Bardzo długo musiałam czekać na nowe kawałki zespołu HIM, ale było warto. Pojawił się ostatnio singielek "The Funeral Of Hearts",utrzymany w dobrze nam znanym klimacie, jednak dostrzegam małą zmianę. Utwór o wużej wymienionym tytule jest mniej mroczny. Melodia jest bardzo przyjemna (momentami jednak przypomina inne style muzyczne), a w połączeniu ze słowami tworzy specyficzny dla zespołu nastrój.Mówiąc krótko - nie zawiodłam się na chłopakach. Stworzyli po raz kolejny kawał dobrego "love metalu", nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego, gdy słucham "The Funeral..." nasuwają mi się na myśl historie o rycerzach i księżniczkach ?... Singiel zawiera cztery wersje "The Funeral Of Hearts", a w tym akustyczną. Jestem zwolenniczką takich numerów, to też przypadł mi on do gustu (a naprawdę nie łatwo mnie zadowolić). W takich wykonaniach jest więcej prawdy ... Trzecia wersja na początku przypomina caravan version "Loose You Tonight" z singla "Pretending", ale to można im wybaczyć, bo już po chwili pojawiwją się fajne "udziwnienia". Wokal Villego opatrzony w echo oraz podkład stwarzają dopiero prawdziwy nastrój. Ta wersja jest barzo dobra, jeśli nie najlepsza, mimo prawie całkowitego pominięcia "wstawki" w drugiej połowie utworu. Słuchając pierwszy raz utworów z singla przeraził mnie nieco remiks "Soul On Fire" . Wydawało mi się, że nie trzyma się kupy, ale z czasem (jeden dzień) i on mną zawładną. Można się przy nim trochę powściekać, bo nie jest to jedna z melodyjnych, owianych tajemniczością ballad, charakterystycznych dla zespołu. Słuchając go mam wrażenie jakby ktoś mnie zdzielał po twarzy surowym kawałkiem mięsa (w pozytywnym znaczeniu, o ile takie jest ...). Dla mnie utwór ten jest z deczka szokujący , a to zracji przywiązania się do mroczno-melancholijnego stylu HIM'a. Ale miło dla odmiany posłuchać czegoś "wściekłego". Bonus, w postaci teledysku do singla promującego nową płytę zespołu sprawił mi dużo radochy. Pluska się on w zimowym klimacie Finlandii, czego nie można
powiedzieć o poprzednich teledyskach HIM'a. Jak zawsze od wokalisty bije magnetyczna poświata
uświadamiająca nam, że to coś więcej niż tylko muzyka. Dookoła palą się jakieś krzaczki i bladziudki Ville pląsą po śniegu między nimi, otoczony kolegami z zespołu, męczącymi swoje instrumenty (szczególnie sugestywna jest gra perkusisty miotającego się między płatkami śniegu niczym iskierki w ognisku). Dookoła zaśnieżony las, jakieś konie i sanie oraz dziwne postacie, przypominające jakiś sekciarzy. Całość kończy znak heartagramu ułożony z palących się krzaków, który po chwili zamienia się w grafikę, zdobiącą najnowszy album zespołu "Love metal", który ukazał się 14 kwietnia tego roku ...
Oficjalna strona zespołu :
(with a little help from Ecnelis) Html coding&layout by Ecnelis - ecnelis@op.pl | |||||||||||||||||||||||||||||||||||