Na początek powiem tylko tyle, że za cholerę nie zdobędziesz tego wydawnictwa, bo zostało ono wydane w zarąbiście ograniczonym nakładzie, tzn. najwyżej kilkadziesiąt egzemplarzy. Ogólnie rzecz biorąc, to ta płyta jest koncertówką zarejestrowaną w ateńskim "Krakusie" 30 maja 1995 roku (w.c.r.c. ofcoz), choć ja bym ją zaklasyfikował jako bootleg - amatorsko wykonane nagranie (szumy, trzaski, i tym podobne) i równie amatorska wkładka (tytuł jest dorobiony pieczątką!) składają się na to.
A od strony muzycznej? Prościej niż drut - gitara klasyczna i totalny brak umiejętności wokalnych jednoosobowej kapeli. Utworki są łatwe, przyjemne i lekkie, ot, taki śpiew (jeśli głos zapitego dziada można uznać za śpiew) i brzdąkanie. Przed każdym utworem jest zapowiedź, np. "Z czego znana jest Sycylia i w ogóle cała ta okolica, to pewnie państwo wiedzą. Z mafii. I oczywiście istnieje pieśń mafijna. Ona się rozwijała od pokoleń i trwa do dziś. Za chwilę dwie takie piosenki państwu zaśpiewam. Proszę się nie bać, bo to są dosyć mocne teksty."
Skoro już o Sycylii mowa - piosenki na kasecie są śpiewane w językach, którymi posługują się ludzie na terenach, które ongiś zasiedlali starożytni Grecy. Mamy więc neapolitański, kalabryjski, sycylijski, grekański (?) i... polski. No dobra, u nas Greków nie było, ale teksty i muzyka pochodzą z okolic Morza Śródziemnego, i jedynie wokal jest na nich polski.
W zasadzie to nie mogę nic ciekawego powiedzieć o piosenkach śpiewanych w językach pochodzących z łaciny. Trochę więcej mogę powiedzieć o tych po grekańsku (umiem po grecku, a raczej umiałem, bo przez te lata zapomniałem:() i polsku. "Ego ce to fengari" traktuje ogólnie o świecie nas otaczającym (nie będę głębiej wnikał, bo nie wszystko zrozumiałem), "Filomu" to po naszemu "Mój przyjacielu" (nie kojarzy Wam się z czymś? :)), zaś piosenki mafijne są o... mafii (łał), a "Żyjemy powietrzem" to satyra na wsiowych.
Najbardziej mi się podobają właśnie te mafijne i Calavrisella (ze względu na prawdziwie evil nocturnal głos pana Krupki). Po prostu - dobre teksty, gitara wykorzystana jako podkład do śpiewu i... właściwie nie wiem co. Magia Burzum :). Ale poza tym wszystkie piosenki są dobre, solidnie wykonane i nie można się do niczego przyczepić.
Cóż mogę wystawić? Biorąc pod uwagę fakt, że Krupka rzadko robi koncerty ;) i dobrą wioślarską technikę, to ocena może być tylko jedna.
|