BESATT
"Roots Of Evil"


Witajcie. Ostatnio nabyłem najnowsze wydawnictwo zespołu Besatt i muszę niestety przyznać, iż rozczarowałem się nim. Po zmianach w składzie zespół ten dużo stracił. Ze starej gwardii pozostał tylko Beldaroh, który teraz zajął się także wokalami. Nie będę się zbyt rozpisywał na temat opakowania tej płyty, ponieważ jest ono niezbyt zaawansowane technicznie. Okładka jest cała czarna i przedstawia wielkie logo Besatt. Na tym MCD znajdują się trzy nowe utwory oraz intro a także dwa covery. Jak już mówiłem na początku, rozczarowałem się tym wydawnictwem. Po nagraniu wspaniałego "Hellstorm", spodziewałem się czegoś więcej. Wspomnę jeszcze, że tym razem utwory są po polsku. Najpierw następuje intro, które w sumie jest bardzo dobre, a potem
lecą "Bogini demonów", "Pandemonium" i "Opętany bluźnierca". Pierwsze dwa kawałki nie zachwycają, są to przeciętne utwory. Co innego "Opętany bluźnierca", który wypada zdecydowanie najlepiej. Kawałek ten niejako ratuje to wydawnictwo. Ma on moc, szaleństwo i brutalność, których brakuje poprzednim kawałkom. Nadszedł czas na covery. Są to "Gorgoroth" Gorgorotha:)) i "Tormentor" Krabathora odegrane poprawnie. Co do wokalu Beldaroha to jest on bardzo przyzwoity i specyficzny jednak brakuje mi Fulmineusa i jego potężnego ryku. Co do brzmienia to jest ono brudne i siarczyste ale pozostaje pewien niedosyt, ponieważ na "Hellstorm" było ono bardziej diaboliczne i głębokie.

Reasumując: w sumie oprócz dwóch nudnawych kawałków to nie mam większych zastrzeżeń do tego wydawnictwa, ale po prostu ze względu na wcześniejsze dokonania tego zespołu nie mogę wystawić zbyt wysokiej oceny...

Ocena: -7/10


© Blackwolf <blackwolf666@op.pl>