Emperor - "IX Equilibrium"


 

Achh... Płyta sentymentalna. To od niej zacząłem trwającą po dziś dzień przygodę z black metalem. I to zacząłem od naprawdę mocnego uderzenia. Kultowa płyta Emperora sprawiła, że porzuciłem uprzedzenia i stereotypy dotyczące norweskiego blacku (satany i takie tam), ale spojrzałem na niego jak na muzykę płynącą z głębi duszy. IX Equilibrium stanowi dla mnie esencję porządnego ciężkiego grania z wyrazem. To nie jest jakaś podrzędna napierdalanka z bluźnierczym tytułem (tak, słuchałem pierwszego demka Marduka :)), ale magia. Owszem na krążku nie braknie typowej ekstremalnej jazdy, pojawiają się momenty liryczne, wszystko przesycone melodią, którą należy wychwycić i upajać się nią. No i perła: wspaniały "An Elegy Of Icaros", chyba każdy (może prawie) kojarzy ten tytuł. Otóż jest świetna kompozycja zaczynająca się od delikatnego, nawet wzruszającego wstępu śpiewanego chórkiem; potem już z górki, jazda na całego okraszona kapitalnym riffem. To rozwala, miażdży.Czuć w tym głębie, a nie jakiś bezmózgi łomot. Wg mnie krążek kapitalny, dla, fana heavy, podoba się. Więc - polecam.

Ocena: 9/10

Faust