozpoczyna się pierwszy z jedenastu kawałków na tej płycie - "Bullet Ride". Zaczyna się mocnym wejściem, ale tylko po to, by za chwilę mógł się wedrzeć, pomiędzy odgłosy pola bitewnego, spokojny głos Andersa:

"Do you feel anything at all?
Do you hear steps at the door?
Do you reckon the smell of...?
It's life-the dark that binds you"


Utwór "Pinball Map" dzięki refrenowi nabiera komercyjnego charakteru, co czyni go hitem na płycie. Zauważyli to wszyscy, nawet sami muzycy. Mimo tego nie było nam dane usłyszeć go w ogólno- dostępnej telewizji publicznej. Ciekawe czemu? "Only For The Weak" to utwór spokojny, ale tylko z pozoru. Ociężałe gitary powodują, że na chwilę zwalniamy, ale drapieżne wokale nie dają zapomnieć, że to wciąż ognisty, szwedzki metal. Czwartą kompozycją jest "...As The Future Repeats Today", który przynosi ze sobą orzeźwienie i... fajną solówkę w końcówce. W melancholijny nastrój wprowadza nas "Square Nothing" jednak stan ten nie trwa długo. Ludzie to trzeba usłyszeć. Sam dałem się nabrać - myślę sobie: fajna ballada, a tu nagła zmiana i ... nieziemski czad. Era człowieka z żelaza minęła bezpowrotnie. Pora na człowieka z gliny ("Clay man"), który nie może się niepodobać. Powiem tylko, że refren będzie za wami chodził przez ładnych parę dni.
Czas na oderwanie się od rzeczywistości. Udajmy się w kosmos, by z tamtąd spojrzeć na świat z innej perspektywy. "Sattelites And Astronauts" słucha się przyjemnie. Jest to najlepszy kandydat na balladę, jednak i w tym przypadku nie na 100%. "Brush The Dust Away" jest jednym z najszybszych utworów. Na pierwszy plan wysuwa się prekusja, która w galopie miażdży wszystko, co napotka na swojej drodze. A może by tak zbudować nową planetę-do tego namawia nas "Swim", kapitalna praca gitar, świetny tekst (w mojej interpretacji oczywiście) wszystko na swoim miejscu. "Suburban Me" to właśnie jest to, za co kocham ich muzykę-kołyszące, melodyjne brzmienie, z początku spokój, potem zwiększenie tempa, doskonałe zaplecze techniczne (ach, te solówki...). Ostatnia propozycja "Another Day In Quicksand" idalnie pasuje na zakończenie tego jakże cudownego albumu:

"I see beauty in dead flowers,
I let the tide show me what's next,
But all you do is fade away"


Nie sposób wymienić wszystkich zalet, którymi może poszczycić się ta płyta. Brak mi również słów, aby w pełni opisać tę muzyczną ucztę, jaką jest bez wątpienia "Clayman". Jedno jest pewne-Szwedzi mnie zaskoczyli, a raczej utwierdzili w przekonaniu, że Skandynawska scena to nietuzinkowe i ambitne granie. Niech cały metalowy firmament zadrży w posadach, bo nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Jestem pewien że, po wydaniu kolejnego krążka narobią niemałego zamieszania na alternatywnej, metalowej scenie.


Ocena: 10/10