FUNERAL RITES
"Necroeater"


Słyszeliście kiedyś o Black Metalu z Japonii (oprócz Sigh)? Macie teraz okazję przeczytać o wydawnictwie nazwanym poetycko "Necroeater". Płyta wydana została na przełomie 1999 i 2000 roku przez Painkiller Records. Logo z trzema odwróconymi krzyżami i chyba nietoperzem mówi nam co nieco o przesłaniu muzyki Funeral Rites. Aby uzyskać pewność zaglądnijmy do wkładki i przeczytajmy teksty. Opowiadają one nam oczywiście o księżycu, demonach, poświęceniu dla Szatana itd. W książeczce znajdują się także zdjęcia członków zespołu i tu pojawia się pewien problem - właściwie to nie mogę ustalić płci tych osobników. Ani po imionach (Kentaro, Yuh i Shirahai), ani tym bardziej po wyglądzie nie mogę zdecydować kto jest dziewczynką a kto chłopczykiem. Wydaje mi się jednak, że jeden osobnik jest prawie na pewno mężczyzną, a co do dwóch pozostałych mam duże wątpliwości. Przejdźmy jednak do muzyki. Płyta dzieli się na dwie częsci - Side Sword i Side Battle Axe. Na pierwszej 4 kawałki, na drugiej 3. Wokal pojawia się rzadko i jest to albo mroczna recytacja, albo taki charkot mówiony. Muzyka - Black Metal w starym stylu - dość prymitywny, mroczny i klimatyczny, ale bardzo urozmaicony. Wiem, że dziwacznie to brzmi, ale tak jest - płyta jest trochę zaskakująca i paradoksalna. Taka np. sytuacja - słuchamy akurat solówy na pianinie by za chwilę zostać zaatakowanym przez jakiś prymitywny, mroczny riff. Dużo skrajności występuje na tym wydawnictwie. Teraz może trochę bardziej szczegółowo. Dużo ciekawych riffów i motywów, zróżnicowane tempa, bogate aranżacje. Czasami, aby podkreślić klimat pojawiają się klawisze. Warto też zwrócić uwagę na nierzadkie partie na akustyku oraz na pianinie. Zaś utwór "Disenchantment" kończący Side Sword jest utworem w całości klawiszowym, niesamowicie klimatycznym, smutnym i przejmującym. Brawa. W kawałku "Lost Misery" pojawiają się dwie długie solówy na pianinie, które doskonale pasują do reszty tego utworu. Kompozycja "Beyond The Gates" rozpoczyna się mrocznym klawiszowym intrem wraz z recytacją - dość przerażający i klimatyczny moment. Jak widzicie płyta posiada wiele atutów, choć oczywiście były to tylko najbardziej sugestywne przykłady - jest tego o wiele więcej. Od czasu do czasu pojawiają się także wolne solówy na gitarze, które są bardzo dobre. Aha! Byłbym zapomniał - jest także muzyk sesyjny, o którym nie wspomniałem, ponieważ nie ma jego ani jednego zdjęcia a imię jego brzmi Ueno. Bardzo ciekawie muzycy opisali swoje czynności na płycie np. "Electric and Acustic Procreation" albo "Sexual Harmonizer" i co najśmieszniejsze "Diesel 51"! Takie opisy są dobrze wykonane przez np. Carpathian Forest i w dodatku pasują, a tutaj... Wspomnę tylko jeszcze o tym, że w utworze "13th Disciple" znajduję się riff paskudnie zerżnięty z Darkthrone!!!

Reasumując: ciekawy, bogaty i przede wszystkim klimatyczny materiał.

Ocena: 8/10


© Blackwolf <blackwolf666@op.pl>