The Wizard
Przeważnie każdy recenzent opisuje jak to ciężko było mu coś napisać bo muzyka go zniewoliła. A co mam zrobic ja - marny pyłek, który zdecydował się na "Forgotten Tales" grupy znanej [a mi wcześniej w ogóle...] jako Blind Guardian. Nie mogę wypowiedzieć tych słynnych słów - powiem inaczej... Ten album łyknąłem bez jakichś wielkich zgrzytów! Muzyka mnie skłoniła do pocałowania ziemi a gdy doszło do "A Past and Future Secret" to dosłownie upadłem na kolana! Nie mogłem uwierzyć, że czterech Niemców [pierwszy raz napisałem to z wielkiej litery!!!] tworzy coś tak pięknego... To album, który pozwolił mi inaczej spojrzeć na Power Metal! Dzięki tej płycie udało mi się przełamać wewnętrzne bariery i nazwać Blind Guardian królami Power! I niech mi tu nikt nie wyskoczy, że jakaś cukierkowo - gówniana Avantasia jest lepsza!
A Past And Future Secret
Tytuł tego akapitu doskonale obrazuje to co mam zamiar powiedzieć. Muzyka zawarta na tym albumie po prostu zniewala - jak mówiłem na początku. Pozawala na przeniesienie się do innego świata - do średniowiecza! Mi się to cholernie podoba i akurat dzięki Blind Guardian pokochałem tą epokę a takie utwory jak "A Past...." albo "Bright Eyes" są jednymi z najpiękniejszych jakie w życiu słyszałem!!! Niezwykle klimatyczny jest też wokal - czysty i idealnie pasujący do muzyki - wystarczy posłuchać "Spread Your Wings" [cover Queen] albo wymienianego już wielokrotnie "A Past...". To jest mistrzostwo świata i choć na Power Metalu się nie znam bo jest to jedyny zespół z tego gatunku jakiego tak naprawdę słuchałem zaryzykuję stwierdzenie, że Hansi jest jednym z najlepszych wokalistów Power Metalowych! Istnym cudem jest też "Spread..." - [tuż po "A Past..." moja ulubiona] wspaniała motywująca pieśń, muszę ją przesłuchać przynajmniej sześć razy dziennie! Może jest to wariactwem ale Sekret Przeszłości i Przyszłości leci po piętnaście!
Bright Eyes
Utwory, które zaprezentowali nam chłopcy
z Blind Guardian są po prostu idealne. Nie obeszło się jednak bez zgrzytów -
o nich jednak w następnym akapicie. Chcę powiedzieć jakie cuda weszły do
ostatecznego składu...
Jest tu pieśń zainspirowana Lordem of the Ringsów, jest też coś o
Mordredzie, Potworze z czarnej komnaty... Do tego jeszcze jedna piosenka w
wersji LIVE. Nie muszę chyba dodawać, że bardzo udana a publiczność pod
koniec śpiewa całą zwrotkę za Hansiego [no, trochę tam brzdąknie ale...].
Wymieniane już wcześniej dwa utwory [których nazw nie podam bo nie lubię się
powtarzać] prezentują sobą coś... mogłoby - dla mnie nie być innych
piosenek na tej płytce - one wystarczą! Muszę jednak je uzupełnić o "Bright
Eyes", które także jest idealnym i po prostu... nie do opisania utworem! Mamy też, chyba z pięć coverów - np. Queen. Najgorzej wypadły covery Beach Boys [jaki zonk!] i jakiejś grupy na "c".
Czasem - podczas słuchania tej płyty można się niemalże rozpłakać, taki
klimat ma np. "Spread...". Czasem palce same suną w powietrzu imitując
progi gitary...
Theatre Of Pain
Mimo, iż utwór którego nazwy użyłem
do zatytułowania akapitu jest świetny to muszę opowiedzieć o kilku
"zgrzytach" na płycie. Pamiętam jak włożyłem to cudo do
odtwarzacza - pierwsze dźwięki i chciałem wyłączyć!!! Serio, gorszego
utworu na początek nie mogli wybrać! Jakieś pseudo-jazzowe i do tego wesołe
podśpiewywanie... rzygać się chce! Z drugą piosenką sytuacja się nie
poprawiła. Wtedy to już naprawdę chciałem wyłączyć. Na szczęście
poczekałem... wspaniałe "Bright Eyes" mnie nie zawiodło - i dlatego
macie tu tą reckę. Potem - już na drugiej stronie kasety wspaniały klimat
jaki stworzyło "The Bard's Song" został zniszczony przez kolejną
jazzową przyśpiewkę...
Ogólnie mówiąc jest tu 13-ście utworów z czego trzy kiczowate, zostaje nam
10... i tak wspaniale.
Spread Your Wings
To już koniec - chciałoby się tylko odlecieć. Rozpuścić skrzydła i poszybować daleko, daleko - oby jak najwyżej. Wrażenia jakie zrobiło na mnie "Forgotten Tales" nie można opisać - to trzeba usłyszeć!!!
Ocena - 8\10
Plusy - Wszystko
Minusy - Te trzy piosenki...
Ragnar