<< MTV Icon - Metallica >>
Kilka dni temu podczas przeglądania kanałów
(oczywiście telewizyjnych:)) natknąłem się na reklamę
jubileuszowego koncertu kultowego zespołu jakim jest Metallica. Zapowiadało
się całkiem ciekawie, biorąc pod uwagę fakt, że miało
gościnnie występować wiele znanych zespołów. Imprezkę
można było obejrzeć 28 maja na niemieckim MTV (nie wiem jak
wyglądała sprawa z polskim MTV, bo nie mam do niego dostępu)
około 21:00. Zaproszeni "artyści" wykonywali stare
utwory Metallici, a między występami przedstawiano historię
zespołu-legendy.
Pozwólcie, że przedstawię i skomentuję występy
poszczególnych zespołów- Nie pamiętam dokładnej kolejności
więc będę leciał alfabetycznie:
- "A" jak "Avril
Lavigne", albo
"Ale_jaja" ;)
Chyba wszyscy znają tą jakże ostatnio popularną panią, więc
nie będę się na jej temat rozpisywał. Ograniczę się jedynie
do jej występu: Nasza "bohaterka" wraz ze swoją
grupką zagrała całkiem ostry numerek - "Fuel" z
albumu Reload. Muszę przyznać, że wyszło im
to całkiem nieźle (chłopaki dawali czadu na wiosłach;)), ale
spróbujcie sobie wyobrazić tę panienkę o wzroście ok. 1,5 m
zaciekle ryczącą do mikrofonu. To było cholernie groteskowe.
Nie żebym się czepiał, ale pasuje ona do takiej muzyki jak
pięść do oka.
- "K" jak "KoRn", albo "Kiepsko_panowie,_oj_kiepsko"
KoRn jaką muzykę gra to chyba każdy wie. Pasowali do
ciężkich numerów o wiele lepiej niż ww. (zagrali utwór
"One"), ale i tutaj nie obyło się bez niespodzianek.
Wielu ludzi uważa, że Jonathan Davis ma bardzo ostry wokal i
cholernie się zdziwiłem po tym co usłyszałem. Wokal Jonathana
był najsłabszą częścią występu tej grupy, a te dźwięki
które wydawał trudno nazwać śpiewem. Szkoda, troszeczkę się
zawiodłem.
-
"L" jak "Limp Bizkit", albo
"Ludzie_wybaczcie_im_bo_nie_wiedzieli_co_czynią"
Jedna z gwiazd wieczoru;). Wkroczyli na scenę wraz ze swoim
nowym gitarzystą i przygotowywali się do zagrania
"Sanitarium". "To już jest szczyt
bezczelności" - pomyślałem. Ale myliłem się (o tym
później). Szkoda że nie widzieliście Freda Dursta energicznie
ryczącego do mikrofonu i skaczącego jak małpa. To było
ŻAŁOSNE. Nie wiem jak można tak bezcześcić legendę, a za
takie coś powinni Freda wykastrować. Dziękuję Bogu
przynajmniej za to, że Fred nie ubrał na ten dzień swojej
słynnej czerwonej_czapeczkiTM :). Ubrał czarną :).
- "S" jak "Snoop
Dogg", albo
"Star---A_BIG_SHINNING_STAR"
Wspomniałem wcześniej, że uznałem występ LB za szczyt. Ale
nie, TO dopiero był szczyt. Już sam fakt, że raper wykonywał
jeden z utworów Metallici był nie do zniesienia, a to że wyrapował "Sad
But True" i że zrobił to jak ostatni kretyn zrobiło z
niego gWIAZDĘ wieczoru. Całe szczęście, że jego występ był
wyjątkowo krótki, bo chyba nikt by nie zniósł całego utworu.
Fani metalu (których tam nie brakowało) potraktowali to za
swoistego rodzaju żart, bo gdyby potraktowali jego występ
poważnie to Snoop miałby przesrane :).
