Children Of Bodom - Follow the Reaper

Posępny kosiarz
Zespół: Children Of Bodom
Album: Follow the Reaper
Gatunek: Heavy-death metal
Wytwórnia: Nuclear Blast
Rok wydania: 2001
Studio: Abyss Studios
Skład:
Alexi "Wildchild" Laiho - gitara, wrzaski
Janne Warman - klawisze
Henkka T. Blacksmith - bas (z pięcioma strunami - fajnie, co?)
Alexander Kuoppala - gitara
Jaska Raatikanen - perkusja
Utwory:
-Follow the Reaper
-Bodom After Midnight
-Children of Decadence
-Everytime I Die
-Mask of Sanity
-Taste of My Scythe
-Hate Me!
-Northern Comfort
-Kissing the Shadows
-Hellion

Widząc, że ostatnio się naroiło od recenzji jak i zapewnien Palownika o nienawiści do tegoż fińskiego bandu, postanowiłem samemu się ustosunkować do muzyki Bodomów, jak i ogólnego imydżu kapeli. Zamiast jednak biec do sklepu, zdjąłem z półki pudełko z płytką "Follow the Reaper", którą kupiłem przed rokiem.

Od razu powiem, że podówczas była to dla mnie jedna z ulubionych płytek, czyli takich, których musiałem codziennie słuchać, aby przeżyć. Ale potem usłyszałem Emperora, a COB poszło w niebyt. A szkoda, bo jest to całkiem oryginalny zespół, który umiejętnie łączy heavy z nooooo... jak by to ująć? Moim zdaniem jest to wzmocnione heavy ze sporym (oj bardzo sporym) dodatkiem klawiorów, które jest zagrane w naprawdę ciekawy sposób. I nie będę się tu rozwodził nad tym, czy ta muza jest true, grim'n'necro (bo jak Palownik mówi że nie, to k**wa nie!!!:)), ani czy jest to norsk arisk black metal (black to to nie jest, więc "arisk" i "norsk" tym bardziej), bo to nieistotne.

A co jest istotne? Ano to, że jest to płyta chaotycznie zrobiona. Obok solidnych kawałków takich jak "Bodom After Midnight" bytują słodkoklawiszowe aż do bólu "Mask of Sanity". Powtórzę teraz setny raz, że nie mam nic do klawiszy ani "elektroniki", ale nie lubię gdy ktoś ich używa do niecnych celów, takich jak wywoływanie orgazmu u nastoletnich macior (jak te przepiękne gówniary Książe nazwał)!

Wartoby wspomnieć o technicznym wyszkoleniu Childrenów, które stoi na całkiem wysokim poziomie. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że Laiho jest jednym z lepszych gitarzystów jakich znam, a Warman nieźle gra na klawiszach (inna sprawa, że ich brzmienie jest często zwalone). A co do wokalu... owszem, klimatyczny, ale brzmi jakby Alexi miał jakieś skurcze wewnątrzwaginalne, co czyni go jeszcze mniej zrozumiałym niż Vikernesa, a wierzcie mi - jego głos brzmi jak "zawodzenie psów na wojnie", czy jakoś tak.

Ale teraz full luz, kończę kazania, teraz może opiszę kilka kawałków:
- Follow the Reaper - ogólnie kawał kaszany dla nastolat, tak na dobry początek. Co prawda jest taki fajny riff, ale ogólnie to kiepawy podkład i odtwórcza melodia.
- Bodom After Midnight - to już ma klimat i przede wszystkim wolniejsze tempo. Klawisze są, ale niezbyt natrętne, więc pozwala to gościom zrobić kawałek zarówno klimatyczny, jak i nadający się na hiciora.
- Children of Decadence, Everytime I Die, Northern Comfort, Kissing the Shadows - niezła robota, choć nie pozbawiona przekiczowionych fragmentów. Właśnie tego Finowie nie mogą się ustrzec - przedabrzania z "mrokiem" i byciem "morderczym". Na krótką metę to jest niezłe, ale robienie z tego celu życia już nie jest zbyt fajne - vide "The True Mayhem" sprzed DMDS. Ale ogólnie te utwory są mocną stroną płyty.
- Mask of Sanity, Taste of My Scythe - a to kolejna porcja kaszany dla niedorozwiniętych nastolat. "Mask of Sanity" to jak już pisałem, klawiszowy szajs, a "Taste of My Scythe" to słodko-mroczny kawałek z kilkoma ciekawymi momentami, ale nic poza tym.
- Hellion - nic innego jak całkiem udany cover W.A.S.P. (We Are Satanic People). Moim zdaniem tak właśnie goście powinni grać, gdyż dzięki temu mogliby zdobyć wielu "normalnych" fanów w miejsce zawiedzionych wieprzowinek. Co prawda Alexi ryczy tak, jakby naprawdę wypił tę puszkę napoju wyskokowego na początku, a solo jest zbyt "Bodomowe" (inaczej brzmią solówki Bodomowe, a inaczej klasycznie heavy metalowe), ale co tam; spory plus.

Przyznam, że płytka ta całkiem nieźle się prezentuje, i choć nie bez wad, jest zdecydowanie jedną z lepszych pozycji na nieco bardziej dostępnym rynku metalowym. Dzieciaki grają w swoim stylu i nic już tego nie zmieni, choć mogliby sobie darować te kiepawe klawisze i "mordercze" klimaty.

Ocena: 6

Pilsner