GAMMARAY
"Alive '95"
Płyty koncertowe jakie sa każdy widzi. Rejestracja mniej lub bardziej udanego koncertu pewnego zespołu, na który składaja się utwory stanowiace w pewuen sposób przekrój przez cały okres istnienia zespołu. Patrzac na koncertówki pod tym wzglęem można dojsć do wniosku, że jest to cos w rodzaju The Best Of..., wtedy płytę trzeba oceniać pod względem doboru utworów. Własciwie nie wiem po kiego grzyba to pisałem. Kontynuujac - płyty typu Greatest Hits or something sa idealne do poznania twórczosci zespołu. I w takiej własnie roli występuje u mnie ALIVE '95. Jest to pierwsza płyta tej kapeli, która do mnie trafiła. Nie będę więc starał się opisywać np. tak "...nr 3 lepszy niż na płycie....", '...a tu nie matego studyjnego klimatu...", po prostu nie jestem do tego zobowiazany. Wracajac do samej płytki to szczerze przyznam, iż zwaliła mnie ona z nóg. Cos kiedys o panu Hansenie słyszałem, ale nei spodziewałem się takiego czadu. Koncert (a własciwie jego poczatek bo ta płyta jest zapisem kilku występów) rozpoczyna intro, które przechodzi w utwór Land Of The Free. I tu mnie wmurowało - woooowwwwwww!!!! To tak idzie grać? Taka siła, szybkosć, dynamika i melodyjnosć. Takiego kawałka nie powtydziłby się nikt (chyba, że czerwonowłosy lider pewnej formacji). Kawałek błyskotliwy, idealny na poczatek. A to DOPIERO poczatek. Man On A Mission to klasyczny killer, który od samego poczatku kopie w twarz... miodzio!!! Następny utwór - Rebelion In Dreamland - to już istny majstersztyk, a kiedy słyszę jak Kai spiewa: "By the moonlight there's away... for rebelion" to aż mi ciary przechodza. Zreszta cała płyta to bardzo dobry wokal Kaia. Po chwili buntowniczej rebelii czas na Spaceeater. Kolejny killer, dynamiczny z refrenem do pokrzyczenia. Potem przerywnik w postaci Fairytaile. Jest to miniaturka, która płynnie przechodzi w Tribute To The Past. Kolejna porcja miodu z czadowym refrenem. Co ja mogę jeszcze napisać o tym utworze - chyba nic, bo moje słowa sa niczym wobec piekna tej płyty. Heal Me to klimat troszkę spokojniejszy. Daliscie się nabrać??? Spokojniejszy buahahahahahahahaha!!! Poczatek jest troche rozmarzony potem przyspieszenie, cos jak Ironowy schemat wolno-szybko-wolno. I tak konczy się pierwsza strona kasetki. Druga jej częsć rozpoczyna The Saviour, który wpewnym momencie zmienia się w Abyss Of The Void. Te 2 kopzycje maja podobny klimat, więc nie ma się wrażenia sztucznego łaczenia utworów. Ride The Sky to kawałek z repetuaru Helloween. Swietna rzecz, najmocniejsza na płycie. Kiedy się tego słucha nie sposób usiedzieć na czterech literach, po prostu moc zawarta w tym utworze nie pozwala siedzieć spokojnie. Po podniebnej jezdzie uszu słuchacza dobiega kwałek Groty Króla Gór E. Griega. To nie żart ten jakby nie było klasyczny utwór swietnie pasuje do twórczosci metalowych zespołów (cover tego utworu wykonuje też Apocalyptica na albumie CULT). Po tym nietypowym intrze nadzchodzi Future World też swietne, też dynamiczne, też dynamiczne. Na końcu czeka nas utwór, którego tytuł mówi wszystko Heavy Metal Mania. I tak kończy się album. Na koniec słówko o publice - jest dobra, chociaż szkoda, że nie słychać jej bardziej, ale nie można mieć wszystkiego. Album ten jest naprawdę swietny. I na koniec życzę wam wszytkim, abyscie mieli szczęscie natrafić na ten album, bo ja znalazłem go na wyprzedaży w markecie i do tego za smieszne pieniadze - 1 zł.
Stay Schizoid!!!
Ocena: 9/10