- "S" jak "Staind", albo "Szkoda_że_tak_krótko";)
Kolejna niespodzianka. Grupa znana z tego, że potrafi ostro dać
czadu wykonała balladę "Nothing Else Matters"...i
chwała im za to! Na scenę wyszli jedynie Arron Lewis i Mike
Mushok dzierżąc w rękach gitary akustyczne. Ubolewam nad
głupotą organizatorów, ponieważ ten piękny utwór skrócony
został do minimum (mierne 2 min.) i Arron musiał kończyć
zanim się rozkręcił - a szkoda.
ponownie "S" jak "Sum
41", albo
"Show_must_begin"
"Panowie" z Sum
41 wystąpili na samym początku imprezki
grając... kurde, zapomniałem co grali ;), ale w każdym razie
było to coś ostrego. Gitarki szły na poziomie (zwłaszcza
solówki były całkiem całkiem), wokal był już troszkę
gorszy, ale i tak granie metalu przez rockowe grupki to moim
zdaniem czyste bluźnierstwo.
Na koniec zostawiłem sobie "gospodarzy", czyli Metallicę. Muszę
przyznać, że pomimo iż nie są to już młodzieniaszki to
potrafią jeszcze dać niezły popis. Zagrali kilka bardzo
mocnych utworów (a raczej ich kawałki) pod rząd, łącząc je
w jedną całość i wyszło im to (granie, a nie łączenie:))co
najmniej "dobrze". Być może nowy basista tchnął
świeży powiew do tego lekko podstarzałego zespołu? Ciekaw
jestem co pokaże ich najnowszy album - czy będzie to powrót do
dobrego, ostrego grania, czy też kiepska płyta wydana tylko po
to by zbić kasiorę. Poczekamy, zobaczymy - płyta ma się
ukazać już wkrótce.
Mianem_ostatecznego_zakończenia_artu
- małe podsumowanie
Taaak, imprezka była bez wątpienia ciekawa. Zaproszeni goście
zazwyczaj robili z siebie błaznów próbując grać muzykę, o
której nie mieli zielonego pojęcia. Była to jawna kpina z
heavy-metalowców oraz ogromne bezczeszczenie tej wspaniałej
muzyki.
Bezwzględnie najlepiej zagrała tego dnia Metallica (dziwne,
nieprawdaż?;)), a zaraz po nich umieszczę duet: Arron Lewis i Mike Mushok.
Najgorzej zaprezentowali się nieszczęsny Snoop Dogg (ale
brawa dla niego że odważył się wkroczyć na scenę - ja na
jego miejscu bym się bał:)) oraz Limp Bizkit.
Snoop dlatego, żę rapował, a LB dlatego, że w ogóle wyszli
na scenę (oraz za to że Fred zachowywał się na niej jak
małpa).
A dlaczego bronię Arrona i Mike'a? Kilka argumentów:
- nie robili z siebie kogoś, kim nie są - po prostu byli sobą
i zagrali muzykę z gatunku w jakim sami tworzą.
- jako jedyni zagrali balladę (i to w wersji akustycznej)
- nie zbezcześcili metalu (i za to wielki ukłon w ich stronę)
- było (bardzo) krótko, skromnie, ale za to pięknie (ach! Ten
wokal!:))
- gdy grali to każdy śpiewał sobie pod nosem "So close,
no matter how far..." :)
- należą do jednego z moich ulubionych zespołów, więc nie
mogłem nie stanąć po ich stronie :)
A jeśli chodzi o to w jaki sposób potraktowałem niektóre
grupy - osobiście nic do nich nie mam, albo raczej "nie
miałbym" gdyby nie zrobili czegoś takiego. Oj, nieładnie,
nieładnie!;)
Wśród zaproszonych gwiazd było jeszcze wielu innych (Chester
Bennington[Linkin Park], Wes Scantlin[Puddle
of Mudd], Travis Barker[Blink 182] itd.
itp.) ale ich rola ograniczyła się jedynie do zapowiadania
innych grup i/lub kolejnych scenek z życia Metallici.
Należy też wspomnieć, że bardzo ciekawą częścią imprezy były owe scenki przedstawiające historię Metallici. Dzięki nim dowiedziałem o wielu rzeczach, o których wcześniej nie miałem pojęcia i mój stosunek do tego zespołu uległ lekkiej poprawie.
Kulturny << kulturny@interia.pl >>