*** Children Of Bodom - "Tokyo Warhearts" ***
czyli "Live in Japan"


To był chyba piątek. Pojechałem sobie z rodzinką do Wrocławia. Jak zawsze, musiałem zajść do najlepszego sklepu na świecie czyli EMPiK-a. Chodzę sobie przy półkach z metalem, patrzę, a tam leży kaseta Children of Bodom w wersji lajw. Tylko od Elda wiedziałem, że zespół jest wymiatający, ale nie miałem przyjemności go słuchać. Mówię jednak: 20 zeta to nie majątek i kupiłem.

Kaseta zaczyna się od krótkiego Intra. Leci sobie miła melodyjka, a potem... Silent night/bodom night. Pierwsze zetknięcie z głosem wokalisty

Alexi Laiho i pierwszy shock: ja pierd... ale wypas. Bębniarz (Jaska Raatikainen) też dobry szybko macha pałkami, do tego klawiszowiec i kolega na gitarce. Niezła melodyjka w szybkim tempie to, jak się później okazało, cecha każdego kawałka na kasecie. Silent się skończyło, krótkie przedstawienie zespołu widowni i Lake Bodom. Chyba najlepsza piosenka na całej kasecie. Melodyjne ultra szybkie dźwięki na początek i jazda. Nareszcie słychać lud zebrany na koncercie. Następnie przyszedł czas na Warheart i co tu dużo mówić kawałek także wymiata kurze z półek. Mówiłem już, że mają dobrego perkusistę, który dyktuje szybkie tempo? Na uwagę zasługują piękne solówki na gitarach: elekrycznej (Alexander Kouppala) i basowej (Henka Blacksmith) oraz na klawiszach (Janne Warman). A tak na marginesie: zacząłem sobie oglądać wkładkę dołączoną do kasety i gostek gra na połączeniu gitary z klawiaturą (fortepianku) przypomniło mi się, że na czymś podobnym grają chłopaki z Disco-polo :) Dalej nasze uszy mogą nacieszyć się utworem Bed of razors ze wspaniałymi solówkami na początku. Oczywiście całość nadal utrzymuje bardzo wysoki poziom. Potem przychodzi czas na krótki, ale równie doskonały War of razors- jedną wielką (2 min.) solówę na klawię i elektryku. Później czas na Deadnight warrior (odjazd), Tauch like angel of death, Downfall i na koniec Towards dead end - moja piosenka namber tu.

Podsumowując każdy utwór na tej kasecie to arcydzieło (jazda na maxa bez trzymanki). Chłopaki z Finlandii odwalili kawał dobrej roboty nagrywając tą płyte. Big Thx for you Eld, że pokazałeś mi, że istnieją świeże zespoły metalowe, które tylko czekają aby je odkryć, posłuchać i pokochać. Następna płyta live będzie z Polski. Już ja się o to postaram.

Ocena: -10/10 (minus troche za cichą publikę na koncercie)


© Michael <poppo00@poczta.onet.pl>