LOUIS ARMSTRONG
"What A Wonderful World"


Louis Armstrong był niewątpliwie artystą niezwykłym. Swoją grą na trąbce zadziwiał wszystkich a miał on głos równie niezwykły - niski, chrapowaty i o ciepłym brzmieniu. Niewątpliwie jego najwspanialszym solowym albumem stał się What A Wolderful World, który zresztą...ech trzeba samemu posłuchać!!!

Pierwszym utworem na płycie (u mnie na kasecie) jest tytułowy What A Wolderful World (wiem, że ten tytuł napisałem już trzy razy, ale to dzieło na to zasługuje). Ta piosenka jest niesamowita. Potrafi nagle zmienić burzę w słoneczny dzień, smutek w radość. Po przesłuchaniu ma się ochotę zacząć lepiej żyć i ogólnie człowiek jest weselszy. Drugim nagraniem, które wpada w ucho to oczywiście Hello Dolly ze znakomitą grą "Króla Jazzu" na trąbce. Jeepers Creepers nadaje się idealnie do tańca dźwięki klarnetu perfekcyjnie mieszają się z trąbką i do tego ten śpiew Armstronga! Satchmo (jeden z jego przydomków) skomponował na ten album jeszcze The Whiffenpoof Song (znakomite wstawki "ba ba ba bumm" - tego wręcz trzeba posłuchać), I Can't Give You Anything ( tak smutnego wykonania gry na instrumencie co trąbka się zwie nie słyszałem i już prawdopodobnie nigdzie indziej nie usłyszę), Some Of These Days (podnosząca na duchu melodia). Na zakończenie wymieniania trzeba wspomnieć o Blueberry Hill. Prawdopodobnie mogliście je usłyszeć jak leciały stare bajki Disney'a z Kaczorem Dolaldem i Myszką Miki. Doprawdy extra jazzowy kawałek!

What A Wolderful World jest dziełem ponadczasowym, kultowym itp... Spytajcie własnych rodziców lub dziadków a napewno będą coś o samym Armstrongu i tym albumie wiedzieć. Jeśli interesuje cię Jazz to pozycja obowiązkowa.

Ocena: Jazzem interesuję się mało i ocena mogłaby być błędna, jednak ta kaseta mi się bardzo podoba!


© Freezing Moon